Oglądasz posty znalezione dla hasła: przedstawienie walentynkowe
Wiadomość
  Staż w szkole i tzw "wykazywanie sie"
To ja może powiem tylko o sobie, o tym, co ja robię w tym roku:
- przygotowanie festynu-pikniku rodzinnego
- koordynator działań prozdrowotnych w szkole
- happening z okazji dnia rzucania palenia, akademia na ten temat i przedstawienie
- miesiąc zdrowia - organizacja, warsztaty i akademia
- walentynki
- konkurs na kartkę z życzeniami bożonarodzeniowymi w różnych językach
- koordynowanie akcji WOŚP
- wewnątrzszkolne konkursy przedmiotowe w klasie 4, 5, i 6
- organizacja wycieczki do teatru
 
  Scenariusz przedstawienia Walentynkowego
Scenariusz przedstawienia Walentynkowego
Witam! Poszukuję zabawnego przedstawienia z okazji Walentynek.
W ubiegłym roku skorzystałam z ciekawego pomysłu akademii:

www.profesor.pl/mat/n10/n10_a_brzoska_040512_1.php?id_m=11150
Jednak w tym roku nie mogę znaleźć niczego interesujęcego. Czy ma ktoś może
jakieś pomysły? Pozdrawiam
  Dobrej ksiazki z zabawami dla dzieci poszukuje
Wszystko zalezy od tego, dla dzieci w jakim wieku maja to byc zabawy i prace
plastyczne. Co innego dla przedszkolakow, a co innego dla 3-klasisty.
Co do zabaw i przedstawien to nie wiem nic na ten temat. Natomiast kupilam
ostatnio na yard sale swietna ksiazke "121 Holiday Crafts" - sa tam projekty na
rozne amerykanskie swieta np. na Walentynki jest chyba z 15 prostych projektow,
na Thanksgiving z 12 itd. Ksiazka jest w sumie mala bo ma zaledwie 40 stron,
ale pomyslow cala masa.
Pewnie niewiele pomoglam. Zycze owocnego szukania:) A dlaczego nie chce craft z
internetu? Jest tego bardzo duzo i mozna wybrac co sie podoba i do tego za
darmo.
  -----Wyprzedaż na Dzień Kobiet-----?????
-----Wyprzedaż na Dzień Kobiet-----?????
Szczerze mówiąc, to spodziewałam się po Ori czegoś lepszego na dzień kobiet :
( :( :(
Nie dość, że na Walentynki nic nie było (bo oferta dla konsultantów z
wisiorkiem i ramką to ż a d n a oferta), to teraz ta wyprzedaż też jakaś
taka nijaka... A niektóre ceny wręcz kosmiczne :(
Macie podobne odczucia?
Jedyne rzeczy które pewnie wezmę, to płyn do higieny intymnej i czarna
kosmetyczka.

Mam jeszcze pytanko:
Czy zestawy w tonacji ciepłej i zimnej przedstawione na zdjęciach to
dokładnie te kolory kosmetyków które dostanę? Czy to jest na zasadzie
zestawu - niespodzianki? Bo nigdzie nie ma podanych numerów katalogowych tych
produktów i obawiam się, czy kolory czasem nie są dodawane tak na chybił -
trafił, byleby zgadzała się tonacja (zimna lub ciepła)?
 
