Oglądasz posty znalezione dla hasła: prusak a karaluch
Wiadomość
  Uwolnienie porwanych Francuzów coraz bliższe
W kwestii pisowni
Czasem to samo sowo oznacza różne rzeczy w zależności właśnie od tego, czy
pisane jest z dużje litery, cz z małej. W języku polskim przykładem jest np
Prusak (narodowość) i prusak (rodzaj karalucha).
Kogo mieć za sojusznika zależy od stanu aktualnego a nie od historii. W r. 1939
Francją rządzili wyjątkowi idioci (bo przyczynili sie do klęski nie tylko
Polski ale i swojej). A teraz idiota (albo oszust) rządzi w USA. Wniosek
ogólny: lepiej nie mieć za sojusznika idioty. A od szefów idiotów nie jest
zabezpieczone żadne państwo. Zdarzyło sie kiedyś Francji, zdarzyło się teraz
USA.
 
  Wyeksmitowany mężczyzna koczuje pod drzwiami
ja kiedyś mieszkałem obok takiego gościa, jak przyszło do eksmisji to cały blok
się cieszył, wszędzie łaziły karaluchy i prusaki, nawet drzwi nie miał tylko
kocyk, strach dzieci było same z domu wypuścić (mieszkał z psem i to bez tych
drzwi). administracja odkaziła całe mieszkanie i teraz mieszka miła 4 osobowa
rodzina. nie wiem jak było na kasprowicza ale różnie bywa z eksmisjami.
  Dezynsekcja na Bródnie - Uwaga na oszustów!
Dezynsekcja na Bródnie - Uwaga na oszustów!
Przez kilka lat (2-3 razy w roku), w moim bloku i okolicach, chodziło dwóch mężczyzn, oferując swoje usługi w zakresie zwalczania prusaków, karaluchów itp. Twierdzili, że działają w porozumieniu z Sanepidem (mieli przypięte identyfikatory) i środek jest zupełnie nieszkodliwy dla ludzi i zwierząt domowych. Za niedużą opłatą, spryskiwali wyłącznie otwory wentylacyjne w mieszkaniach, jakimś środkiem z baniaka na plecach jednego z facetów.
Nie korzystałam z ich usług, bo świetnie odstraszałam to paskudztwo Globolem. Jednak mam w domu dziecko i kota, a jak wiadomo, Globol może również źle wpływać na ludzi i zwierzęta, więc pomyślałam, co mi szkodzi - może skorzystałabym z usług tych facetów.
Nie wierzyłam im "na słowo" i zanim miałabym im zapłacić za usługę i pozwolić spryskać wentylację, poprosiłam o pokazanie pozwolenia na stosowanie środka, certyfikatu, atestu i wszystkich dokumentów. Panowie stwierdzili, że nie mają dokumentów ze sobą i mieli pojawić się za 3 dni... - Minął już ponad rok i nie pojawili się ani u mnie, ani w okolicy!

Dlatego przestrzegam wszystkich przed takimi i podobnymi naciągaczami, cwaniaczkami, którzy szukają frajerów i łatwego zarobku.
  Dezynsekcja na Bródnie - Uwaga na oszustów!
Witam i ostrzegam: Znowu nachodzą.
Na Turmonckiej byli ok. 2tyg. temu.
Niestety, miałem urlop i dopiero co zajrzałem na to forum.
Bardzo tego żałuję bo nieznoszę tego typu naciągactwa.
Pamiętam jak z 8 lat temu "odrobaczył" taki na Gocławku mieszkanie moich
rodziców. Miało to być tak na wszelki wypadek (nie było robactwa wcześniej), bo
podobno właśnie zaczął się wysyp prusaków i karaluchów. Jakimś dziwnym trafem,
to od tego momentu prusaki zaczęły buszować po mieszkaniu, a pan z "sanepidu"
nie odbierał już telefonu.
 
  dezynsekcja
WITAJ,
ja prusaki poprostu łapię i wypuszczam na dwór:-)
W necie jest sporo info o preparatach ostraszających nie zabijajcych owady
(mrówki,osy,karaluchy,mole) - wpisz proszę na google-polecane są np. środki
naturalne- zioła, olejki zapachowe(m.in.lawenda).
Mozna tez przzwyczaic sie do tych stworzeń jesli nie szkodzą a pomagają np.
pająki.
pozdrawiam
OM MANI PADME HUNG
lekshey
  SOS - PRUSAKI, KARALUCHY i inne robale!!!!!!!!!
SOS - PRUSAKI, KARALUCHY i inne robale!!!!!!!!!
Ratujcie!!!!!!!!
Nabylam ostatnimi czasy mieszkanie.... z lokatorami w postaci
prusakow,karaluchow czy tez karakanow, nigdy wczesniej nie mialam do
czynienia z tymi stworami, wiec ciezko mi stwierdzic, ktore to jest
cholerstwo z ww. moze jednak ktos z Was mial juz do czynienia z tymi diablami
i zna jakis skuteczny sposob by sie france z domu wyprowadzily? Czekam na
wszelkie info w temacie!
  KRWAWA NIEDZIELA w Bydgoszczy
Gość portalu: Ted® napisał(a):

> obawiam sie lukins, ze w wypadku tego pana wlos ci sie jednak zjezy, i to
> jeszcze nie raz
> ja na szczescie jestem lysy wiec mi zwisa jego szwabska retoryka

Już drugi raz używasz w kontekście mojej osoby określenia szwabski. Domyślam
się, że to ma być obelga. Skoro tak, to może lepiej użyć słowa Prusak, którym
określa się gdzieniegdzie karalucha. Gdzie Rzym, gdzie Krym - gdzie Szwabia, a
gdzie Bydgoszcz.
Zaznaczam, że żaden z tych epitetów tak naprawdę nie obraża. Szwabia słynie z
porządku i gospodarności, daj Boże kiedyś taki Bydgoszczy; wielu Polaków
znalazło tam dostatni, spokojny dom.
Wyobraź sobie, że gdybym chciał się zrewanżować, musiałbym znaleźć nazwę
jakiegoś polskiego regionu, przypisać mu obraźliwe znaczenie i rzucić Ci w
twarz jak kalumnię. Niegodziwe? Właśnie!
Zostawmy zatem to polsko-niemieckie piekło i skupmy się na pracy dla
Bydgoszczy, bo to chyba nas łączy.
  Robale w nowym mieszkaniu, help
Dzięki za odpowiedź. Problem faktycznie w tym że mam małe dziecko,a poza tym w
sklepach widuję tylko takie środki w sprayu na karaluchy i prusaki, nic innego
mi nie wpadło w oko. Inna sprawa, że jeśli one dają radę karaluchom to chyba i
wszystko inne wybiją. Czy właśnie takiego sprayu używałaś? Bardzo to potem czuć?
Gdzie to kupiłaś skoro piszesz, że było mnóstwo różnych środków?
  karaluchy
Do rad w/w dołożę swoje 3 grosze:
* mamy brudasa nad sobą, który hoduje to k....stwo pod boazerią; prusak aby żyć musi mieć ciepło i wilgotno, więc częste wietrzenie, odkurzanie i bardzo duża dbałość o czystość to podstawa;
* opryski trzeba powtarzać, zwłaszcza w lecie, kiedy cykl rozrodczy prusaka skraca się do kilku tygodni; my stosujemy Baygon zielony - jest super; robimy to (w lecie) raz na dwa tygodnie, to jest takie "przejechanie" po framugach, kątach i zakamarkach - prusaki lubią tam łazić;
* prusak w przypadku braku "prawdziwego" jedzenia potrafi się przystosować, jedząc np. klej z książek [!!]; uwaga - po opryskach trzeba posprawdzać wszystkie kryjówki, jak np. pudełka czy inne schowki;
* to bardzo płochliwe i płaskie stworzenie - wystarczy kilkumilimetrowa szczelina, aby mógł się schować; tak a propos - w blokach zwykle są prusaki (rude), a nie karaluchy (ciemnobure i czarne) - te są przyciężkawe i nie dostosowały sie tak doskonale do warunków;
* w razie przeprowadzki najpierw powinno się wytruć tałatajstwo w przyszłym lokum, a potem - po dokładnym przejrzeniu - spakować rzeczy w torby foliowe, zakleić taśmą, ciuchy najlepiej wyprać etc. Najważniejsze jest jednak ograniczenie "importu" :))) - pozasłaniać przewody wentylacyjne siatkami i te siatki często profilaktycznie pryskać.
Oprócz oczywistego obrzydlistwa, te gnidy przenoszą różne choróbska, a poza tym mieszkanie zaprusaczone ma specyficzny zapach, spowodowany odchodami tych stworzeń...
Wytrwałości !!!
  Wrocilam z Egipt w Przekroju z Alfa star sluze pom
Przy wykupywaniu wycieczki standard hotelu okreslilam na 4*.Na pierwsza noc
zostalismy zakwaterowani w hotelu Ocean Wiev w El Gunie bardzo ladnie polozony
hotel troche na odludziu ale...bajecznie. Nastepnie rozpoczela sie czesc
objazdowa no i statek:( Neptun-tak sie nazywal niby 5* ale niestety byly
karaluchy (albo prusaki nie wiem nie odruzniam):( pozatym to sam rejs super,
super, super! Kair- hotel maadi hotel super widok z okna na piramidy, a juz w
hurghadzie Sindbad Aquapark- nic do zarzucenia jedyne to to ze do morza trzeba
przejsc przez ulice ale nie jest daleko. Ach... zapomnialam o pociagu:)) I
klasa syf, syf, syf strach sie dotknac do czegokolwiek;( ale do przezycia. Co
do organizacji...no to juz troche gorzej ze 3 razy zmienial nam sie rezydent a
byly nawet momenty ze jechalismy bez rezydenta albo z rezydentem ktory nie
rozumial po polsku:)
  sprzątacie już na Swięta?
Przyznaje, ze powietrze jest czyste, bez spalin. Za to lata w nim duzo
smiesznych stworzen takich jak np.: latajace karaluchy, prusaki, komary, wazki,
4 centymetrowe pszczoly, maluskie przezroczyste muszki efemerydy, ktore padaja
wieczorem i przyciagaja mrowki. Mrowek sa trzy rodzaje: malusie, te ktore
wlasnie teraz tluke na biurku, srednie czarne urzedujace raczej w kuchni oraz
mrowki czerwone na zewnatrz. Te gryza dosc bolesnie choc w porownaniu z
mrowkami "elektrycznymi" ktore dotarly na Tahiti dosc niedawno, czerwone to
chleb z maslem. Z innych przemilych stworzonek nalezy wymienic stonoge. Ta jest
naprawde jadowita i jedyna rzecza do zrobienia po jej ukaszeniu jest
natychmiastowe udanie sie do lekarza w celu wstrzykniecia antidotum. Stonoga
jest jedynym naprawde groznym stworzeniem , za wyjatkiem ludzi. W koncu dzis
powszechnie juz wiadomo, ze najglupsze ssaki to my i ze na zmatrzenie nie
zanosi sie!
i tym optymistycznym akcentem ...............:))
  Autonomia to nie secesja
bolesta napisał:

> Też mi coś!
>
> Gdzie są nasze służby specjalne?
> Jako odpowiedź na prowokację niemiecką stwórzmy u nich:
>
> 1.narodowość łużycką
> 2.narodowość meklemburską
> 3.narodowość brandenburską
> 4.narodowość turyngijską
> 5.narodowość saską
> 6.narodowość westfalską itd...
>
> Przecież Niemcy są dużo bardziej zróżnicowani od nas.
>
> Ja się pytam:
> gdzie są nasi agenci?
> Nie można zainstalować w Reichu podobnych organizacji do naszych autonomistów?
>
> Ja w ogóle nie winię Niemców za to,że się panoszą u nas.
> Zawsze byliśmy głupi i im na każdym kroku ustępowaliśmy.
> A można było ich nieraz zgnieść jak karaluchy.
>

Sława!

Pociesze Cie, ze Narodu serbsko-Luzyckiego nie musimy juz tworzyc ani
wymyslac...

Nie musimy wymyslac pozostalych mniejszosci, w tym tak wiele slowianskich z
wielkim udzialem polskiej...

Ale zabrac sie do tego warto!

Jak dlugo Prusacy beda ujarzmiac dzielnych Bawarów?

Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie
  Autonomia to nie secesja
ignorant11 napisał:

> bolesta napisał:
>
> > Też mi coś!
> >
> > Gdzie są nasze służby specjalne?
> > Jako odpowiedź na prowokację niemiecką stwórzmy u nich:
> >
> > 1.narodowość łużycką
> > 2.narodowość meklemburską
> > 3.narodowość brandenburską
> > 4.narodowość turyngijską
> > 5.narodowość saską
> > 6.narodowość westfalską itd...
> >
> > Przecież Niemcy są dużo bardziej zróżnicowani od nas.
> >
> > Ja się pytam:
> > gdzie są nasi agenci?
> > Nie można zainstalować w Reichu podobnych organizacji do naszych autonomi
> stów?
> >
> > Ja w ogóle nie winię Niemców za to,że się panoszą u nas.
> > Zawsze byliśmy głupi i im na każdym kroku ustępowaliśmy.
> > A można było ich nieraz zgnieść jak karaluchy.
> >
>
>
> Sława!
>
> Pociesze Cie, ze Narodu serbsko-Luzyckiego nie musimy juz tworzyc ani
> wymyslac...
>
> Nie musimy wymyslac pozostalych mniejszosci, w tym tak wiele slowianskich z
> wielkim udzialem polskiej...
>
> Ale zabrac sie do tego warto!
>
> Jak dlugo Prusacy beda ujarzmiac dzielnych Bawarów?
>
>
> Pozdrawiam i zapraszam na:
> Forum Słowiańskie

No to do dzieła!!!
  SZOK W GłOGOWSKIM SZPITALU.
Zapewniam,że nie w głowie mi żarty,jeśli chodzi o stan naszego szpitala.Piszę o
tym co osobiście widziałam(poza tym pisałam o prusakach,a nie o karaluchach,a to
zasadnicza różnica).W naszym szpitalu jest syf i nie ma co tego ukrywać(dotyczy
to konkretnego oddziału,ale z pewnością nie położnictwa ani porodówki).
  Avenida, Limassol
Avenida, Limassol
Uwaga na hotel Avenida w Limassol!!!!!!To enklawa Rosjan!!!!!Rosyjska
obsługa, Rosyjscy goście!!!!Polacy traktowani są na równi z nimi, a oni
zachowują się jakby ich kto ze smyczy spuścił!!!!!!Pokoje potwornie brudne,
brak odkurzacza, ręczniki wymieniane co dwa dni ale z brudnych na jeszcze
brudniejsze, brrr. Karaluchy i prusaki to norma.... Wyżywienie, hmn, trzeba
chodzić na początku bo jak się przyjaciele ze wschodu przewiną
przez "restaurację" to na próżno szukać jedzenia!!!!!
Genaralnie gdyby nie to, że hotel leży na uboczu, na końcu Limassol i nad
samym morzem, to chyba uciekłabym stamtąd bardzo, bardzo szybko!!!!!!!!!
Doskonałą puentą wyjazdu okazało się to, że spora część z Polaków
mieszkających nas w tym hotelu (mocna grupa ok.8 osób!!!!!!) została oszukana-
> kazano nam uiszczać opłaty za napoje i rozmowy telefoniczne, których nigdy
nie wykonywaliśmy!!!!!!!!!!!!Nie polecam, z całego serca odradzam....
Pozdrawiam
K.
  Azbestowe blokowiska....
Azbestowe blokowiska....
Szczyt azbestowej szpetoty. Jedna z najprostszych form architektonicznych. Zero
inwencji twórczej. Molochy z wkładką wyalienowanych pseudoludzi, których świat
kończy się na drzwiach swoich mieszkań. Na klatce schodowej za drzwiami
postkomunistycznych klitek zaczyna się ziemia niczyja. Można nasrać, narzygać,
wypuścić nadmiar uryny, wypić alkohol a nawet przespać się. Są domofony nie
stanowiące jakiejkolwiek przeszkody dal domokrążców i innej maści
złodziejaszków. Wystarczy zadzwonić i otworzy każdy. Śmieci na schodach,
śmierdzące zsypy, zachowania lokatorów określane przez psychologię debilizmem.
Dzieci bawiące się na brudnych schodach, będące po powrocie do domu większym
zagrożeniem dla zdrowia domowników niż salmonella. A po tym wszystkim łażące
robale, prusaki (na Śląsku zwane rusami ciekawe dlaczego ) karaluchy....
Bandy zdziczałej młodzieży, wrzeszczącej po nocach, bachorów drących się na
skwerkach między blokami - jasne po co słuchać gówniarzy w domu niech wrzeszczą
innym...
Oto obraz nie tylko naszego regionu ale całej Polski.
I co dalej Homoblokersus????
  Pomocy, sposob na mrowki?!?
(mam nadzieję, że się nie obrazisz)
Moja babcia twierdzi, że mrówki faraonki ( jak również myszy i inne robactwo)
wprowadza się do mieszkania, gdy jeden z domowników nie dochowa postu
wielkanocnego i spożyje "święconkę" przed śniadaniem wielkanocnym. Przypilnuj
więc w nadchodzącym roku by taka historia nie zdażyła się ponownie w Twoim
domu, bo w ślad za faraonkami przyjdą myszy, karaluchy i prusaki:)
  jak się pozbyć dziwnych stworzeń...???
Bez paniki, bywa gorzej
One Ci krzywdy nie zrobią, choć mogą buszować Ci w żywności (jak to powiedziała
jedna pani po przeczytaniu o rybikach: "Aha!!! Wiedzialam, że zniknięcie tych
pączków z ajerkoniakiem to nie moja wina!" :-). Wyobraź sobie, że u nas w bloku
bywają prusaki i karaluchy :-( Własnie: bywają, nie są, bo pojawiają się wg
jakiegoś swojego terminarza. Mimo to - nie ma tym swiecie stworzeń, które
wzbudzałyby we mnie większą odrazę. I nie wytępisz tego nawet bombą atomową.
  PLUSKWA DOMOWA - pomocy !!!! Blagam
rozmawiałam wczoraj z moją babcią na temat tego robactwa.Babcia będąc
dzieckiem "wychowywała" się z pluskwami, czasy były takie nie inne, więc ciężko
było o jakiekolwiek chemikalia.Powiedziała mi, że jej mama walczyła z pluskwami
lizolem-takim środkiem chemicznym.I walka wypadła na korzyść mojej prababci :-)
Tobie jednak nie radzę używać lizolu, bo smród jest nieprzeciętny (wiem, bo
kiedyś klatki tym świństwem myli).Spróbuj środków na karaluchy, prusaki i inne
robactwa, napewno pomoże :-)