  Spotkanie w necie, a w realu - moj przypadek.
Kanrado i inni co niewierzą w miłość przez net - przeczytajcie sobie "Samotność
w sieci" Janusza L. Wiśniewskiego... Polecam... Miłość jest czymś bardzo
złożonym i może istnieć w bardzo różnych warunkach i w szkolnej ławce i w
kawiarni i na ławce w parku i w obozie koncentracyjnym i w internecie
(przepraszam za skrajne zestawienie). Internet jest specyficznym miejscem,
coprawda technika idzie do przodu i można zobaczyć drugą osobę odbierająć przez
Internet jej zdjęcie lub obraz z kamerki internetowej, usłyszeć głos poprzez
Skype, a podstawa to to, że można poznać myśli i poglądy drugiej osoby,
szczególnie, że przez Internet jakoś łatwiej je wyrażać, gdyż przynajmniej w
początkowej fazie każdy jest anonimowy. Nie można tylko drugiej osoby dotknąć i
poczuć jej zapach (choć co do zapachu to w "Samotności w sieci" Wiśniewski
przedstawia ciekawe rozwiązanie). Ja sam jestem skrajnym przypadkiem miłości
przez Internet. Nie widziałem tej drugiej osoby nawet na zdjęciu, nie słyszałem
jej głosu... no właśnie a mimo to jakimś cudem czuję, że kocham... Bardzo
dziwne, dla mnie przede wszystkim... niestety ja wiem, że prawdopodobieństwo
spotkania się niezależnie od naszych rozmów zupełnie przypadkiem (na co zdaje
się liczy ta druga połówka) jest niewielkie. Przebywamy coprawda w tym samym
mieście, ale miasto to jest całkiem duże... Niedługo walentynki, może tym razem
na walentynki zgodzi się ze mną spotkać...
Może któs mi poleci wizytę u psychiatry, no cóż nie przejmę się tym...
  A przedszkola na Grunwaldzie?
Marysia jest w maluchach,skończy w maju 4 latka. Przedszkole jest czynne od 6.30-16.30. Jest obowiązkowa dla wszystkich rytmika i dla chętnych angielski i ćw.korekcyjne.O 8.15 śniadanie, potem czas na zabawy, wyjazdy itp. O 11.00 2-gie śniadanie, potem maluchy leżakują, reszta się bawi. O 14.00 obiad i mozna odbierać dzieci. Organizują b.dużo wyjazdów np. do kina, na Stary Rynek, do teatru. Są baliki,walentynki itp.,przyjeżdżają też goście np.aktorzy z przedstawieniem,policjanci i inni. Naprawdę to bardzo fajne przedszkole!Ania z Grunwaldu.
  Jakie gadżety niezbędne przy zakupie aparatu?
Dzięki za wskazówki.

Przy okazji chciałabym się przedstawić - mam na imię Terenia. W Walentynki
urodziłam moją księżniczkę Dominikę. Nie będę się rozpisywać jak to było - wiele
podobnych historii zdążyłam już tu przeczytać.

Chciałabym się tylko podzielić pierwszymi wrażeniami na temat forum. Jestem tu z
Wami 3 dzień; w dniu wczorajszym przeglądałam wcześniejsze wątki, a tym samym
poznawałam Was i Wasze NIEZWYKłE dzieci. Mam wrażenie, że tworzycie jedną -
naprawdę fajną - rodzinę.

Czuję się tu na miejscu - znalazły się już osoby, które okazały mi zrozumienie i
serdeczność (z tego miejsca dziękuję i pozdrawiam). Wiem, że będę mogła na Was
liczyć, że odpowiecie nawet na głupie czy błahe problemy - ta świadomość bardzo
pomaga.
Myślę, że z Wami będzie dużo łatwiej. Bałam się, że wiele tematów mnie
przerośnie, z powodu znacznego oddalenia od większych miejscowości, gdzie są
lekarze - specjaliści, specjalne ośrodki, być może specjalnie organizacje. W
mojej małej mieścinie Dominika będzie jedynym dzieckiem z aparacikami - ale za
to będę śliczne różowe i myślę, że wiele małych dzieci będzie jej zazdrościć
takiego cuda. Mam nadzieję, że dorośli zareagują hmmm ~ PRAWIDłOWO ~ Przyznam
się, że wczoraj, gdy czytałam jeden z wątków odnośnie reakcjach w szkole i
otoczeniu Waszych dzieci łzy same mi płynęły - co oznacza, że NA PEWNO muszę być
silniejsza.