Pozdrawiam i życzę powodzenia w walce z robalami :-)
  Elfik chory :(
Gratuluję Misiu!
Twojego nowego domownika
Mam nadzieję, że sie pochwalisz fotograficznie Histerią Zauwazyłam, że ludzie
nie wierzą, iż 3 koty z roznych miotów mogą zyć w zgodzie. Dziś pan od kropienia
też się zdziwił A moja mama to nawet chce, żebym jej podarowała zdjęcie "jak
3 kotki sobie tak ładnie spią na 1 krześle".
Całe szczeście karaluchów nie miałam tylko prusaki grasują w bloku. Całe
szczęście od jakiegoś czasu u moim pionie nie ma, ale przezorny zawsze
ubezpieczony
Pozdrawiam!
  POMOCY ! K A R R A L U C H Y !!!
Nie wiem gdzie mieszkacie, ale ja spotkalam sie z prusakami tylko w Warszawie.
Nazywacie te robale karaluchy, ale jednak zdaje mi sie ze to sa jednak prusaki.
W naszym klimacie karaluchy chyba nie wystepuja, sama nie jestem pewna.

Zadnego sposobu skuteczniejszego od chemii nie znam. Wazne jest, zeby wszyscy
mieszkancy jednoczesnie zgodzili sie na akcje ze specjalista. Argumenty w
stylu "ja nie mam robakow" sa nieprawdziwe.

A jak ktos jakos musi z tym zyc to niech obejrzy film p.t."Joe's Appartment".
  robal w zupce knorra!!!
brunosch napisał:

Biorę do ręki, a z
> niej wyrwała chyba setka robacząt.

hihihi "robaczat' kojarzy mi sie z dziewczat :)

> Każdy ma swoje fobie. Dla mnie to karaluchy.

brrr,tez nienawidze,boje sie i brzydze.
Bruno ,a jak wygladaja karaluchy? Maja dlugie czulki jak prusaki?
  Co dalej z wielką płytą?
Wyburzyc oczywiscie!
Czy ktos pamieta tragedie gdanska, gdzie z powodu wybuchu gazu runal 10.
pietrowy wiezowiec. Na tej samej dzialce stanal dom 4 kondygnacyjny, o dobrze
przemyslanej architekturze, o ladnym, skromnym wygladzie - bez bufonady, ale
tez bez tandety. Nie mozna tez pominac w calej sprawie tego, ze szczegolnie
wiezowce sa narazone na plagi karaluchow, prusakow, szczurow, myszy, mrowek
faraona. Przy wyburzeniu cale to towarzystwo pierzcha, az sie kurzy! Wyburzenie
naprawde jest najlepszym i najtanszym rozwiazaniem. No - ewentualnie mozna
pomyslec o rewitalizacji malych, 2-3 klatkowych 4. kondygnacyjnych blokow. Ale
zawsze najpierw trzeba policzyc czy koszt remont nie przekracza wartosci domu.
  sepsa w przedszkolu na Orlej?
A mnie nie dziwi wogóle. Dezynsekcję ma obowiązek przeprowadzać każda placówka
publiczna która ma pomieszczenia gasronomiczne na zapleczu. Dezynsekcja zwalcza
przede wszystkim owady biegające (karaluchy, prusaki) - a na zimę tego jest
najwięcej w takch miejscach. Zdziwiłby mnie natomiast zbieg okoliczności z
dezynfekcją w przedszkolu, no ale sama ocb92 piszesz, że to przecież dezynsekcja
była...
  Nowe Miasto - karaluchy, prusaki
Nowe Miasto - karaluchy, prusaki
Witam
Mieszkam na Nowym Mieście i odkąd pamiętam zawsze w moim bloku były prusaki
lub jak kto woli karaluchy. Walczę z nimi i nic. Wydałam już kupę kasy na
różne specyfiki zwalczające te obrzydłe stworzenia i nic.
Mam pytanko - czy ktoś z was ma też w domu to robactwo i jak z nimi walczy.
Proszę o różne rady zwalczania i czy są jakieś skuteczne w 100% środki
chemiczne.
Proszę o wpisy forumowiczów odnośnie tego tematu. Inne komentarze typu
krytyki i wyzwisk proszę kierować w odpowiednie dla nich miejsce na forum.
  Nowe Miasto - karaluchy, prusaki
Kochani!!!
Walczyłam z tym paskudztwem od początku lutego. Apogeum wszystkiego był początek
ferii (jestem nauczycielem) kiedy miałam odpocząć, a ja chodziłam z kapciem, nie
spałam, zaczęłam popadać w totalną depresję z powodu tego świństwa, ciągle
chodziłam ze szmatkami, czyściłam szafki w kuchni wszelakimi drogimi
preparatami. Kupowaliśmy spryskiwacze na prusaki i karaluchy i NIC, beczeć mi
się chciało kiedy kolejne noce po moich nowych kafelkach i jasnych meblach
spacerowały sobie dalej,bałam się o małą córczkę, nie potrafiłam sobie wyobraźić
by to coś mogło po niej chodzić. Aż w końcu przyjaciółka przywiozła mi płytki
GLOBAL, postawiłam dwie naraz, śmierdziało strasznie, wynieśliśmy się z mężem do
dwóch małych pokoi daleko od tych płytek. W końcu zdecydowaliśmy się wyjechać na
4 dni do Wisły,gdyż nie dało się wytrzymać, zaczęła nas boleć głowa, miałam
wrażenie że to my szybciej wykorkujemy. Jak wróciliśmy zastałam cmentarz
karaluchów, pozamiatałam, wywietrzyłam. Od tego czasu w nocy spotkałam dwa
otępiałe karaluchy a minął miesiąc od tej akcji, więc mam nadzieję że to pomału
koniec mojej sprawy, w każdym razie jak się powtórzy wiem jak działać!!!
  lista obecności :)
Witajcie!

Imprezy, zegary, Święta...taak panie dziejku. Moj Święta upłynęły poza domem.
Odwiedziliśmy 6 rodzin daleko od w-Wy i u wszystkich jadło się sporo. Jak
zazwyczaj gadałem od cholery głupot i notorycznie się niewysypiałem. Nie
rozumiem tylko jednej rzeczy: dlaczego moja babcia obraziła się (podobno
zrobiło jej się niedobrze) gdy wspomniałem o prusakach i karaluchach w pięciu
smakach... Kiedyś w sporych ilościach biegały u nich po domu (można było robić
z nich wisiorki)...teraz niestety znikły. Ach te babcie... kto je zrozumie? :)
Jutro idę przedmuchać gaźniki, przewietrzyć cylindry resztakmi powietrza z 2003
roku i jak Pan Bóg da bryknąć troszeczkę. W-wa ma być 6 stopni. Kto wie. Kłopot
tylko w tym, że mam na zapas "zapisanych" znajomych do przejażdżki. Jeszcze sam
nie wyczułem sprzętu na spokojnie a tu rodzina, znajomi... zupełnie jakbym
kupił... no nie wiem... hajabuze :) Dzisiaj przyjechał wujek z daleka.
Pogadaliśmy w domu, fajnie pięknie...i Michał pokaż ten "motor". Co za życie.
Kurcze, czekam na wiosnę. A Wy? Wiem, wiem... ale w tym roku taka zima...jakby
się ktoś uparł cały rok by przejeździł. Ja jednak nie ryzykuję. Muszę się
wjeździć na ciepło. Nie to co mrozoodporny Marcin. Ja wymiękłem po 20km przy
+5. Kończę. Jutro...eh odwiedzę moją rakietkę.

P,M
  Strategia przetrwania
To po to on dokonał cudów, aby dostać od przemysłu
amerykańskiego grant na badania, aby teraz wszystko napisać w
formie skutecznego przepisu i rozdać całemu światu za darmo?

Przeczytałem około 10 lat temu w jakiejś prasie o prostym
sposobie na prusaki i podaję tu na tym Forum za darmo, ale bez
gwarancji, na odpowiedzialność autora publikacji, którego też
zresztą nie pamiętam. Gwarantuję jedynie to, że na pewno coś
takiego gdzieś (przepraszam za wyrażenie) czytałem:

Prusaki bardzo lubią piwo, są pod tym względem jak niektórzy
ludzie. Sprawiają to zapewne eteryczne olejki obecne w tym
napoju a pochodzące z chmielu. Prawdopodobnie głównym aktywnym
związkiem chemicznym jest humulen.

Jeśli więc komu nie szkoda piwa, to napełnia się miednicę prawie
do pełna i stawia się tam, gdzie ich pełno. Do miednicy prowadzą
różne rekwizyty, aby prusakom łatwiej było się tam wspiąć.

Podobno się topią w piwie. Nie próbowałem tego sposobu.

Ale ja jestem trochę dowcipas, więc tak się zostanawiam, że
można by to piwo jeszcze wykorzystać, dobrze je przecedzić i dać
jakiemuś amatorowi tego napitku, oczywiście NIC MU NIE MÓWIĄC.

Wtedy, jak to się mówi wilk będzie syty i owca cała ...

Pozdrawiam bardzo serdecznie.

Jerzor
www.geocities.com/jerzor/
Gość portalu: Piotrek napisał(a):

> W tym artykule brakuje opisu najskuteczniejszych do tej pory
> sposobów walki z karaluchami. Co jest najlepsze?
  Setki ginących gatunków nie są wcale chronione
Setki ginących gatunków nie są wcale chronione
z całego serca popieram adwersarza. Choćby dlatego, że moi mili sąsiedzi
(zdawałoby się), wytruwają ostatnie, przemiłe, a nawet grające główną rolę w
jednym z filmów amerykańskich. Prusaki (karaluchy)! Ja sądzę, że przy takim
traktowanu owych, już niedługo, młodzi ludzie nie będą wiedzieli nawet - jak
taki towarzyski owad wygląda!?
  Legenda o śląskim Jerzym
Jestem tylko ciekawy dlaczego Twoja opinia na temat Hakaty jest akurat ta wlasciwa. Peany pochwalne na temat prusactwa tez zastanawiaja bo nie tylko w Polsce ale i na zachodzie Prusy maja dosyc zla opinie (a historii uczylem sie glownie wlasnie na zachodzie). A tak abstrahujac od tematu to ciekawe dlaczego w duzej czesci kraju na karaluchy mowi sie wlasnie "prusaki"... Hmmm, pewnie z powodu szlachetnosci pruskiego okupanta. :)))
  Legenda o śląskim Jerzym
Gość portalu: eurofanatik napisał(a):

> Jestem tylko ciekawy dlaczego Twoja opinia na temat Hakaty jest akurat ta
wlasc
> iwa.

Nie wypowiedziałem tu swojej opinii na temat Hakaty.

Peany pochwalne na temat prusactwa tez zastanawiaja bo nie tylko w Polsce
> ale i na zachodzie Prusy maja dosyc zla opinie (a historii uczylem sie
glownie
> wlasnie na zachodzie).

Nie wypowiedziałem tu swojej opinii na temat "prusactwa", choc mam o nim
faktycznie lepsze zdanie niż o "polactwu".

A tak abstrahujac od tematu to ciekawe dlaczego w duze
> j czesci kraju na karaluchy mowi sie wlasnie "prusaki"... Hmmm, pewnie z
powodu
> szlachetnosci pruskiego okupanta. :)))

U nas są to rusy. A ciekawe dlaczego w USA opowiada się "polish jokes". Hmmm,
pewnie z powodu szczególnej inteligencji polskiego elementu. :)))
  Prusaki-Karaluchy-Likwidacja!!!
Prusaki-Karaluchy-Likwidacja!!!
Nowoczesne metody likwidacji insektów(prusaki,karaluchy,mrówki
faraona,komary,kleszcze,mola,mkliki itp.Najtaniej w Polsce metody
mikrokapsółkowe,zabezpieczenia przed szkodnikami GMP-GHP-HACCP całkowity
koszt 40 zł www.insekty.net 316-37-20 lub 692-383-382
  Australia - Emigracja
Gość portalu: Prusak napisał(a): wystarczy mieszkac w akademiku zeby zobaczyc
co to zycie z karaluchami. Mozna sie do nich przyzwyczajic jak do wszystkiego
LoM: Do wszystkiego sie mozna przyzwyczaic, ale po co? Mozna sie np.
przyzwyczaic do picia denaturatu, ale ja uwazam (slusznie, czy nie), ze dobre
whisky(ey) czy gin sa lepsze...
W akademikach nie mieszkalem, ale pracowalem w Rozy Luxemburg, gdzie caly
glowny budynek (gdzie kiedys tez pracowal na tasmie Adas M.) byl zakaraluszony,
ale przez te male karaluszki. Jak zobaczylbys te wielkie z NSW, Australia, to
bys zmienil zdanie... :(
  PRZEPIS NA WSZELKIE DOMOWE ROBACTWO (ZWALCZNIE)
czy to na pewno dziala na WSZELKIE robactwo? mam zamiar sprobowac na prusaki...
nieciekawe w tej metodzie jest to, ze potem kulki trzeba sprzatac i rzucac nowe
(moze ktos wie jak czesto? tzn. jak dlugo zachowuja swoje wlasciwosci?), ale
chyba lepsze to niz ganianie za biegajacymi stworzeniami?
a czy sprawdzil ktos wplyw kota na zamieszkiwanie w domu karaluchow? czy kot i
karaluchy to dobre polaczenie? chyba trzeba go gdzies odseparowywac na czas
stosowania roznych srodkow owadobojczych... a co bedzie jesli kot zje taka
kulke z przepisu?
duuuzo pytan, ale licze ze znajda sie ludziki znajace na nie odpowiedzi
pozdrawiam
As
  PRZEPIS NA WSZELKIE DOMOWE ROBACTWO (ZWALCZNIE)
Gość portalu: Miko napisał(a):

> A karaluchy też zwieją?

Karaluchy to chyba to samo co prusaki?
U mnie ostatnio byly 2 prusaki(takie obrzydliwe,rude ,bleee),ale
ja kapciem potraktowalam.Moze jest ich wiecej,wiec zrobie dla nich
ta paste z jajkiem.
Na mrowki kupilam kiedys super srodek.W malenkim plastykowym pudeleczku byly
jakies rozowe kulki.Przyklejalo sie to pudeleczko na trasie przejscia mrowek i
one mialy zjesc te kulki i zaniesc je do gniazda.Meczylam sie jak diabli,zeby
pokazac mrowkom te kulki.W koncu dalam sobie spokoj-"niech sie dzieje wola
nieba".Poszlam spac.Wstaje rano,a tam roj mrowek targa te kuleczki za moje
meble kuchenne!! Zezarly wszystko i tyle je widzialam :)
Kupilam ten srodek-cud od mojej kolezanki,a ona od jakiegos faceta-"domokrazcy",
ktory zajmuje sie dezynsekcja ,deratyzacja itd.Srodek kosztowal 5zl,tani i
skuteczny.Jezeli ktos jest zainteresowany kupnem tego to niech napisze do
mnie ,a podam nr.tel do tego faceta.On jest z Zielonej Gory bodjaze,ale jezdzi
po wielu miastach.
  Jak się pozbyć karaluchów?
karaluchow czy prusakow? Na prusaki dziala dosyc drastyczna dla innych
wspollokatorow metoda : trzeba wyziebic mieszkanie .otwarte okna dzien i noc
(trzy doby wystarcza) podobnie mozna pozbyc sie mrowek faraona gina ponizej 15
stopni (plus).mysle ze karaluchy sa mniej odporne na zimno niz prusaki .
  Jak się pozbyć karaluchów?
Postrachem karaluchów, nie tylko myszy,jest kot - wybije paskudztwo do nogi.Ja
rozprawiłam się prusakami (zanim jeszcze stałam się właściecielką kota), za
pomocą specjalnych kostek produkcji rumuńskiej, kupowanych dawno, dawno temu w
domu handlowym Sezam. Obawiam się, że ich już nie ma w sprzedaży. Były to
plastikowe sześcianiki z jakąś trutką w śrdoku. Wrzucało się je za szafki i po
paru tygodniach prusaki się wynosiły (albo padały trupem). Ktoś doradzał mi też
mieszanie boraksu z cukrem, ale na moje robale to nie działało.
  PLUSKWA DOMOWA - pomocy!!! blagam
Współczuję bardzo.Kilka lat temu moje córki przyjechały z kolonii, były b. pogryzione(jakby je chmary komarów pokłuły),w walizkach, książkach jakieś suche robactwo(troche mniejsze i bardziej okrągłe, b. podobne do pospolitych skorków)-wszystko sobie wytłumaczyłam, bo nigdy na oczy nie widziałam pluskwy, a to były one.Po paru tygodniach coś pomału po ścianach łaziło, ale ja myślałam, że pluskwy są wielkie jak karaluchy i dalej mnie to nie niepokoiło.Przeżyłam horror, na nic wszystkie filmy grozy!Ale kupiłam w chemicznym sklepie kilka różnych sprayów p.owadom, dom do przewrotu-były w biblioteczce, w fotelach, krzesłach, wersalce, łóżkach, obrazach-i w te miejsca trzeba pryskać, na cały dom, wyjść i zamknąć szczelnie dom.I tak z 3 razy, ja nawet malowałam, choć byłam rok po remoncie.Jeżeli jest to dom, w którym wszystkie mieszkania są zarażone-to nie wiem? W blokach u znajomych (przy kopalni) wszystkie mieszkania były (i są) opanowane przez prusaki-plaga nie do zwalczenia, lepiej się wyprowadzić.
  pajaki!!!
Pająki warto polubić:) Ludowa mądrość głosi, że pająki przynoszą szczęście.
Moze wzięło się to stąd, że szczęście to brak chorób. A pająki żywią się
muchami i innym robactwem, które może roznosić choroby. U nas w domu pająków
się specjalnie nie tępi i nie usuwa się histerycznie pajęczyn, że dobra
gospodyni pajęczyn mieć nie powinna itd. Ale za to choć w bloku, w którym
mieszkam, od lat wielu lokatorów walczy z prusakami czy innymi karaluchami, u
nas nigdy ich nie było, chociaż ci walczący są w sprzątaniu bardziej
pedantyczni niż my. Moze się mylę, ale sądzę, że pająki mogą mieć z tym jakiś
związek.
  dziwne robaczki
prawie pełna informacja
Jeśli w łazience, to pewnie rybik cukrowy. To taki robaczek, który może sobie
siedzieć na podłodze albo w wodzie. Nie mam pojęcia, czemu nazywa się cukrowy.
"Poradnik domowy" wydał kiedyś książkę (broszurkę właściwie, taka wielkości A5)
pt. "Dom bez szkodników", może znajdziesz np. na allegro.pl. Tam były opisane
właśnie m.in. rybiki. Jakoś dziwnie się rozmnażają, bo nie mają osobników
dwojga płci.
W każdym razie uwielbiają wilgoć i ciepło (czyli np. łazienki zimą) i wtedy się
mnożą). Sposób na pozbycie się? Nie lubią niskich temperatur. Jeśli nie masz w
domu małych dzieci, porządnie wywietrz mieszkanie. Tak naprawdę WYWIETRZ. Są
tez na rynku dostępne środki chemiczne do rozsypania w miejscu, gdzie łażą te
paskudztwa. Jedne są szczególnie na rybiki, inne nie. Ja korzystam z czegoś co
nazywa się "ABC pylisty preparat na mrówki". Taka średniowysoka biała
plastikowa butelka z zieloną nakrętką. Na niej jest czerwony napis, czarne
mrówki w czerwonym trójkącie i zielony rysunek jakiegoś pomieszczenia. Ha, opis
dokładny, więc będzie Ci łatwo znależć - ja kupiłam w sklepie ogrodniczym, ale
pewnie można też dostać w chemicznym. Na tym preparacie jest napisane, że jest
na mrówki, prusaki, karaluchy, pchły, rybiki, pluskwy i inne owady biegające.
No i jestem bardzo zadowolona - rybiki padają pięknie, do góry brzuszkami :))))

Powodzenia w zwalcaniu :)
  POMOCY!!!!!!!!! jak sie pozbyc KARALUCHÓW!!!!!
Nie wiem czy chodzi Ci o karaluchy czy o prusaki, ja kiedyś coś takiego w
wynamowanym mieszkaniu miałam. Takie coś czarnego, wydłużonego z 2 długimi
wąsami na przedzie i bardzo szybko uciekało jak się np. światło zapaliło.
Pozbyłam się świństwa, dzięki specyfikowi który nazywał się "Boric Acide" czyli
był to chyba po prostu kwas borny (?). Był to biały proszek, który rozsypywało
się wzdłuż ścian i koło rur. Po pewnym czasie robale zaczynały się robić białe,
a potem zniknęły. Proszek był skuteczny bo prusaki łażąc przenosiły je do
swoich gniazd i wytruwały pozostałe. Proszek ten kosztował ok. 10 zł, a mam
spokój do tej pory. Jeśli jesteś z Wawy to mogę dać Ci znać gdzie to kupiłam.
  POMOCY!!!!!!!!! jak sie pozbyc KARALUCHÓW!!!!!
Ja mialam ten sam problem w domu rodziców w caym bloku były prusaki albo
karaluchy do dzis nie rozrózniam . Wyrtuwalismy je Raidem w aerzolu później
natrafiam na płytkę Global, która odstrasza wszystkie prawie owady a jest
aktywna przez 3-4 miesiace. Zadziałala i robaki opusciły mieszkanie.
pozdrawiam
bernadeta
  POMOCY!!!!!!!!! jak sie pozbyc KARALUCHÓW!!!!!
korki to nie przesada, bo kiedyświdziałam jak jeden tamtędy wyłaził. a sedes? deskę mam zawsze opuszczoną i na tyle przylegającą, że robal nie poradzi (ale przecież tam zawsze stoi woda).
grzyba też nie wyhoduję, bo często wietrzę, przy gotowaniu otweiram okno zawsze, a mieszkanie mam grzane.
a krataka? widziłam malutkie karaluchy czy prusaki (dla mnie jeden czort) i wiem jakie to cholerstowo jest malutkie i przeciśnie się nawet przez malutką dziurkę
  POMOCY!!!!!!!!! jak sie pozbyc KARALUCHÓW!!!!!
gentos lub ABC karaczany kosztują około 16-20 zł
ja przez wiele lat walczyłąm z prusakami i karaluchami,mieszkam w wieżowcu,mamy
wsypy i nic a to nic nie pomagało,ani kwas borny ani nic!!
kupiłam wreście ABC karaczany-to super preparat zabija wszelkie robactwo,działa
bardzo długo bo az 3 miesiące,miałam mase robactwa ,w łazience
zatrzęsienie ,okropieństwo,od około 5 miesiecy nie mam nic!!
popsikałam ,wyłaziły z każdej dziury,widac było ze marnie sie czuły po tym
preparacie,i alleluja nie mam już robaków!!
kupowałam ten preparat we wrocławiu na ulicy grabiszyńskiej dwa przystanki za
lotosem,numer chyba 75 grabiszyńska,polecam kazdemu!!
powodzenia w tępieniu
pozdrawiam
  Macie jakiegos zwerzaka???
witam! ja mam szynszylę, zwariowane zwierzątko i bardzo pocieszne a przy tym
odpowiednie dla majacych mało czasu na spwcerki - bo spaceruje po domku. co do
karaluchow/prusaków pare miesiecy temu robilam dezynfekcje i pomoglo, choc
jakies pojedyncze okazy sie pojawialy. nie wiem czy to przypadek ale od kad mamy
szynszyle w domu nie widzialam ani jednego robala.
  Pierwsze reklamy w TVP
Universal
Universal. Nazwanaszejfirmywidniejewewszystkichslownikachswiataodponad30lat.
To teraz bedzie juz z 50 tych lat. A firma jeszcze istnieje?

Prusakolepu pamietam taka reklame, jak babeczka siedzi na krzesle w takiej
czerwonej sukience w grochy i usmiechnieta mowi: JEzeli maja panstwo w domu
karaluchy prusaki pluskwy lub costamcostam, to kupcie sobie panstwo
prusakolep. To byla chyba pierwsza reklama telewizyjna jaka w zyciu
zobaczylam.

A takze: Nowoczesne kobiety kupuja teraz proszek Lanza.

Persil. To wie sie co sie ma.

Jesli pumeks to tylko fluore...... klasyka

Tato to szok!
Mowi sie sok!
Tato to szok jaki pyszny ten sok!

Wiecej reklam w tej chwili nie pamietam. Za wszystkie serdecznie dziekuje.
  Karaluchy w rzeszowskim szpitalu
Karaluchy w rzeszowskim szpitalu
Karaluchy to nie robaki, ale owady.
Likwidacja karaluchów (bądź prusaków, które są znacznie
częstsze) jest naprawdę niezwykle trudna ze względu na bardzo
krótki czas dojrzewania (są to owady jajożyworodne, tzn. młody
osobnik rozwija sie z jajka wewnątrz organizmu matki) i trudność
zniszczenia równocześnie wszystkich osobników pozostających na
różnych etapach rozwoju.
Są one poza tym bardzo odporne - mówi się, że po ewentualnej
wojnie atomowej byłyby jednym z niewielu gatunków, które
przeżyły.
  muszki owocówki
Załatw sobie płytkę niemieckiej firmy, taką zieloną za ok. 15 zł na owady, a
wszystko wytruje- muchy, komary, prusaki, karaluchy i inne paskudztwa. Powinna
być w sklepie gospodarstwa domowego. Ale trzeba ją od czasu do czasu chować do
zamknięcia lub dobrze wietrzyć pomieszczenia, bo głowa boli (chlor z niej
paruje).
  Dlaczego ciężko strawić wegetarian?
narysuj.mi.baranka napisała:

> ludzie, ktorych jedyna wina jest
> specyficznie ukierunkowana wrazliwosc. Wrazliwosc, ktora przyznaje zwierzetom
> prawo do zycia.

Uderz w stół, a nożyce się odezwą! A co byś zrobiła w takim razie np. z setkami
kur na fermach, które są tam po to, by znosić jajka lub trafić na stół?
Wypuściłabyś je na wolność? I co - zdechłyby lub zostały pożarte przez leśne
zwierzęta, zagryzione przez psy itd. Albo karmić i trzymać, dopóki same nie
zdechną? Zwierzeta same sobie nie dają prawa do życia (w naturze). Owady są
zjadane przez ptaki, zające są zjadane przez lisy itd. Skoro zwierzeta mają
prawo do życia, to także karaluchy, pchły, kleszcze i prusaki (to też
zwierzęta).
  Gdzie byście kupili mieszkanie?
Maggs1, rada dla Ciebie na przyszlosc: zanim kupisz jakiekolwiek mieszkanie (i
to gdziekolwiek), sprawdz czy przez przypadek nie bedziesz musiala dzielic
swojego nowego lokum z karaluchami, prusakami i takimi tam innymi przytulnymi
zwierzatkami :) Osoby ktore sprzedaja mieszkanai czesto nic nie wspominaja o tym
ze mieszkanie jest np. zakaraluszone, a potem niemila niespodzianka, bo trzeba
wylazyc jeszcze sporo pieniedzy na pozbycie sie insektow. Najlepiej popytac
wsrod potencjalnych sasadow czy w bloku nie ma karaluchow lub szczurow (jak beda
u jednego to predzej czy pozniej beda i u Ciebie). Jesli w piwnicach znajduje
sie pomieszczenie CO i beda tam karaluchy, to beda one najprawdopodobniej w
calym budynku (:
Zycze przyjemnych zakupow mieszkania :)
  Karaluchy zaatakowały akademik
Zdecyduj się, karaluchy czy prusaki ?
Bo to podstawowa róznica, prusaki łażą nawet przy świetle po
ścianach i nie sa obrzydliwe, można umówić sie że to zmutowane
koniki polne. karaluchy uciekaja od światła, są bardzo szybkie
i obrzydliwe, ale pocieszę was, te nasze rodzime to miniatury w
porównaniu z ich krewniakami które widziałem w Birmie i Indiach.
  Karaluchy zaatakowały akademik
Karaluchy zaatakowały akademik
walczyłam z tymi robalami blisko rok, były wszędzie, dosłownie
wszedzie, nawet w ręcznikach na wieszaku w łazience,stosowałam
wszystkie dostepne sposoby i srodki, skończyło sie ostrym zatruciem
srodkiem, którym fachman spryskał wszystko w chałupie, ale robaki
miały sie dobrze...teraz od ponad roku jest spokój, zero, zero zero
karaluchów i prusaków, w końcu dobrzy ludzie zdadzili mi skuteczny
sposób na ten syf... kupujemy w aptece proszek kwas borny, jedno
opakowanie, mieszmy go z ugotowanymi 3 ziemnakami i dwoma żółkami na
twardo, wyrabiamy to na ciasto, z tego ciasta robimy kulki wielkosci
orzecha włoskiego i rozkładamy po całym mieszkaniu, za meblami, pod
zlewem, wanna,w kątach pokoju, i gdzie jeszcze przyjdzie nam do
głowy, ciasto powoli kruszeje, z czasem kulki rozpadają się, robimy
następne itd., ja wymieniam je co około 4 miesiace. poczatkowo całe
to towarzystwo wyłazi na wierzch, są spowolniałe, zatrute, padają,
ale zapach kwasu powoduje tez, ze kolejne osobniki nie wchodzą na
nasz teren. ważne, chronic przed dziecmi etc.lepiej nie dotykac,
absolutnie nie spozywac itd.
  Karaluchy zaatakowały akademik
Sprawdzona metoda 100% skutecznosci
Na masowo wystepujace karaluchy, prusaki i inne robaki w duzych budynkach mieszkalnych najlepszym rozwiazaniem jest wpuscic stadko mrowek faraonek (chociaz co do gatunku to nie jestem pawien jaki jest najlepszy) robaczki znikaja bardzo szybko, zjadane niemalze zywcem przez mrowki, po pewnym czasie moze zaistniec sytuacja w ktorej mrowki opanuja akademik jednak mrowek stosunkowo latwo sie pozbyt - faratox B kolo gniazda polozony rozwiazuje problem szybko ;)
  Karaluchy
Podobieństwa

all2 napisała:

Te w wieżowcach to prusaki, nie karaluchy. Podono to się jakoś różni. U nas o
karaluchy wcale nie tak łatwo :-P

ralston napisał:
Miałem i jedno i drugie...

Od razu skojarzył mi się serial "Alternatywy 4".... Tam tez była dyskusja co
łazi po ścianie :))))))
  Karaluchy
janiolka napisała:

> all2 napisała:
>
> > Te w wieżowcach to prusaki, nie karaluchy. Podono to się jakoś różni. U na
> s
> o karaluchy wcale nie tak łatwo :-P
>
> jedno i drugie obrzydlistwo :(((((((((((

Całkowicie się zgodzę z tą tezą. Nieważne czy rude, czy czarne. Paskudztwo i
tyle.
  ennassim w sousse - masakra
ennassim w sousse - masakra
jeśli ktoś szuka spokoju to w tym hotelu na pewno go nie znajdzie - hotel
położony przy BARDZO ruchliwej ulicy, która ucisza się ok. 3 w nocy, na
przeciwko jest nowo otwarta dyskoteka z ichniejszą muzą czyli same arabskie
kawałki (na dłuższą metę nie do zniesienia), ja przezornie wzięłam z sobą
stopery do uszu i dzięki Bogu!! i do tego prusaki czy karaluchy - stanowczo
nie polecam! klima też nie działała ale dostaliśmy inny pokój nawet z TV
(chyba na pocieszenie:)pozdrawiam
aha - bez basenu i tylko ze śniadaniami (ciągle to samo: bagietki, masło,
jeden serek topiony, jedno jajko na twardo i dżem - do znudzenia przez 2 tyg.:)
  W warszawskich blokach królują karaluchy i prusaki
W warszawskich blokach królują karaluchy i prusaki
Chyba większość bloków powyżej 10 letnich ma w sobie tą plagę. Chyba wabikiem
są zsypy wewnątrz bloków.
W moim bloku trwa wymiana rur - tabuny karaluchów szaleją na klatce
schodowej, a ja mam całe mieszkanie odkażane różnymi środkami
przeciwrobalowymi.
Jeśli macie odwagę powiedzcie, czy u Was też ten problem istnieje ?
  W warszawskich blokach królują karaluchy i prusaki
U mnie robactwo pojawia się falami - prusaki mrówki prusaki mrówki prusaki
mrówki. Ostatnio była fala prusaków, ale teraz jest już ich mniej. Czasem tylko
jakiś rurami przelezie. Za to u mojego znajomego za Żelazną Bramą parę lat temu
karaluchy łaziły po ścianach sznureczkiem jak mrówki:))))
Specjalne podziękowania składam mojemu psu za bezinteresowną pomoc w tępieniu
wszelkiego robactwa.
  Jak prescott Bush pomagal Hitlerowi !
Bratnia pomoc karaluchów-francuzów
Tak, tak... przypomnijmy również RZECZYWISTĄ pomoc francuzików w latach 1939-
45. Np. Dywizja SS "Charlemgne" wchodząca w skład Waffen SS złożona z
OCHOTNIKÓW FRANCUSKICH, inaczej niż w przypadku np. ślązaków wcielanych siłą
francuzy nie miały OBOWIĄZKU służby w niemieckiej armii... Francuzy robiły to z
WŁASNEJ CHĘCI!!! Dywizja ta znalazła swój smutny koniec w Borach Tucholskich i
całe szczęście... i ch...j im w grób...

Nie od dziś wiadomo, że najgorsza zaraza to karaluchy, francuzy i prusaki...
  Jak prescott Bush pomagal Hitlerowi !
Gość portalu: Pndzelek napisał(a):

> Tak, tak... przypomnijmy również RZECZYWISTĄ pomoc francuzików w latach 1939-
> 45. Np. Dywizja SS "Charlemgne" wchodząca w skład Waffen SS złożona z
> OCHOTNIKÓW FRANCUSKICH, inaczej niż w przypadku np. ślązaków wcielanych siłą
> francuzy nie miały OBOWIĄZKU służby w niemieckiej armii... Francuzy robiły to
z
>
> WŁASNEJ CHĘCI!!! Dywizja ta znalazła swój smutny koniec w Borach Tucholskich
i
> całe szczęście... i ch...j im w grób...
>
> Nie od dziś wiadomo, że najgorsza zaraza to karaluchy, francuzy i prusaki...

Walili czerwonych i chwala im za to.
  pytanie o wegetariańskie ogrodnictwo
Gość portalu: Diana napisał(a):

>> pędraki są pożerane przez krety - czyli stworzonka, które niepotrzebnie
tępimy.
>
Ale kret też jest szkodnikiem w ogródku, co mi z tego że zeżre pędraki, jak sam
sporo naniszczy kopiąc korytarze.
I faktycznie - jak to jest - wegetarianin ma prawo zabijać szkodniki, o ile
robi to bez pomocy środków chemicznych? A karaluchy i prusaki w mieszkaniu? Też
wrotyczem i czosnkiem????
  czy tępienie robactwa jest wg wegan dopuszczalne?
ja nie brzydzę się jakchkolwiek 'robaków' (larw/owadów itd.).tyle,że myślę,że
autorowi wątku chodziło nie o pająka,którego wynosi sie za okno(ja też tak
robię,chyba,że któryś kot wcześniej delikwenta dorwie) a o prusaki,karaluchy i
inne świństwo zamieszkujące ludzkie siedziby.też chętnie poczytałabym co o tym
sądza ludzie propagujący weganizm i jeszcze bardziej skrajne formy wege.
  czy tępienie robactwa jest wg wegan dopuszczalne?
jedrus1a napisał:

> Jak się ustawi dobrze ekosystem domowy

-a na czym ma polegać to ustawienie ekosystemu?czyżby na tym,że zagnieżdził się
jeden gatunek szkodników to mamy dołożyć drugi oportunistyczny?a jak się nie
sprawdzi to następny i jescze następny?!

> Trzeba odpowiednio zabezpiczać żywność aby nie miały dostępu do jedzenia;

-może nie wszystkim wiadomo ale robactwo występujące w mieszkaniach nie żywi
się tylko i wyłącznie ludzkim jedzeniem.prusaki i karaluchy jedzą praktycznie
wszystko co się da (np. klej do tapet,zwierzęce odchody).poza tym co komu da
utrzymywanie sterylnej czystości w domu skoro w budynkach są instalacje
kanalizacyjne,kominowe itp. łączące wszystkie mieszkania?
> Co do komarów to można nabyć specjalne moskietery;
> Osobiście mam nad łóżkiem moskietierę, nie mam od tej pory kłopotów z
komarami.
> Mój punkt widzenia do tej sprawy:
> Zobacz: Kaseta wideo za darmo; mój list (robić wszystko aby zmniejszyć
> wymuszanie obowiązku zabijania). Jeszcze raz: Dobre ustawione ekosystemy w
> pobliżu upraw oraz same uprawy powodują że robactwo samo będzie się tępić
> (kontrolować).
>
> Pozdrowienia
> Jędruś
  czy tępienie robactwa jest wg wegan dopuszczalne?
fritzek napisała:

> jedrus1a napisał:
>
>
> > Jak się ustawi dobrze ekosystem domowy
>
> -a na czym ma polegać to ustawienie ekosystemu?czyżby na tym,że zagnieżdził
się
>
> jeden gatunek szkodników to mamy dołożyć drugi oportunistyczny?a jak się nie
> sprawdzi to następny i jescze następny?!
>
> > Trzeba odpowiednio zabezpiczać żywność aby nie miały dostępu do jedzenia;
>
> -może nie wszystkim wiadomo ale robactwo występujące w mieszkaniach nie żywi
> się tylko i wyłącznie ludzkim jedzeniem.prusaki i karaluchy jedzą praktycznie
> wszystko co się da (np. klej do tapet,zwierzęce odchody).poza tym co komu da
> utrzymywanie sterylnej czystości w domu skoro w budynkach są instalacje
> kanalizacyjne,kominowe itp. łączące wszystkie mieszkania?

o!tak to miało wyglądać.coś mi siadło w kompie.mam nadzieję że to nie robaki ;)
  czy tępienie robactwa jest wg wegan dopuszczalne?
ja sie na szczescie z prusakami i karaluchami nie zetknelam, ale w domu byly
mrowki faraonki. mam kupowala jakis odstraszac, albo trucizne, nie wiem
dokladnie co to bylo, kawalek plastikowej ramki a w tym cos bialego. nie wiem,
jakie bylo jego zadanie, ale to sobie stalo w kuchni i mialo odstraszac, albo
cos. ale co z tego, jesli sasiedzi nie robili nic, zeby mrowki
wytepic/odstraszyc? one ciegle sie pojawialy. tyle szczescia, ze nie bylo ich
tak duzo.
a jak mi sie pojawi komar to go tylko prZeganiam. staram sie nie lupnac go -
jesli wiem, ze ide w miejsce gdzie bedzie duzo komarow to smaruje sie olejkiem.
dziala.

a klej do tapet czy cos w tym rodzaju trzymacie na wierzchu czy zamknietu w
jakims pojemniku?
  czy tępienie robactwa jest wg wegan dopuszczalne?
dlatego ja bym trula, pomimo wegetarianizmu.

fritzek napisała:

> czy miłośnicy prusaków,karaluchów itp. pamiętają o tym,że to paskudne
robactwo
> roznosi drobnoustroje chorobotwórcze?
> może malutki przykładzik:najpierw łazi w sedesie,w kociej kuwecie a potem po
> talerzach,sztućcach.
> sam miód!
> gratuluję!
>
  czy tępienie robactwa jest wg wegan dopuszczalne?
a pluskwy?
może to trochę jątrzenie tematu(ale chyba od tego jest forum)ale odpowiedzcie
mi szanowni obrońcy życia większości organizmów,co zrobilibyście z pluskwami.
wiem,że dla ludzi,którzy od urodzenia mieszkają w zarobaczonych domach temat
prusaków a nawet karaluchów jest lekko lajtowy.prawie do wszystkiego można
podobno się przyzwyczaić.chociaż ja sama sobie nie wyobrażam robali łażących po
domu(pomijam pająsie,owady i wszystko co włazi z zewnątrz).
ale gdyby pojawiły się pluskwy?
nie wyssałam tego z palca.sanepid odnotowuje tendencję zwyżkową co do
pojawiania się tych zwierzątek w siedzibach ludzkich.
  czy tępienie robactwa jest wg wegan dopuszczalne?
Gość portalu: Rycho napisał(a):

>
> nie mam problemow z zabijaniem
myślę że nie najlepiej to o tobie świadczy...
gdy trzeba to trzeba
I to jest klucz: gdy trzeba. Nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek był w stanie
spać w jednym łóżku z karaluchami, jeść z jednego talerza z prusakami itp. Bądź
co bądź one naruszają zajęte przez mnie terytorium (moje mieszkanie). Jeść
zwierząt nie muszę, co więcej lepiej się czuję i psychicznie i fizycznie nie
jedząc ich, więc nie wiem o co chodzi...
> Uwazam natomiast bez sensu twierdzenie z jednej strony o milosci do
zwierzat,a z drugiej strony podzial na te ktore mozna a
> ktore nie
Oburzacie się że nie od razu wege odpowiadają wam na te pytania. To po prostu
wymaga zastanowienia, bo zabijanie jakichkolwiek stworzeń kłóci się z ideologią
większości z nas. I dlatego zabijanie, nawet szkodników nie jest dla mnie łatwe
i jeśli tylko mogę to staram się to w jakiś inny sposób załatwić (np
przenoszenie pająków w słoiku na balkon). Jeszcze gorsza jest wizja zabijania
np szczurów (nie chodzi o podział te można zabijać a te nie, tylko szczury jako
ssaki po prostu są mi bliższe), ale na szczęście takiego dylematu przed sobą
nie miałam.
>Pozdr Rycho
I nawzajem Kalamburka
  inwazja prusaków
inwazja prusaków
Po budynku szaleja prusaki i karaluchy (prusaki wszędzie, karaluchy tylko na
dole, na pietra nie włażą). W budynku (czteropietrowym z lat 50-tych) są
zsypy. Zarządzający moją WM (ADM) co jakies pół roku przeprowadza dezynsekcję,
ale tylko komory z kubłami na dole zsypu - lezy tam jakiś biały proszek, po
którym część karaluchów pada, ale prusaki na wyższych piętrach nie znikają.
Jak wyegzekwować od zarządzającego skuteczne wytępienie robactwa? Jakieś
kompleksowe trucie w całym budynku?
Zarzadzający w budynku nie mieszka, jemu to wisi.
Częśc właścicieli mieszkań tez nie jest zainteresowana, pzryzwyczaili się.
Mieszkanie mam maksymalnie uszczelnione i na razie nic po nim nie biega, ale
wieczorem rozdeptuję prusaki na klatce, bo mam drzwi tuz obok zsypu.
Co robić? Czy np. sanepid może zmusic WM albo zarządcę do porządnej
dezynsekcji? Bo ten proszek to jakieś pozory na odczepnego, dezynsekcja niby
wykonana i wcale nie niby zaplacona przez WM, a skutkow brak.
Help.
  inwazja prusaków
znam ten problem 6 lat temu kupiłam mieszkanie i po 3 miesiacach pojawiły sie
goscie prusaki karaluchy a jak nie one to znowu mrówki faraona
ja "na szczescie' mam spółdzielnie i z nimi walczyłam bo oczywiscie dla nich to
nie był problem ale pierwsze co to zadzwoniłam do sanepidu miałam małe dziecko
w sanepidzie powiedzieli ze sie tym zajma zaraz po kilku dniach pojawił sie
facet który pryskał klatki schodowe oraz wneki kominowe które mamy w
mieszkaniach kto byl w domu to puscił a kto nie to nie dopiero likwidacja
zsypów zlikwidowała problem robactwa od tego powinniscie zaczac a pozneij to ja
polecam raid ja zawsze pryskłam raz w miesiacu całe mieszkanie i juz nie ma
problemu
warto zadzwonic do sanepidu , dzwonic do zarzadcy nekac go pisamami tylko jedna
odoba nic nie zrobi musza chciec wszyscy a sam wiem ze ludzia czasami
tacy :goscie: w mieszkaniu nie przeszkadzaja
  Czy są zioła na karaluchy?
czytalam gdzies, ze nie lubia zapachu olejku lawendowego i kocimiętki

natomiast ja mam pozytywne doswiadczenie z tatarakiem i prusakami lub
karaluchami, bo nie wiem, ktore to byly - powpychalam liscie wszedzie, gdzie sie
dalo; pod wanne, za pralke, pod szafki i za szafki i lodowke i .... zniknely w
ciagu jednej nocy
  Nowa odmiana karalucha w Europie...kto da nazwe???

Byłeś blisko, ale chyba nie o ta odmianę chodziło założycielowi wątku.

Domyślam się, że autorowi chodziło o karalucha karabucha, który tak, jak
caracanus judaicus należy do tej samej rodziny azjatyckiej caracanus semitus.

Odmiana caracanus judaicus została wyparta ze swoich żerowisk przez prusaki.

Obecnie caracanus judaicus w ten sam sposób próbuje wyprzeć z żerowisk karalucha
karabucha.
  USA wycofują żołnierzy z Europy i Azji
Niemcy to pracowity kraj ...
Drogi Panie Krzychu:
To było dawno i nieprawda. Teraz Niemcy przywykli do Czerwono-Zielonych rządów
i orkiestra gra kiedy Titanic tonie....

Nie wydaje sie możliwe, aby nawet CDU/CSU miało szansę na odmulenie Niemiec.
Czy wie Pan, że Niemcy już nie mają żadnej firmy farmaceutycznej ani
biotechnologicznej? Czy słyszał Pan, że Niemcy to jedyny kraj, gdzie w
Konstytucji (nie żartuję) jest zapis o prawach zwierząt. Czy mają na myśli
prusaki (takie karaluchy)? A mrówki czy pluskwy? Może wszy też mają prawa i
powinny mieć prawo głosu w Niemczech?

Jan K.
  robale w domu - prosze o pomoc
robale w domu - prosze o pomoc
Mam jakieś robale w domu. Niedawno przeprowadziłam sie do kawalerki w 10-
piętrowym bloku. Mieszkam na 9 piętrze. Najczęściej widzę te robale w
kuchni, kiedy wchodzę w nocy, zapalam światło, to widzę jednego, dwa
uciekające gdzieś za szafki. I nie potrafię ich zidentyfikowac. To raczej nie
karaluchy, bo sa za małe, nawiekszy "okaz" miał do 1 cm długości, choć
widziałam tez miniaturki 2-milimetrowe.Nie mają skrzydeł, sa brązowe, mają
czułki. Myslę, że to moga być prusaki. Bo co innego? co w takiej sytuacji
zrobić, zgłosić się do jakiejś firmy czy radzic na to samemu. Utrzymuje
mieszkanie w czystości, jedzenie raczej nie leży "luzem" cały dzień na
szafce. skąd ta cholera mogła się pojawić? No, chyba, że już była, jak sie
wprowadziłam... Proszę o pomoc!!!!!!
  robale w domu - prosze o pomoc
Opiszę jak walczyliśmy w domu koleżanki z prusakami/karaluchami(przepraszam dla
mnie to tak samo obrzydliwe robale)
Gruntowne sprzątanie kuchni (remont) zero tapet itp szafki tak naprawdę do
wymiany (potrafią się nawet zagnieździć w HDF-ir czy MDF-ie w szczelinach.
Wypucować wszystko co możliwe silnymi środkami detergentami. bo dokładnym
wymyciu i uszczelnieniu wszystkiego co sie da akrylem czy pianką nie obyło się
bez dwukrotnego spryskania lokum chemikaliami. (na rok to pomogło)
Nie wolno trzymać jedzenia w nieszczelnych pojemnikach (mąki, kasz, kakao)
to małe potworki potrafia zjeść wszystko i wszędzie sie dostać...potrafią
zamieszkać w mikrofalówce.
Ale spokojnie wygrasz tę walke staniesz sie tylko manniaczka czystości w kuchni
zero okruszków czy też niepozmywanych naczyń...
  die sog. "preussische Mauer"
Gość portalu: ich napisał(a):

> Wszystko co niedobre to niemieckie! A skąd się wziął diabeł w niemieckim
> surducie?

blekit pruski
pruski dryl
prusaki (karaluchy)
hold pruski

A przedewszystkim
Saupreisse, die dammischen

MfG

C.
  Ekspresowy pomnik "przeciw"
bartoszcze napisał(a):

> Kwestia gustu, jedni doceniają pruskich urzędników od budowy, inni wielbią
> rosyjskich namiestników od rozbiórki..

Obydwa typy sa siebie warte jezeli chodzi o historie Polski. Nic dziwnego, ze
na karaluchy w Polsce sie mowilo kiedys "moskale" albo "prusaki".
Zreszta "prusaki" mowi sie na nie do dzis.
  Kiedy osiagniemy "poprawne"(za UE) normy zywnosci?
bladatwarz napisała:

> We Francji znajdowali myszy w groszku bonduelle, w Belgii sprzedawali zatrute
> dioksyna kurczaki, w Belgii sprzedawali Cole w puszkach sprystkanych
> grzybobojczym srodkiem, po ktorym zatrulo sie sporo osob. A zebys Ty widzial
il
> e
> karaluchow jest w restauracjach i w pubach w Londynie, w Nicei czy Rzymie to
by
> s
> w zyciu niczego nie wzial do ust.

Karaluchy sa wszedzie. Prusaki tez.
>
  Zwierzeta w kuchni?
Najbardziej natręte zwierzę to ... mąż, szczególnie jak ciacho jest :)))))
A tak poważnie to odkąd mam moskitiery w oknach i szczelne drzwi to tylko
pajączki, takie małe,chude i owocówki. Zdarzyło mi się przynieść strąkowce z
suchą fasolką, ale to takie sympatyczne małe chrząszcze.
Jak horror wspominam za to mieszkanie w akademiku z armią karaluchów, prusaków
i czego tam jeszcze w kuchni. Brrrrrrr
  Plagi egipskie
Swego czasu, mój szwagier mieszkał we Włoszech. Przywiózł z tamtąd w ciuchach
małe skorpiony, które momentalnie razpleniły się nam w mieszkaniu. Próbowaliśmy
je wytępić, bo parzą przy bliskim spotkaniu trzeciego stopnia. Przyjeżdżali do
nas ludzie z wielkim sprzętem, ale nie dali im rady.
Zaletą ich bycia w naszym mieszkaniu, jest fakt, że nie uwidzi się ni
karalucha , ni prusaka.
Wszyscy je mają i narzekają a ja mam pół centymetrowe skorpiony i nie
narzekam :)
  karaluchy?
karaluchy?
witam,
chyba mam powazny problem, jestem Londynczykiem, zauwazylem dzis rano cos co
przypominalo karalucha (a moze prusaka) sam nie wiem, przypomina mi sie tylko
scena z serialu alternatywy 4 i dyskusja na podobny temat.
jestem zaniepokojony skad ten wasaty robal mogl sie wziac na mojej podlodze.
jesli mieliscie podobne doswidczenia dajcie znac. czy to tylko u mnie ?
  karaluchy?
A w ktorym bydynku mieszkasz? 43 czy w 45?; Zarówno prusaki jak i karaluchy
lęgną sie z BRUDU!; ktoś najwyraźniej je przywlókł albo wychodował!; łatwo sie
to robactwo rozłazi, natomiast niezmiernie trudno to wyplenić. To bardzo
poważna sprawa, wymagajaca NATYCHMIASTOWEJ reakcji w postaci przeprowadzenia
dezynfekcji/deratyzacji nawet obydwóch budynków. Należy systematycznie wywozić
śmieci i utrzymywać czystość w komorze śmietnikowej i przede wszystkim w
mieszkaniach. Ciekawe jak to wygląda w tych mieszkaniach, ktore są wynajmowane
studentom. Akademiki też są pełne karaluchów, prusaków i pluskiew.
  karaluchy?
albals napisała:
Ciekawe jak to wygląda w tych mieszkaniach, ktore są wynajmowane
> studentom. Akademiki też są pełne karaluchów, prusaków i pluskiew.

to prawda niestety ze z akademika łatwo przywlec to dziadostwo bo lęgnie sie w
tyłach lodówki,włazi między deski w szafkach a nawet w podstawki czajników
elektrycznych.
  karaluchy
karaluchy
mieszkam w akademiku i mam problem z robalami-karaluchami i chyba prusakami-
nie moge ich wytepic choc raz na jakis czas robie gruntowne porzadki i
posypuje na podłoge proszek BAYGON; niestety to nie działa skutecznie- zawsze
sa jakies miejsca(np. mikroszczeliny w szafkach) gdzie one sie chowają.
Czy zna ktoś jakiś skuteczny środek lub sposób żeby się ich pozbyć?
  pająki-jak sobie z nimi radzić????
jak mieszkałam w bloku to się panicznie bałam pająków (innych 'robaków' też), a
jak się przeprowadziłam do domku to się musiałam z padkudztwem zaprzyjaźnić -
latem mąż wynosi na dwór, zimą do mniej używanego pokoju i do kuchni (on jest
fanem pająków). Przekonało mnie jedno - jak masz pająki - to nie masz innych
przyjemności typu: karaluchy, prusaki - w bloku pomimo ciągłych dezysekcji i
sprzątania przyłaziły od sąsiadów - szczególnie latem (przez otwarte okna).
  ratunku PRUSAKI !!
Kilka lat temu mieszkalam w wysokim bloku z prusakami, teraz juz sie
wyprowadzilam i zyje bez tych sublokatorow. Pamietam jednak, ze kiedys - bez
przekonania! dalam sie namowic na dezynsekcje mieszkania domokracacej firmie
zajmujacej sie likwidacja karaluchow w mieszkaniach. Bylam bardzo zadowolona,
pierwsze prusaki pojawily sie dopiero po 1,5 roku i bylo ich naprawde niewiele,
bez porownania w kazdym razie z ich normalna liczba. Firma dawala gwarancje
chyba na okres roku, podczas ktorego nie mial prawa pojawic sie ani jeden
robal. Jezeli kazda z tych firm uzywa rownie skutecznych preparatow, to polecam
i zachecam do opryskania mieszkania. Podobno preparat jest nieszkodliwy dla
zwierzat i ludzi, ale czy jest to prawda, nie wiem.

Pozdrawiam!
  O miłości do insektów
No, o pluskwach to mi przodkowie opowiadali jak nogi łóżek w słoikach z wodą
ustawiali, moja do nich niechęć to wyraźny przekaaz pokoleniowy.

Do mrówek nie mam żadnych zastrzeżeń, czarne, czerowne, kąsały mnie mocno,
piekło jak cholera, ale nic przeciw nim nie mam i nawet był moment, gdy
zapragnęłam gorąco posiadać w domu faraonki bo mi się karaluchi ... Patrzcie
jak się te tematy zazębiają.

Muchy, a niech latają, żadnych lepów nie wieszam, czasem jak bardzo bez wiatru
to się ze ścierką po pomieszczeniach przelecę i te spod żyrandoli poprzeganiam

Z pająkami jest drobny problem, zasadniczo staram się złapać i subtelnie
wynieść poza moje środowisko bytowania. Ale ja ich nie kocham, jeden mnie
dziabnął, paskudziło się półtora miesiąc.

Osy dały pokaz swojej nienawiści do mnie cztery lata temu, w krótkim czasie
rąbnęły mnie trzy, dwie, owszem przyznaję, raczej w obronie własnej, ale ta
trzecia cholera wyraźnie na mnie polowała, na lewym ramieniu jej się nie
podobało to przelaciała na prawe i przyjeb..., oj, sorry, Salon, krynolina,
użądliła mnie w prawe ramię.

A co do karaluchów, no właśnie, dlatego marzyłam o rodzinie mrówek Faraona,
śłepa jestem, nie widziałabym ich a prusaka zauważę, a tam gdzie mrówki Faraona
nie ma karaluchów.

Chrabąszcze majowe, spóżnione, tak pod koniec czerwca się pojawiły, na
wieczornych spacerach z psicą widywałam po ok. 15 sztuk, więc chyba nie tak
tragicznie, a w ostatni wtorek dwa bielinki mi towarzyszyły przy piciu kawy na
działce, choć kapusta u mnie nie rośnie.
  Akademiki UW - jak tam jest???
W DS1 na Żwirki i Wigury:
- syf
- prusaki (powszechnie zwane karaluchami) - w moim ostatnim pokoju było mało,
miałyśmy szczęście
- administracja na każdym kroku traktuje cię jak podrzędnego ludka i łaskę ci
robi, że cię obsłuży (sposób myślenia pani Basi zatrzymał się przed rokiem 90tym
: łaskę robi, ze pracuje)
- jeśli w sąsiedztwie będziesz mieć ludzi z geologii, to zapomnij o spaniu,
przyzwyczaj się do myśli o wiecznych imprezach, kałużach piwa, chmurach dymu z
papierosów, porozwalanych sedesach, niespodziankach w toaletach, walających sie
po korytarzu petach i rzygowinach
- przywyknij to myśli, że tam panuje prawo pięści: jeśli jakiś zbój cię pobije
lub zgnębi swojego współlokatora tak, ze tamten się wyprowadzi, to kierownik w
nagrodę pozwoli zbójowi mieszkać ze swoją dziewczyną
- uwaga: w DS1 nie ma lodówek w pokojach

W DS2 jest trochę lepiej:
- są lodówki w pokojach
- panie w administracji są o niebo milsze, panie na recepcji też, kierowniczka też
- podobno jest mniej prusaków

W DS6 podobno jest dużo dużo czyściej, są segmenty. Tam mieszkają obcokrajowcy,
więc tamten akademik jest w miarę "reprezentacyjny".

Są jeszcze inne akademiki. Nie znam ich, ale może ktoś inny opisze.
Wynajem mieszkania nie musi być droższy. A o ile zdrowiej.
  Reklamy, które się pamięta
-Tato to szok!
-Mówi się sok
-Tato to szok jaki pyszny ten sok.

Nie wiem jakiej firmy to sok był reklamowany ale tego tekstu nie zapomne nigdy

Reklame prusakolepu bardzo chciałabym zobaczyć. CZy ta pani siedziała w
czerwonej sukience w grochy białe na krzesle i mówiła, ze jeśli macie państwo w
domu prusaki karaluchy albo pluskwy to kupcie sobie prusakolep? Czy mi sie to
sniło?

Pamietam tez pierwszy odcinek pszczółki Mai, uwielbiałam Maję (ale to uż nie na
temat wątku)

Pamietam też taką reklamę: Universal. Nazwa naszzej firmy króluje we wszystkich
słownikach świata od ponad trzydziestu lat.
  27 latek walczy z pomówieniem o kradzież
Bardzo dobry pomysł. Robię tam często zakupy i osobiście widziałem kiedyś
szczura uciekającego pod lodówkę. Innym razem dwa karaluchy (może prusaki - nie
znam się) kopulowały na schabie chłopskim. Jak widać tradycje socjalistyczne
warunków sanitarnych handlu kontynuują się. W Paryżu personel sklepów to
prześliczne Murzynki, mówiace dzień dobry i niezwykle miłe. Tu widać stare
powiedzenie: my Słowianie jesteśmy 100 lat za Murzynami. Klientom smacznego.
  Niemiecki policjant zatrzymany w Łebie
PRUSAKI BOJA SIE SWIATLA. PRUSAKI WYSTAP!!!!
Po pierwszej wojnie swiatowej w ktorej uzyli
gazow trujacych mozna bylo uwazac, ze im sie to przytrafilo.
Po IIwojnie swiatowej, gdy wyszly na wierzch ich dzialania
do WYMORDOWANIA CALYCH NARODOW, juz nie ma watpliwosci.
Niemcy to narod zbrodniarzy.

Uciulony "danz5" bardzo sie denerwuje o
obraz Niemcow w Unii Europejskiej i fakt,
ze Gazeta Wyborcza osmielila sie napisac
w jaki sposob NIEMIECKI POLICJANT DORABIA
SOBIE W POLSCE uwaza za prowokacje.
Kazdy karaluch chowa sie przed swiatlem bo
widac prawde, wiec i "danz5" tez nie chcialby
takich informacji w powszechnym dostepie.
Psuja obraz dobrego Niemca!!!!!
To zrozumiale "danz5"!!!!

danz5 napisał:

> narzedziem w reku prowokatora -szefa GAZETY. Nic nie usprawiedliwia ...<<
  Mam w domu PLUSKWY!!!!!!! Ratunku!!!!
Firmy nie polecę, ale specyfik mogę - cudo nazywa się blattanex gel (kosztuje
ok 15 zł). Niby tylko na karaluchy i prusaki, ale kojfnęły mi po nim rybiki i
jeszcze jakieś dziwne robactwo, co mi zawsze nawłazi balkonem.
Poza tym- przejść sie do spóldzienielni i wymóc dezynsekcję - zrobią tylko w
piwnicach i na klatkach, ale i tak będzie hekatomba. W tym samym czasie trujesz
u siebie w mieszkaniu. I wyprowadzasz się na 1-2 dni, niestety. Potem ostre
wietrzenie.
  Alergia - umieram
Robale są obrzydliwe. Każde. Skorki, szczypawki - obojętnie, czy to to samo,
czy coś innego Tarczniki też. Fuj, bleh!
Prusaki, karaluchy, Matko, fuj fuj fuj...

Biedroneczki są słodkie :o))
Ale biedroneczka to owadzik, nie robactwo

Pędzę jutro na testy do alergologa!
  Walka studentów z insektami
"Naczynia trzeba myć natychmiast. Brudny talerz zostawiony na pół godziny od
razu ściąga insekty."(cytat z artykułu)
Prusaki, karaluchy i inne biegajace i fruwajace owady to nie insekty.Tytuł
artykułu sugeruje, że studenci są zawszeni,żapchleni i zapluskwieni. Gdyby tak
było, brudne talerze byłyby ratunkiem.
Zadne remonty nie pomogą, jesli przedsiębiorcze i zwinne owady maja dostęp do
żarcia lub jego resztek. Odpadki wyrzucać w foliowych, zawiązanych torbach,
żeby i w smietniku ograniczać żarłokom konsumpcję.
  Broniewskiego 22a - opinie
Mieszkalam w 22A, przez rok, wynajmujac mieszkanie. Jesli chodzi o lokalizacje
budynku, infrastrukture, nie mam zastrzezen, blisko sklepy, okolica bardzo
ladna, zielona, piekne widoki z okna. Nie zauwazylam tez, aby w tej okolicy
bylo jakos szczegolnie niebezpiecznie.
Gorzej jesli chodzi o sam budynek - to wielki blok, niestety z bogatym "zyciem
wewnetrznym". Mielismy w mieszkaniu faraonki, jak udalo sie je wreszcie
przegonic pojawily sie prusaki i karaluchy, juz nie do przegonienia, mimo
rozlicznych wysilkow.
Wiekszosc mieszkancow jest dosyc spokojnych, duzo starszych ludzi, ale mielismy
tez mocno nieciekawa meline pijacka w bezposrednim sasiedztwie (drzwi na
przeciwko), która naprawde dawala sie we znaki.
  Renesansowa
W "mojej" klatce (blok nr 27) windy działały, sama klatka była czysta - bez
żadnych bazgrołów. Prusaków ani karaluchów też nie zaobserwowano. Poza tym żaden
blok na renesansowej nie jest z wielkiej płyty.

Summa summarum - coś chyba Ci się pokręciło - może od wdychania azotoxu sypanego
na rojące się (w wizjach bądź na jawie) robactwo?

veeto1 napisała:

> Toż to straszny wielkopłytowy wielkoblokowy koszmar pijanego architekta.
> Człowieku, musisz akurat tam? Zszypy, zepsute windy, prusaki, karaluchy. Nigdy
> nie chciałabym tam zamieszkać na stałe (kiedyś tam wynajmowałam mieszkanko prze
>
> chwilę). NIGDY WIĘCEJ!!!
  zuchwala kradziez na zoliborzu
donkej napisała:

>
> Czy karaluch jest jakoś spokrewniony z takim krabem, albo krewetką?
> Bo pancerzyki...
...
W żaden sposób. Kraczany to insecta. Jest ich ok. 5000 gatunków z których u nas żyje emigrant amerykański /periplaneta americana/ i najbardziej rozpleniony, wojowniczy najźdźca germański /blatella germanika/ zwany prusakiem. Kalmary zaś to mięczaki. W cudzysłowie i bez.:)
  jak walczyć z pluskwami?...
arbitrem w tej sprawie karaczanów
amigosan napisała:

> wikul napisał:
>
> > Co to sa tarakany ?
> Na polskim zadupiu z dominujacym bialoruskim to poprostu karaluchy.
> przyjaciel brudu i wilgoci

moze być St. Niesiołowski, on jest specem od robactwa. Ja przypuszczam, że te
tarakany, to po prostu karaczany , do kŧórych zaliczane są karaluchy, a także
prusaki, zwane przez niektórych - nie wiem dlaczego - francuzami.

terrarystyka.pl/gatunki.php?level=20020714152313

owca_czarna
  jak walczyć z pluskwami?...
owca_czarna napisała:

> amigosan napisała:
>
> > wikul napisał:
> >
> > > Co to sa tarakany ?
> > Na polskim zadupiu z dominujacym bialoruskim to poprostu karaluchy.
> > przyjaciel brudu i wilgoci
>
> moze być St. Niesiołowski, on jest specem od robactwa. Ja przypuszczam, że te
> tarakany, to po prostu karaczany , do kŧórych zaliczane są karaluchy, a
> także
> prusaki, zwane przez niektórych - nie wiem dlaczego - francuzami.
>
> owca_czarna

Wiadomo, wiadomo. Przez Francuzów zwane prusakami a przez Prusaków (Niemców)
zwane francuzami. A poza tym to ładnie uszczegółowiłaś.
A Niesiołowski to chyba od tych fruwających: motylków, ciem itp. Od insektów
też ? A może i też. Ostatnio nawet rotwajlerami się interesował.
  jak walczyć z pluskwami?...
wikul napisał:

> owca_czarna napisała:
>
> > amigosan napisała:
> >
> > > wikul napisał:
> > >
> > > > Co to sa tarakany ?
> > > Na polskim zadupiu z dominujacym bialoruskim to poprostu karaluchy.
> > > przyjaciel brudu i wilgoci
> >
> > moze być St. Niesiołowski, on jest specem od robactwa. Ja przypuszczam, ż
> e te
> > tarakany, to po prostu karaczany , do kŧórych zaliczane są karaluc
> hy, a
> > także
> > prusaki, zwane przez niektórych - nie wiem dlaczego - francuzami.
> >
> > owca_czarna
>
>
> Wiadomo, wiadomo. Przez Francuzów zwane prusakami a przez Prusaków (Niemców)
> zwane francuzami. A poza tym to ładnie uszczegółowiłaś.
> A Niesiołowski to chyba od tych fruwających: motylków, ciem itp. Od insektów
> też ? A może i też. Ostatnio nawet rotwajlerami się interesował.

On zoooooolog, to i te stworzonka zna, a poza tym wszyscy je znają, tylko jak
widać, kazdy inaczej nazywa. ohydztwo brrrr

owca_czarna
  Co zrobić z blokowiskami?
Choc to malo popularne - jednak wyburzyc!
problemem blowkowisk jest nie tylko koniecznosc remontu, nalezaloby te domy
zmodernizowac, czyli zmienic instalacje: elektryczna, CO, wod.-kan., ocieplic.
To nie wszystko - czesto polaczyc kilka mieszkan w jedno o sensownym metrazu i
rozkladzie. Ale i to nie wystarczy - nie sposob wytruc mrowek faraona,
karaluchow i prusakow skutecznie, nie mowiac juz o gryzoniach. W Japonii wielka
plyta ma 50 letni termin waznosci, potem tylko odpala sie zalozone - juz w
trakcie budowy (sic!) - ladunki. I prusaki wieja!
  wierszyk, pomożcie, proszę / bardzo pilne
schterie bukie, proschä
albo nje, besser: pijäntsch bufek, dawaj! schneller, schneller!!

Wasz sąsiad był inteligentnym człowiekiem, sam jako Niemiec wśród
Polaków i wtedy nawet po zakupy chodzić! Meine Anerkennung!
Tylko coś mi nie pasuje, Panie Łabędziu, jak ten facet może być
autochtonem na tej ziemi - przecież okupantami były te karaluchy, ci
Prusaki!
F.P
  wierszyk, pomożcie, proszę / bardzo pilne
>>O Powrót do Macierzy<<
фьодор.павлович napisał:

Tylko coś mi nie pasuje, Panie Łabędziu, jak ten facet może być
> autochtonem na tej ziemi - przecież okupantami były te karaluchy,
ci Prusaki!
  Ratunku ROBAKI w kuchni !!!!
Prusaki a francuzy to dwa rózne robaki. Prusaki to inaczej karaluch - duży
robal z wąsami, czarny, rdzawobrązowy bardzo szybki i obrzydliwy. Wychodzi na
żer głównie nocą. Na pocieszenie - przezyje podobno nawet atak atmowy. jak
będziecie robić remont to wszystkie rzeczy z mieszkania wynieście, najlepiej
na mróz i dokładnie obejrzyjcie. Zaklejcie też wszystkie otwoy w ścianach, np
po starych kołkach - tam lubią się chowac. Sprawdźcie tez przejścia od
sąsiadów - kanały wentylacyjne, rury itd. Warto tez zamówic dezynsekcje.
jeżeli to tylko franucy, małe brażowe robaczki to nie jest tak źle - nie są one
tak duże a przez to obrzydliwe. Tu wpsomnana wcześniej płytka powinna
wystarczyc.
W obydwu przypadkach pamietajcie o dbaniu o porządke - zero okruszków na
stołach i częstym wynoszeniu śmieci.
Acha jeszcez jedno apropo prusaków - nigdy ich nie zabijać kapciem, reką itd.
Sa to obojniaki, które nosza przy sobie jajeczka. W momencie ich zabicia te
jajeczka sa przez nie wypluwane wpewne miejsce i potem z nich rozmnażają się
małe. Zabijać tylko poprzez uzycie trucizny w sprayu.
Życzę powodzenia, ja walczylę z nimi na poprzednim mieszkaniu. Acha, one mają
skrzydła i potrafia kilka metrów przelecieć....
  Szczury lgną do luksusowego osiedla Eko Park
Ekspert radzi - kotom NIE!
Z rozbawieniem czytam "rady", jakoby remedium miałyby być koty. Powszechnie
wiadomo, że o ile kolonia szczura jest liczna koty nie są w stanie zaradzić
problemowi. Co więcej same stają się ofiarami. Mit o przewadze fizycznej kota
nad szczurem jest szeroko rozpowszechniony ale jest dalej mitem. Szczury są
zbyt inteligentne. Poza tym walczą grupą. Koty nei mają szans. Inna sprawa, że
tam gdzie są koty nie ma myszy, a tam gdzie nie ma myszy są prusaki i
karaluchy. Wprowadzenie kotów nic nie pomoże - zwiększy tylko zainteresowanie
miejscem szczurami, bo będą się żywiły kotami.
  Szczury lgną do luksusowego osiedla Eko Park
Zgadzam się. Przy kotach nie ma gryzoni w domu i otoczeniu. Malutka kotka mojej babci zabiła szczura tak ze dwa razy od niej większego. Zjeść, go nie zjadła, ale nie podobała jej się konkurencja do miski.
Przy moim kocie domowym w mieszkaniu nie mam karaluchów i prusaków (przyłażą po rurach z góry). Kocio siedzi w kuchni i do tej pory czeka, aż jakiś wylezie, potem ma rozrywkę na całą noc.

W moim bloku administracja też chciała się pozbyć kotów. okratowali okienka piwniczne. Po zgłoszeniu pierwszego szczura wyłażącego z w.c. natychmiast zdjeli kratki z części okienek i problem znikł. Koty to czyste zwierzątka i nie tolerują w swoim otoczeniu gryzoni. Ktoś mówił o pchłach- kot zadbany i odżywiony nie ma pcheł. Dbajcie o koty piwniczne, a nie będziecie mieli problemów.
  Szczury lgną do luksusowego osiedla Eko Park
"Powszechnie wiadomo" - uwielbiam to. Na ogół "powszechnie wiadomo" to czego nie da się nijak udowodnić.

j_karolak napisał:

> Z rozbawieniem czytam "rady", jakoby remedium miałyby być koty. Powszechnie
> wiadomo, że o ile kolonia szczura jest liczna koty nie są w stanie zaradzić
> problemowi. Co więcej same stają się ofiarami. Mit o przewadze fizycznej kota
> nad szczurem jest szeroko rozpowszechniony ale jest dalej mitem. Szczury są
> zbyt inteligentne. Poza tym walczą grupą. Koty nei mają szans. Inna sprawa, że
> tam gdzie są koty nie ma myszy, a tam gdzie nie ma myszy są prusaki i
> karaluchy. Wprowadzenie kotów nic nie pomoże - zwiększy tylko zainteresowanie
> miejscem szczurami, bo będą się żywiły kotami.
  Do Niemcoślązaków: My, Polacy, jesteśmy tu w domu
Jeśli Śląsk jest pod kontrolą Polski to po jaką ch...ę na budynkach
administracji umieszczacie niemieckie napisy? To nadal teren pod kontrolą wojsk
polskich!
Swoją drogą dlaczego sprzedawczyki mają tendencję bycia Niemcami? Skąd te
tendencje - bo raczej to nie genetyczne. Już kilka razy było wywalanie Niemców
za Odrę a oni znów się pojawiają - samorództwo czy genetyczne pokrewieństwo z
prusakami (karaluchy)?
  Przeszkadzają gołębie? No, to z dymem je!
Ja w swoim domu tepię wszelkiego nieproszonego zwierza równo przez
cały rok, nie ważne sezon legowy, rozrodczy czy po sezonie.
Po prostu wiem, że przenoszą pasożyty, choroby, wywołują alergie,
niszczą, brudzą i dlatego nie toleruję: gołębi, synogarlic, kawek,
wróbli w dachu,na strychu, w kominach, pod rynnami, na roletach itp
oraz myszy, szczurów,kotów w piwnicy a także pcheł, prusaków,
karaluchów, karaczanów, pluskiew i innego paskudztwa gdziekolwiek,
chociaż to wszystko przecież stworzenia boże tak samo jak człowiek.
W Płocku obserwuję zupełne zachwianie zdrowego rozsądku i jego
skutek - histericzny jazgot oburzenia na normalne racjonalne
działanie obronne i profilatyczne podnoszony przez
nawiedzonych "miłośników i obrońców przyrody". Ale kiełbasę i
kotlety jedzą, w skórzanych butach i odzieży chodzą, ITP.
Trzeba być konsekwentnym: jeśli bierzemy pod ochrone jedne gatunki
zwierząt, to musimy chronić wszystkie gatunki, gdyż ochrona tylko
niektórych zakłóci równowagę biologiczną.
Jeśli można tępić jedne niepożądane i zakłócać równowagę w
przyrodzie, to konsekwentnie można tępić też inne niepożądane -
zakłócenie równowagi przecież już i tak nastąpiło.
Zastanowić sie chwilę zamiast urządzać jazgot. Dotyczy to również
blond "dziennikarswta" z zachwianą równowagą: zbyt dużo serca a za
mało rozumu.
  Strażacy uprzedzają: osy to nie nasz problem
Gość portalu: `ula napisał(a):

> do tego sa odpowiednie służby i f-my posiadające odpowiedni sprzęt

Problem nie polega na tym, kto to ma usuwać: osy, pszczoły,
szerszenie, karaluchy, pluskwy, pchły, karaczany, prusaki, szczury
itp, ale na kto ma za to płacić! Bo w życiu nie ma nic za darmo!
Ktoś musi kupic sprzęt(kosztuje), nabyć umiejętności (kosztuje),
wykonać robotę ( praca kosztuje) i jescze zarobić na tym - za to
wszystko trzeba zapłacić. Ktoś nie chce miec os musi za to zapłacić.

Jak osy zaczną dokuczać i zagrażać to zagrożony wysupła pieniądze -
może się nawet ubezpieczyć od palgi os, pszczół, szerszeni itp.
Płatnicy się znajdą. Będą płatnicy, będą pieniądze, to chętnych do
zarobiania pieniędzy i wykonywania tej roboty będzie zatrzęsienie,
będą konkurować miedzy sobą - takie jest życie, nie ma się co
martwić na zapas. Bo prawa ekonomii mówią, że popyt wywołuje podaż.
  Amerykanskie karaluchy
"• Amerykanskie karaluchy
mxp4 24.07.2005 06:04 + odpowiedz

Poszukuje mieszkania, wiec dalam stosowne ogloszenia. W biurze ogloszen
spotkalam dwie Polski tez poszukujace. Ja dalam wzmianke w ogloszeniu "ma byc
czyste bez karaluchow". Panie byly zdziwione i padlo pelno zapewnien, ze one
tam sie nie boja, ze przeciez one /te karaluchy/ sa wszedzie itd....NO!
opadly mi rece. WY CO SIE NIE BOICIE KARALUCHOW< SZCZUROW itd.
SZCZUROPOLACY, SZMATLAWCE, dno dna, niech was cholera wezmie wiejska cholote.
Jakby ktos nie wiedzial to amerykanskie karaluchy sa wielkosci wrobla i do
tego fruwaja. Powiedzcie jak "polonia" pozal sie Boze, moze z tym
mieszkac.Moze jak by sie czlek dobrze upil byloby mu wszystko jedno, ale na
trzezwo?! Nie pojmuje."

w Polsce byly prusaki i karaluchy... mrowki, pajaki itd... ale ja nigdy nie
mialem tego w domu ani w Polsce ani w USA... az dziw bierze co moze zrobic
czystosc w domu...
poza tym kto ci kaze szukac mieszkan z murzynami czy hiszpanikami? nie stac cie
na biala dzielnice?

a tak na boku to ile osob nas "Polonistow" pilnuje? do tych pilnujacych czy
macie 8 godzinny dzien pracy czy 12? placa wam nadgodziny za zasmiecanie tego
forum? i czy tez dostajecie laurki z gratulacjami od prezia kwacha? czy juz
mianowani zostaliscie na zasluzonego towarzysza?
wiem ze tez pracujecie dla cimoszka... ehhh... tak sie trzymacie tego
socjalizmu ze to az wstyd....
  Ul. Kurzona - Wasze opinie
Ok. Nie ma się co kłócić, bo to bez sensu. Pragnę zauważyć jedynie, że
stwierdzenie "jak sobie radzicie z karaluchami i
prusakami w takim skupisku mieszkań?" nie jest pytaniem czy one tam są czy ich
nie ma, tylko stwierdzenie, że napewno są.
Ale skoro pytasz, to powiem Ci w sekrecie, że nie widziałem takiego stwora na
oczy a mieszkam w blokowisku. Zsypy są dezynfekowane co miesiąc jakimś siuwaksem
(nie wiem jakim ale wiszą kartki że będa psiukać), a na moim piętrze i piętro
niżej nie ma wogóle zsypu (zaczynają się od 6 piętra) więc śmigam ze śmieciami
na dół. Jeżeli żyją takie stwory w moim bloku, to może i była by możliwość, żeby
jakiś wlazł np. szybem wentylacyjnym ale mam zamontowane kratki z siatką i oknem
też nie wlezie bo mam moskitiery na komary.
Myśle, że nie ma karaluchowej reguły, nawet w dużym bloku a wszystko zależy od
czystości lokatorów i tyle.
Pozdrawiam
  Arachnofobia.
Kiedys wynajmowalismy z kolega i kolezanka mieszkanie, nomen omen na Brodnie w
Wawie.
Po wprowadzeniu okazalo sie, ze mamy sublokatorow:
- w lazience rybiki
- w pokoju skorki zwane pospolicie szczypawkami
- w kuchni karaluchy, do wyboru, do koloru, te wieksze i male (chyba prusaki?),
w ilosciach hurtowych

odkrycie tych odstatnich padlo na mnie, bo weszlam do kuchni o 1 w nocy
herbatke sobie zrobic, a tam regularne party , jak wrzasnelam - z zaskoczenia,
bo widok robil wrazenie - kolega zerwal sie z wyrka i przypedzil dame
ratowac , a obudzic go to bylo naprawde osiagniecie

Przez nastepne 2 miesiace walczylismy wszelkimi dostepnymi srodkami, wszystkie
jadalne rzeczy w szczelnych slojach lub lodowce, staranne mycie szklanki
stojacej na blacie PRZED zrobieniem herbaty itd.
W desperacji zastanawialam sie jak sprowadzic mrowki faraona - bo podobno one
zezra wszelka konkurencje, a wole juz mrowki od karaczanow
W kazdym razie zwierzatka wygraly, to my sie wynieslismy. Teraz przychodzi mi
do glowy, ze nalezalo wlascicielce zrobic porzadna awanture i zazadac
przynajmniej obnizki czynszu.
  akademik UW
Ja w swej karierze wiecznego studenta mieszkałem najpierw w DS-ie
Polibudy "Żaczku" (ale nie o tym mowa), potem w "Muchomorku" na Żwirkach, aby
wreszcie trafić na Kica (na pięc lat).
Muszę powiedzieć, że faktycznie w tym ostatnim było najlepiej. Dobry dojazd na
uczelnię, mnóstwo ludzi (także obcojęzycznych), imprezy "składkowe", a przy tym
w miarę cicho.
Jak wiadomo, DS na Kicu to w rzeczywistości dwa budynki przedzielone ulicą.
Lewy jest dla ludzi, którzy chcą się wyszumieć, prawy dla tych bardziej
ustatkowanych. Lewy gmach to trzyosobowe pokoje, wspólne kuchnie, łazienki,
toalety (co prawda w niezłym stanie). Prawy to segmenty dwupokojowe po dwie
osoby w każdym z oddzielną łazienką i czymś na kształt kuchni. Wszędzie też są
lodówki.
Co ważne, DS od jakiegoś czasu ma nową kierowniczkę, która wniosła trochę
świeżości i energii w działaniach administracji. Wymienia się na przykład
sukcesywnie wyposażenie pokoi.
Jednak aby dodać do tego garnca miodu trochę dziegciu, należy wspomnieć o
pladze karaluchów i/lub prusaków. To jest niestety powód, dla którego
zrezygnowałem z DS-u na rzecz mieszkania. Choć można utyskiwać na nieskuteczne
działania władz akademika w tej sprawie, to trzeba pamiętać o jednym: TO BRAĆ
STUDENCKA SWOIM BRAKIEM HIGIENY I SKŁONNOŚCIĄ DO ZAŚMIECANIA POKOI
NAJPRZERÓŻNIEJSZYMI ODPADKAMI WYWOŁUJE I ODŻYWIA ROBAKI. To zadziwiające, jak
bardzo można zapuścić pokój (sam widziałem). I tyle.
A co do Zamenhoffa, to nigdy tam nie byłem, ale po waszych postach raczej
powinienem się z tego cieszyć.
  Ksero studia, ksero studenci
Pozostaje mi tylko pogratulować Panu rzadkich kontaktów z bywalcami piwnych pijalek. Wniosek swój wysnułam na podstawie rażącej ignorancji jaką się wykazuje Pan w materii tzw. żulerskiego słownictwa. I posądzenie kogoś o bycie starą panną, nie nazwałabym grubiaństwem, co najwyżej delikatną sugestią. Prawdą jest, że autorka jest rozgoryczona i nawet nie stara się pewnych rzeczy zrozumieć. Jak studenci mają nie kserować, jeżeli nieraz w bibliotece znajduje się tylko jeden egzemplarz książki i tylko do wypożyczenia na miejscu? Poza tym, zwróćmy uwagę na koszty zakupu podręczników. Aby dobrze wykształcić przyszłą inteligencję, należy zapewnić im odpowiednia warunki do rozwoju! Ciężko uczyć się mieszkając w pokoju 18m2 w trzy osoby, a i tak jest to jeden z największych metraży(zdarza się i 12m2 na 3 osoby). Nie już nawet co wspominać o karaluchach, prusakach i tym podobnych towarzyszach niedoli. I nie zgadzam się, że poziom wiedzy studentów się obniża. Zmieniają się tylko nasze pola zainteresowań i sposoby poszukiwania informacji. Młode pokolenie coraz szybciej dostosowuje się do oczekiwań pracodawców. Częściej myśli o swojej przyszłości... czasy beztroskiego studiowania się już skończyły.
  Jak wysoko wejdą karaluchy?
nie zgodzę się co do tych brudasów - jeśli osiedle ma prusaki
to czy brudas czy nie brudas- może je w domu mieć.

Wystarczy, że sąsiad z zaprusaczonego osiedla przeprowadził się z meblami
niedokłądnie wyczyszczonymi i przywlókł za sobą to paskudztwo...

Cholera, specjalnie robiłam mały wywiad w sprawie karaluchów i z moich
informacji sprzed 3 lat wynikało, że tutaj robali nie ma :-O
  Karaluszki w barze Tesco
olaj napisała:

> Wczoraj stałam w kolejce w barze w Tesco, chciałam dzieciom kupi
> kopytka, bo jęczały, że głodne - a ja już byłm na wysokości
> surówek, spod lady wyszedł ekstra dodatek - karaluch! - spacerując

No ludzie, wszyscy zartuja sobie na calego, a tu trzeba sanepid
zawiadomic. Co jest. Ja mam traume na karaluchy i prusactwo, fuj,
takie cos mozna do domu ptrzyniesc, rozlezie sie toto na caly pion
lub piony i na dlugo ma sie w chacie darmowe atrakcje. Nadmieniam,
ze prusaki uwielbiaja siedziec w ksiazkach.
A.
  Karaluchy na prestiżowej uczelni
Najtanszym i najskuteczniejszym sposobem na prusaki / karaluchy jest kwas borny. Sposob bardzo stary ale skuteczny. Wystarczy powysypywac w newralgicznych miejscach (pod lodowkami, w poblizy gniadek, na sciezkach migracji itp) pewne nieduze ilosci i... czekac. To jest isekcytd nowej generacji i nie usmierca robaczkow od razu.
Niestety jest pewna wada - wysypany musi byc caly budynek - nie mozna zrobic tylko w jednym miejscu bo to nic nie da. A po drugie - niestety - musi potrwac. Prusaki maja swoj cykl zyciowy i trzeba odczekac cale pokolenie by miec pewnosc ze cos sie jeszce nie wykluje.

Sprawdzone w domowych warunkach, po przechowaniu rzeczy kolegi z akademika przez wakacje (DS2 na Zwirkach).

PS. Co do Francji cala prawda. I najbardziej wkurzajce w wystroju tamtejszych akademików to brak gornego swiatla (tylko lampki). Za to na plus centralna lodowka w kuchni (podzielona na powiedzmi 8 dzrwiczek zamykanych na klodeczke - choc u nas klodki by dlugo nie pozyly :)
  Informacje o domowych robakach;znacie jakas strone
Informacje o domowych robakach;znacie jakas strone
Mam ogromny problem; od paru tygodni w moim mieszkaniu sa dziwne robaki - nie
wiem skad sie biora. Nie sa to ani prusaki, ani karaluchy. Sa male - maja moze
2-3 milimetry dl. Ksztalt jakby gruszki i sa ciemno - szare z jakimis
malutkimi bialymi kropeczkami i maja wasy. No a poza ty lataja...
Czy znacie moze jakas strone internetowa gdzie bylyby zdjecia robakow
domowych, zebym mogla sie dowiedziec co to za robaki, skad sie biora i jak sie
ich pozbyc???
Blagam, jesli ktos cos wie, to dajcie znac.

A moze znacie jakies laboratorium gdzie mozna dac takiego robaka do analizy???
  termat mało przyjemny - prusaki
przerabialem ten temat - wyprowadz sie - w 10 piet
pietrowcu nie ma sensu przeprowadzac dezynsekcji indywidualnie - one
laza po scianach, rurach, przewodach, kanalach - w wielkiej plycie
maja raj

skoro sa w tym bloku, to wiekszosc mieszkancow udaje, ze ich nie ma
i nie przylaczy sie do dezynsekcji - mozna pokazywac palcem lazace
po scianie karaluchy i prusaki - oni wtedy oskarzaja ciebie o
przyniesienie plagi - tylko sie mozna sfrustrowac do reszty

po wyprowadzeniu sie do swiezo wyremontowanego mieszkania jeszcze
przez pol roku wylazily otepiale osobniki ze sprzetu RTV, maszyny do
szycia, srub przy meblach

na razie sprobuj urzadzen ultradzwiekowych - moze je to odstraszy -
wszystkie inne srodki sa komletnie nieuzyteczne -
popsikasz/posmarujesz podloge - beda lazic po suficie

a z drugiej strony - karaluchy i prusaki to dobry znak - znak ze nie
ma mrowek faraona - to jest dopiero plaga, przed ktora nawet prusaki
i karaluchy kapituluja
  termat mało przyjemny - prusaki
Polecam środek GETOX, kupowałem w OBI. Jak sprowadziłem się do mieszkania to
były gniazda prusaków i karaluchów pod parkietem, koło rur itd, chodziły po
ścianach, podłodze. Trułem ich tym środkiem. Po kilku dniach chodziłem z
szufelką i zbierałem trupy :) Mieszkam tam 3 lata i u mnie ani jednego, a w
bloku zsyp więc nadal urzędują, na szczęście już nie u mnie. Pryskam regularnie
także koło drzwi na klatce i drzwi sąsiadki bo u niej są robale. Butelka GETOX
ok 30 PLN
  Prasa o polsko-niemieckich zadrażnieniach
Fritz.fritz napisal:
> Przesiedlency sa Niemcami piszacymi po polsku. Przesiedlency sa rasistami i
nazistami i reprezentuja czesto wrecz extremalnie antypolskie poglady, -
poglady
w najlepszej hitlerowskiej tradycji.

Poniewaz pisza po polsku wielu forumowiczow nie zdaje sobie sprawy i z kim
docznienia i interpretuje ich posty jak posty Polakow o... bardzo dziwnym
pogladach.

Najsmieszniejsze jest to, ze sa oni zgermanizowanymi Polakami,... sa ciekawym
fenomenem niemieckich janczarow z polskimi genami i a w ich zylach plynie
prawdziwa polska krew (ah, brzmi to pieknie).

Przesiedlencow musi to potwornie bolec. Jestem ciekawy, jak czesto
przeprowadzaja transfuzje krwi.

emigrancik,
eva15,
hanys17,
fan_of_1795
helumut.berlin
herman28,
katrina_bush,
koenigshuetter,
moroux
olex5,
rheinland,
tadeusz_ja,

Do tego dochodzi, ze sa nieuczciwi i zaklamani: gdyby w postach nie
informowali, ze sa Niemcami reprezentujacymi niemieckie interesy i
zwalczajacymi polska racje stanu, nie byloby najmniejszego problemu:
forumowicze wiedzieliby jak sie odniesc do ich tresci.

Czy ktos ma srodek dezynfekcyjny przeciwko karaluchom-prusakom i szwabom?
  We Wrocławiu Leszek Czarnecki wybuduje najwyższ...
A co ze "współlokatorami"? ;-)
Budynek, jak budynek. Duży, to wbudza emocje - dość skrajne zresztą jak widać :)

Ja mam bardziej prozaiczne pytanie. Jak to jest z wyrzucanie śmieci w takim
wielkim apartamentowcu? Zsypy? I jeżeli tak, to nie pojawią się przypadkiem
nieproszeni "współlokatorzy"? :) W 10-piętrowym bloku z funkcjonującymi zsypami
znaleźć mieszkanie bez prusaków, albo karaluchów graniczy z cudem. Ciekawe, jak
jest w takim budynku. Niby więcej pieniędzy na utrzymanie itd., ale skala jednak
sporo większa :)))
  Jak pozbyć się upierdliwych gołębi
Jeszcze o gołębiach
Nie dziwię się.Mrówki zjadają jajeczka karaluchów,prusaków i innych stworów.
I gdyby nie wyżerały cukru byłyby wielce pożyteczne :)
Ale gołębie to co innego.Znalazłem stronę z chorobami przez nie przenoszonymi:
www.stopptak.com.pl/polversion/choroby.htm
Gorzej niż szczury!

A na gołębie najlepszy jest ocet.Wyjątkowo nie znoszą jego zapachu.
  Jak pozbyć się upierdliwych gołębi
szydlow napisał:

> Nie dziwię się.Mrówki zjadają jajeczka karaluchów,prusaków i innych stworów.
> I gdyby nie wyżerały cukru byłyby wielce pożyteczne :)
> Ale gołębie to co innego.Znalazłem stronę z chorobami przez nie przenoszonymi:
> www.stopptak.com.pl/polversion/choroby.htm
> Gorzej niż szczury!
>
> A na gołębie najlepszy jest ocet.Wyjątkowo nie znoszą jego zapachu.
Aha - to wszystko bzdury z tymi chorobamiu, żadna znich nie jest niebezpieczna
dla ludzi.
  mamy, pomóżcie! FARAONKI w mieszkaniu :(((
na pocieszenie-dobrze że to nie karaluchy..brr..U mojej mamy od wieków są
faraonki i z nimi sie wychowywałam a u tesciowej były prusaki...na samą mysl
dostaj egesiej skórki...brrrr...(uroki mieszkania w bloku z sypem).W każdum
bądź razie mrówki u mamy pokazuja sie do tej pory.Były wszystkie trutki,zasypki
i niewiadomo co.na pewno najwazniejsza sprawa to wszedzie musi byc czysto,
tzn..żadnych okruszków po chlebie, żadne mieso zostawione a tymbardziej np
pozostawiony lizak na talerzyku
Mama znalazła doskonałą płytkę na mrówki,taka zielona, ustawia sie ja tam gdzie
jest najczęstsza wedrówka mrówek (u mamy była to kuchnia zaraz za kuchenka gaz.)
i po jednej wstawić do każdego pomieszczenia tam gdzie są ich wedrówki.
Dobre efekty (co dziwne) dała też kreda, którą sprzedają ruscy na bazarze
(koszt ok 3zł).Kreda tą0jest biała-obrysowuje sie wszystkie kanty, wyloty,
framugi...mrówki od tego uciekały.Ale ta kreda trzeba smarowac chociaż raz w
tygodniu.
  owocówki i muchy to pikuś. fuuujjjj
Tak, też wywalałam zawartości szafek, po tym jak wsypałam kaszę do zupy, a tam pływają robaki...Ale mam porównanie, bo mieszkałam z karaluchami, prusakami itp. robactwem wynajmując mieszkanie w Warszawie. Mówię wam, takie robaki to dopiero pikuś w porównaniu z tłustymi czarnymi wielkimi robalami...a najlepsze, że małe właziły między uszczelkami do lodówki...Po prostu przestałam jeść w domu,śniadanie i obiad jadłam w pracy, a kolację szykowałam w pokoju. Aż pewniego razu oglądamy sobie telewizję w pokoju, światło zgaszone bo chopaki oglądali horror i nas straszyli, i tak szwagier popija sobie coca-colę. Aż nagle mówi "tfu"...no i zgadnijcie co mu wlazło do szklaneczki.
A chlebek trzymaliśmy w pokoju, zawinięty w woreczki, ale że zostawiliśmy kawałeczek przez weekend to cholerstwo wlazło...i znowu padło na szwagra jak chciał sobie kanapkę zrobić.
Teraz jak tylko zobaczę w kuchni czarnego robaczka dostaję dreszczy. Ale na szczęście już nie mieszkam ani w Warszawie, ani w bloku...
  Smolorz o Kryształowej Nocy i śląskich Żydach
Mieszkańcy Bawarii nie cierpią Prusaków (nie chodzi tu o karaluchy).
Pewna bawarka, poczuła się się oszukana kupując coś od Turka na targu i
zwymyślała go w najgorszy (znany sobie) sposób:
"Ty pieroński turecki Prusaku!!!" (tłumaczenie swobodne).
Pisała o tym prasa parę lat temu.
Pan(i?) rw777 propaguje "czystość rasy". Skąd my to znamy?
  Wesolych Swiat!
pozarski napisał:

> 7rychujek napisal:
>
> Oczywiscie mysle o Szulcu.
>
> Wlasnie. 2 bledy w jednym zdaniu,jak przystalo na polaczka.

Zwisa mi to i powiewa.

1. Mogie byc i polaczek. Mam dosyc innych Heimatow aby czuc sie dowartosciowanym
bedac gojem.

2. Nie wiem o jakich bledach piszesz i nie chce mi sie domyslac. Pisz jasniej.
Jestem omylny bo jestem czlowiekiem zgodnie z przeslaniem Chrystusa.
Talmudycznie bedac gojem gorszym przeca od karalucha. Prusak musi jaki.
  Mieszkania w bloku
2 lata temu wynajęłam mieszkanie na WP na ul. Czwartaków - zrezygnowałam bardzo
szybko, ponieważ okazało się, że blok jest kompletnie zarobaczony (prusaki,
karaluchy). Ponoć spora część osiedla jest zarobaczona.
Moja rada: jeżeli będziesz zainteresowany mieszkaniem na WP, umów się na jego
oglądanie późnym wieczorem, bo wtedy robactwo wyłazi.
Pozdrawiam.
  w przeciągu
kanuk napisał:

> fuuuj;-)
> kak rocie ,po polsku ;-)
Po obejrzeniu tego filmu wlasciwie polubilam karaluchy i prusaki, jedyne
stworzenia na widok ktorych, zwlaszcza wystepujacych w stadach, z krzykiem
zatrzaskiwalam drzwi, chroniac sie na stole lub na komodzie we F i USA, i
posylajac na plac boju mezczyzn przebywajacych w zasiegu glosu...
  Nubian Island po powrocie - pytania
Matko Święta - owady!!! Mam nadzieje, ze nie karaluchy, prusaki itp.

Co do złotych klamek nie mam takich oczekiwań. Miałam już przyjemność być w
Egipcie, Tunezji, Turcji i wiem czego mogę sie spodziewać.
Ja natomiast jak synek podrośnie polecam objazd Egiptu z rejsem po Nilu.
Fantastyczna wycieczka. Bardzo ciekawa i urozmaicona. Super luksusowe
statki-hotele na Nilu. Tak naprawdę najmniej znam wybrzeże a stronę Synaju w
ogóle. Chciałabym sie wybrać do Jerozolimy, ale z dziećmi to raczej niemożliwe.
Dla nich wątpliwa przyjemność a dla nas mordęga. Pewnie zaliczymy jakieś
delfinarium i tyle. A może jest jakieś akwarium do zwiedzania z różnymi morskimi
stworami w tym rekinami..?
Ja tez życzę udanego wyjazdu:
Małgosia
  Co robicie, kiedy Wam smutno?
One są bardzo nudne, ale posłuchaj tego:
"Prawdziwa kawa jest tak droga, że czystą czarną podaje się tylko
chorym, gdy jest to zalecane, albo na przyjęciach po obiedzie.
Mielonej w pudełkach kupować na ten cel nie warto,bo najczęściej
bywa fałszowana. Najlepiej jest brać kawę paloną w ziarnie..."
Z innej beczki:
"Są ludzie, a u nas w Polsce jest takich dużo, którzy po 20-30 roku
życia nie myli się nigdy poniżej szyi. Taki człowiek idzie na sąd
Boski z brudem, który zbiera przez całe życie. Już go tam jako
nieboszczyka wiele nie wymyją."
"Robactwo kuchenne karaluchy i prusaki wyniszczyć można, sypiąc
codziennie na noc pod ścianami boraks z dodatkiem cukru."
"Zardzewiałe przedmioty z żelaza i stali namoczyć w nafcie i
zostawić na parę godzin. Jeżeli są to rzeczy bardzo przez rdzę
zniszczone, wycierać je trzeba płynem w równej części kwasu solnego
i wody. Po wytarciu pociągnąć oliwą"...
No czy życie nie jest piękne?
  Nowa partia Obrona Ojczyzny
OO to kolejny insekt, z którym trzeba będzie walczyć
Niestety, jak widać po samoobronie i LPR, tudzież im podonym,
karaluchy i prusaki są bardzo odporne na wszelkie zabiegi
dezynskecji. :)
  Pacyfiści - do dzieła!
Nie chcac otworzyles nore , z ktorej zyja znani (He, He, He, Sokol moze kogos brakuje ) karaluchy- prusaki....co ich tam opchodzi Czarna Afryka, oni najpierw musza zniszczyc Israel a potem sie zabiora do Czarnych, swoj poligon hiszpanski maja juz w Sudanie.
  "Der Tagesspiegel": Polska będzie musiała zapła...
Jak juz mowilem, nie na darmo karalucha w TYM kraju nazywa sie prusakiem.
Autobusem nie jezdze, a do kosciola chodze dwa razy do roku na Wielkanoc i Boze
Narodzenie !
A ty drogi prusaku jak tak dobrze pojdzie bedziesz chodzil niedlugo do meczetu.
  Czy macie w domu zwierzeta???
ja mialam
karaluchy, prusaki i inne przyjemniaczki, ale odkad jeden sasiad sie
wyprowadzil to ich nie ma:) za to drugi sie wprowadzil i teraz mowia w bloku <
ale swinia mieszka pod 13 >.
  Gdzie moge kupic cos na karaluchy!!!! Pilne
Witaj, ja kilka lat walczylam- od kiedy uzylam preparatu GLOBOL-
zniknely bezpowrotnie...To pasta, którą smaruje się miejsca, gdzie
gromadzą się najczęściej prusaki lub karaluchy- progi, rogi
pomieszczen listwy...teren pod zlewem.Dla mnie rewelacja
  KRWAWA NIEDZIELA w Bydgoszczy
nodorf napisał:

> Gość portalu: Ted® napisał(a):
>
> > obawiam sie lukins, ze w wypadku tego pana wlos ci sie jednak zjezy, i to
> > jeszcze nie raz
> > ja na szczescie jestem lysy wiec mi zwisa jego szwabska retoryka
>
> Już drugi raz używasz w kontekście mojej osoby określenia szwabski. Domyślam
> się, że to ma być obelga. Skoro tak, to może lepiej użyć słowa Prusak, którym
> określa się gdzieniegdzie karalucha. Gdzie Rzym, gdzie Krym - gdzie Szwabia,
a
> gdzie Bydgoszcz.
> Zaznaczam, że żaden z tych epitetów tak naprawdę nie obraża. Szwabia słynie z
> porządku i gospodarności, daj Boże kiedyś taki Bydgoszczy; wielu Polaków
> znalazło tam dostatni, spokojny dom.
> Wyobraź sobie, że gdybym chciał się zrewanżować, musiałbym znaleźć nazwę
> jakiegoś polskiego regionu, przypisać mu obraźliwe znaczenie i rzucić Ci w
> twarz jak kalumnię. Niegodziwe? Właśnie!
> Zostawmy zatem to polsko-niemieckie piekło i skupmy się na pracy dla
> Bydgoszczy, bo to chyba nas łączy.

1.nie wiem dlaczego 'szwabski' odbierasz jako obrazliwe
bylaby to zniewaga dla polaka, a ty polski jestes tylko z paszportu
wiec zapewniam cie, ze nie mialem zamiaru cie obrazic, to tylko mala prowokacja
(gdybys sie okrelil od poczatku a nie chowal glowy w piasek nie musialbym cie
prowokowac do ujawniania narodowosci, rozmowa bylaby inna, a raczej w ogole by
jej nie bylo bo jako wegier z pochodzenia nie wdaje sie w takie dyskusje)

2.pieklo robisz ty, ale ja chetnie je odstawie, tym bardziej ze niebezpiecznie
ocierasz sie o prokuratora

3.a bydgoszcz nas faktycznie laczy

pozdrawiam
  Przebiegle pajeczaki
Alez ja je lubie! Tylko niekoniecznie musimy patrzec sobie w oczy z odleglosci 5 cm.
Jedyne znane mi stworzenia pozaludzkie, ktorych nie lubie zdecydowanie, to sa
karaluchy & prusaki. Zwlaszcza mutanty z florydy, ktore na dodatek LATAJA!
  Piszemy limeryki-kontynuacja
PROGNOZY MAKROEKONOMICZNE R.Ł.

Skansem twórzmy, agrokulturę,
turystyczną infrastrukturę,
wnet przyjada mieszczuchy
prusak, szczur, karaluchy
i będziemy zdzierać z nich skórę.
  Wegetarianizm, stylem życia godnym Człowieka
vege_vege napisała:

> Co sądzicie o wyborze postawy niekrzywdzenia i szacunku dla życia zwierząt?
> Czy podoba Wam się nieuchronnie wynikający z tego wegatariański styl życia?

Szczerze mówiąc wydaje mi się, że styl życia to coś więcej, niż sam styl
żywienia, nie można tego utożsamiać. Z faktu wyboru wegetariańskiej kuchni
wcale nie wynika fakt niekrzywdzenia innych (czy to zwierząt, czy ludzi),
ani automatycznie nie wynika szacunek dla życia. W końcu ludzie (w znakomitej
większości) nie są kannibalami, co wcale nie przeszkadza im krzywdzić się
wzajemnie na mnóstwo sposobów.
Poza tym rozróżnienie świata na zwierzęcy (zasługujący na nasz szacunek ) i
roślinny (już na ten szacunek nie zasługujący z racji "braku czegośtam w
roślinach" jest mało precyzyjny. Bo czy naprawdę chodzi o wszystkie zwierzęta?
A może tylko o ssaki?(i to wybrane, takie jak krówki, świnki )i ptaki
(kurczaczki?) A co z gryzoniami (szczury, myszy) Czy okazywać im szacunek i
pozwolić im żyć sobie spokojnie w naszych domach/szpitalach/zakładach pracy? A
co z owadami? (i nie chodzi mi o pracowite pszczółki ani o śliczne motylki, ale
na przykład o prusaki albo karaluchy?) Czy one też (według człowieka, który
wybrał "postawę niekrzywdzenia i szacunku dla życia zwierząt") powinny "mieć
prawo" do życia gdzie chcą?
Że już nie wspomnę o tych wszystkich "robaczkach" które zostawione (z
szacunkiem oczywiście) w spokoju tylko czekają, aby zeżreć nam wszystkie
jadalne roślinki, przy okazji podżerając naszego ślicznego kotka, pieska
czy jakiegoś innego chomika .

I tak sobie jeszcze pomyślałam, że wegetarianizm nie jest "godny człowieka".
Bo albo można przyjąć, że człowiek jest zwierzęciem (pod pewnymi względami
lepiej rozwiniętym niż inne ssaki) - a wtedy godne człowieka jest zachowanie
zgodne z naturą, czyli zjadanie innych gatunków, w celu zapewnienia rozwoju
swojemu
albo przyjmiemy, że człowiek jest ponad światem zwierzęcym - a wtedy "godne
człowieka" jest traktowanie świata zwierzęcego tak jak roślinnego : jako
potencjalnego pożywienia (lub np. materiału na ubranie).
  Wegetarianizm, stylem życia godnym Człowieka
Mozna tez przyjac rozwiazanie posrednie, ze czlowiek jest elementem swiata
zwierzat, ale posiada umiejetnosc abstrakcyjnego myslenia i wspolczucia dla
innych, co wlasnie w pewien sposob go od zwierzat rozni. A skoro potrafi myslec
i wspolczuc, to moze z wlasnego wyboru nie chciec uczestniczyc w procederze
hodowli przemyslowej miesa i tegoz miesa nie jadac. Tyle. Tym bardziej, ze w
dzisiejszych czasach tyle jest na rynku witamin, ze w tym barbardzynskim
procederze nie trzeba brac udzialu. Chocby i z korzyscia dla wlasnego zdrowia,
bo w przemyslowym miesie wiecej jest chemii i antybiotykow niz bialka i
wartosciowych substancji.
Z faktu wyboru wegetariańskiej kuchni
> wcale nie wynika fakt niekrzywdzenia innych (czy to zwierząt, czy ludzi),
> ani automatycznie nie wynika szacunek dla życia. W końcu ludzie (w znakomitej
> większości) nie są kannibalami, co wcale nie przeszkadza im krzywdzić się
> wzajemnie na mnóstwo sposobów.
Nie wynika? Ludzie cywilizowani nie sa kanibalami wylacznie z przyczyn
kulturowych, w spoleczenstwach pierwotnych ten proceder wystepuje. Samo
jedzenie miesa (czy ludzkiego, czy zwierzecego) jest zreszta sprawa wtorna do
zabicia istoty zywej, a ludzie od zawsze zabijaja sie dla mniej doslownej
konsumpcji- dla przejecia wladzy czy pieniedzy.
A co z gryzoniami (szczury, myszy) Czy okazywać im szacunek i
> pozwolić im żyć sobie spokojnie w naszych domach/szpitalach/zakładach pracy?
A
> co z owadami? (i nie chodzi mi o pracowite pszczółki ani o śliczne motylki,
ale
>
> na przykład o prusaki albo karaluchy?) Czy one też (według człowieka, który
> wybrał "postawę niekrzywdzenia i szacunku dla życia zwierząt") powinny "mieć
> prawo" do życia gdzie chcą?
Populacje namnazajacych sie gryzoni mozna regulowac w cywilizowany sposob, na
pewno bardziej humanitarny niz zabijanie zwierzat w rzezniach.
A porownanie owadow do ssakow swiadczy o totalnym ignoranctwie. Owady nie czuja
bolu i emocji z przyczyn czysto biologicznych- nie naleza do kregowcow, nie
wiec rozwinietego ukladu nerwowego, wiec zabijanie ich nie jest rzecza
niehumanitarna.
  Bóg czy bóg? Kościól czy kościół?
> jest społeczeństwo tolerancyjne, w którym Żyd może żyć obok katolika i obok
> muzułmanina.

Czy nie zauważyłaś, że popełniłaś tutaj błąd? Dlaczego napisałaś Żyd, a nie żyd? Przecież po to właśnie jest to rozróżnienie. Narodowości, zapewne z jakiegoś prapradawno ustanowionego w języku polskim szacunku, piszemy jednak dużą literą. I jest Francuz, ale też francuz (klucz francuski), Prusak, ale prusak (karaczan, krewniak karalucha), Japonki i japonki (rodzaj klapciatego obuwia). W języku mówionym, potocznym mamy możliwość dodania intonacji i obserwowania, czy słuchający nas jednoznacznie rozumie, a więc kontekstem zastępujemy tę dużą literę.

Żyd jako nacja nie może być stawiany obok wyznania - katolika czy muzułmanina.

Imiona bogów jednak są imionami, a więc podlegają pisaniu dużą literą i zbieżność homonimiczna z ogólniejszym pojęciem "bóg" (jakikolwiek) nie powinna powodować naszej rezygnacji z pisania tego imienia małą literą. Jest także Pan traktowany jako imię (odpowiada to tytułowi, jakim nazywano arystokratów, traktowanemu z szacunkiem zwyczajowo im przypisywanym), ale jest też bożek Pan z mitologii greckiej (a wtedy jest to kalka z oryginału w innym języku).

I druga kwestia.

> Fundamentalizm religijny (zreszta nie tylko religijny) jest
> przerażający. Również fundamentalizm ateistyczny jest dla mnie nie do
> zaakceptowania

Całkowicie się z Tobą zgadzam i wyobrażam sobie, że i takiego ateistycznego fundamentalisty bym też zaakceptować nie mógł. Ale...

Zastanówmy się, czy taki dziwoląg mógłby w ogóle istnieć? Czym/kim on byłby? Czy mogłabyś zdefiniować jakąś konkretną jego cechę?

Według mnie jest to twór nieistniejący, jak krasnal. Bo na czym ten fundament miałby się zasadzać? Czy na bardzo mocnym postanowieniu, że jednak nie uzna się osobiście istnienia jakiegoś bóstwa? A jak mocno trzeba NIE-wierzyć, by to był już fundamentalizm?

Nie pozwólmy innym wmawiać nam, że to jest możliwe. Fundamentalizm zaprzeczenia wiary NIE ISTNIEJE. Można tylko odpowiednio energicznie zwalczać przejawy wiary innych, np. fundamentalistyczne. I tylko tyle.
  Masz problem z insektami ???
Masz problem z insektami ???
Nowoczesne metody likwidacji insektów(prusaki,karaluchy,mrówki
faraona,komary,kleszcze,mola,mkliki itp całkowity koszt 40 zł www.insekty.net
  Co może prezydent miasta?
I dlatego nie toleruję robactwa w rodzaju karaluchów i prusaków. Ale liczni są
tacy, którzy te insekty hołubią. Pytanie, dlaczego..? Odpowiedź oczywista. Kruk
krukowi oka nie wykole, itd.
  Eksmisj poradni lekarskich z Hipotecznej 4
Od kiedy to robactwo typu karaluchy i prusaki miało coś wspólnego z dbałością o
ludzkie zdrowie? Wszyscy wiemy, że jest zupełnie przeciwnie. Takie insekty
bardzo często roznoszą różne zarazy... Cóż się zatem dziwić sytuacji w naszym
mieście?!
  Nowe Miasto - karaluchy, prusaki
Podwisłocze, prusaków nie widziano w okolicy od 10 lat najmniej...karaluchy ?
takie rzeczy to na baranówce...
  Nowe Miasto - karaluchy, prusaki
Ja mieszkam w akademiku, i tu dopiero jest koszmar z karaluchami I prusakami.
Wiadomo, ze nie wszyscy dbaja tu o porzadek, trudno cos z tym zrobic. Przez
drzwi wlaza tabunami, chociaz uszczelnilam uszczelkami (juz drzwi sie przez to
prawie nie domykaja, a karaluchy wchodza). wszystkie inne szpary w pokoju
zatkalam silikonem, jeszcze ewentualnie moga wlazic przez okno, ale nie w
takich ilosciach jak przez drzwi. pod progiem i w pokoju spryskalam preparatami
do dlugotrwalej ochrony(pianka Raid, spray Substral i Bros), uzywalam tez kredy
Bros, ale one po tym wszystkim przebiegaja jak nigdy nic. Probowalam rozne
spraye jak Raid Max, itd., ale dzialaja tylko gdy sie pryska bezposrednio na
karaluchy, a od samego zapachu zdaje sie nie gina (natomiast ja juz pare razy
mialam podraznione gardlo od wdychania...) Najgorsze ze sa w lozku - w szparach
w drewnie, gdzie nie da sie nawet spryskac. Przez to prawie nie spie, to jakis
koszmar... Tutaj nie bardzo da sie chocby wymienic lozko. moglabym spac na
materacu, ale one biegaja po podlodze, w duzych ilosciach. Moje zycie
ogranicza sie do walki z karaluchami i ciaglego sprzatania, ale to wszystko
chyba na nic, jak nie da sie odciac ich dostepu z zewnatrz. Sa nawet w
ksiazkach, ubraniach, a przed chwila widzialam, jak taki maly wchodzil do
stacji dyskietek w komputerze. Tylko nie piszcie, ze mam sie wyprowadzic, bo
wlasnie nie mam takiej mozliwosci, w tym problem, inaczej dawno bym to
zrobila. A we wrzesniu mam egzaminy... To wszystko chyba dlatego, ze na
wakacje duzo ludzi sie wyprowadzilo, dlatego robaki ciagna do tych pokoi, gdzie
ktos jeszcze mieszka (na korytarzu ich pelno). Co by tu zrobic, tak
radykalnie, zeby wytrzymac jakos jeszcze ten miesiac czy dwa (bo tyle jeszcze
musze tu byc), zeby nie zwariowac? Boje sie wezwac ekipe od dezynsekcji, bo
sadze ze za to mogliby mnie stad wyrzucic..
  Nowe Miasto - karaluchy, prusaki
Prusaki
A co możecie powiedzieć na temat urządzeń odstraszających?
Producenci piszą ze przy 12 kHz - odstrasza karaluchy i kuny.
Używał ktoś tego? Działa to?
 



przebieg potopu szwedzkiego
pryczepy kempingowe
przegąd Sportowy
przeglądarki Ranking
prywatna komunikacja Warszawa Rzeszów
przeboje lat 70 mp3
przedsiębiorstwa w UE
przedstawiciele socjologii wychowania
Prządka olbrzymia
PRZEDNIE zawieszenie Cinquecento
przeglądarki internetowe test
Przeglądy rejestracyjne Opole
Prusinowo Wałeckie
prywatne gabinety chirurgiczne
Przeciwko Zbrodni
  • 9 zl za sms a
  • sapu nck zdjEAcia pokaz mody
  • kino jank
  • podstrona 885
  • imporcie samochodow
  • marionetki Analiza i interpretacja
  • stadion w szanghaju
  • ciganie simlokw kodem
  • Chica De Black Eyed Peas