Pozdrawiam
Terenia - mama Dominiki (14.02.2007) UL 50dB UP 60 dB
  BŁAGAM !!! - mój narzeczony wyprowadza się do USA
On przywitał mnie bukietem czerwonych róż, zapalił naszą świecę w kształcie
> serca przy kolacji, te którą zapalamy od lat w Walentynki, włączył naszą
płytę
> i naszą pisenkę, te którą słuchamy zawsze w Walentynki, od pierwszych
> Walentynek........
-No tak-nie ma sie co dziwic-facet poprostu nie mogł postąpic inaczej:poczuł,
ze grunt mu sie usuwa spod nóg i poszedł na całosc, bo wie jak Cie zmiękczyc-
NIE DAJ SIE JEDNAK ZWIESC - ON NADAL TOBĄ MANIPULUJE!!!
Był inny niż zawsze jakby coś przeczuwał....., cały czas
> przeszklone oczy, smutny, cały czas chciał sie przytulać, trzymać mnie za
> rękę,cały czas chciał być koło mnie ..........
- i jeszcze gra na Twoich uczuciach
DZIWEWCZYNO!!!OPRZYTOMNIEJ!!!!-bo to sielankowe przedstawienie jest po to, zeby
Toba znowu zawladnąć-On nie bedzie w zyciu taki jak był wczoraj wieczorem-ale
taki jak był wczesniej w normalnym zyciu tj.egoista, pozbawiony kompletnie
empatii, nie liczacy sie z Tobą i przedewszystkim kochającym głownie i jedynie
SIEBIE!!Jednym słowem po raz kolejny dowiódł tego, ze Cie NIE KOCHA, bo gdyby
było inaczej, to przyjąby spokojnie Twoją decyzje, ewentualnie próbował
rzeczowo rozmawiać, oferować Ci coś, a nie grać zbitego psa (przepraszam)-brak
słow..
Przeraziła, go wczoraj Twoja stanowczosc, ale jestem przekonana, ze jezeli
teraz sie ugniesz to PRZEGRASZ!!a stawka jest wysoka - chodzi tu o TWOJE
ŻYCIE!!!
Pozdrawiam Cie i zyczę siły i odwagi
  Pomysł na strój na przedstawienie-muszka!!!
Pomysł na strój na przedstawienie-muszka!!!
Witam.Z okazji Walentynek w przedszkolu-w grupie mojej córki zorganizowane
ma być przedstawienie-tzn. występy dzieci o tematyce...powiedzmy miłosno-
przyjacielskiej. Moja córcia ma być muszką z wierszyka Muszka i
Chrabąszcz.Mam problem , brakuje mi pomysłu na przebranie dziecka za
muszkę.Mogą to być tylko jakieś małe symbole tego owada prosze o jakieś
podpowiedzi, co we własnym zakresie mogę dla niej zorganizować , z jakich
materiałów: skrzydełka, czułki czy np. macie pomysł moze na jakieś okularki
czy coś w tym rodzaju. Dziekuję za sugestie
  Luty 2003- Druga część:-))
A ja chcialabym przedstawic Marcelego, ktory urodzil sie w same Walentynki w
Poznaniu. Moj syncio jest calkiem spory bo ma 13kg, a co do wzrostu, to nie
wiem, ale nosi ciuchy 92. W temacie mowienia to jest tak, ze ma repertuar paru
ulubionych slow(okolo 30)Potrafi tez powtarzac ale nie laczy jeszcze slow ze
soba. Lubi ukladac klocki i ogladac ksiazeczki. Nie oglada telewizji. Nawet
kiedy widzi bajki, to po 3 minutach idzie sobie. Lubi za to reklamy z czym
ustawicznie walcZe. Lubi spacerki. Nocnik jeszcze nie zostal przedstawiony.
Spi w poludnie prawie 2 godziny, a wieczorem spi od 20 do 6. Budzi sie raz
okolo 24 na kaszke.

W temacie jedzenia to problem jest taki ze Marceli jest uczulony na bialko
mleka krowiego. Gdziekolwiek jest mleczko, to M. tego nie moze dostac. Na
szczescie uwielbia mleko sojowe A juz na wiosne bedzie mial rodzenstwo i
wtedy to dopiero sie zacznie. Pozdrawiam Mamy Lutoych skarbow.
  TWARDE CZY TEż NIE?
U mnie " na szczęście " weekend nie mógł upłynąc pod znakiem walentynek ,bo w
piątek zadzwonił adwokat i powiedział ,zę ubezpieczenie twierdzi ,ze mój mąz
jechał bez pasów( co jest wierutną bzdurą ,ale dla nich jak nie jest napisane
,ze był w pasach to znaczy ,ze nie był).
więc na nowo przeglądałam dokumenty ,znalazłam zdjęcie w sieci ,gdzie widać pas
zaciągnięty w miejscu gdzie siedział mój mąż .

Mało tego - to co wyliczyli w kwestii odszkodowania i renty dla dzieci to kpina.
dzis twardo przedstawiłam swoje warunki ,oczywiście zapewne ich nie zaakceptują
a,le trudno .Jest jeszcze droga sądowa.

W każdym bądż razie od piatku znowu nerwy mam rozszargane i wszystko wewnątrz mi
się trzęsie. Poza tym pada strasznie dużo śniegu ,Z jednej strony -to dobrze,bo
dzieci wczoraj miały radochę na sankach ,a z drugiej koszmar -warunki drogowe.
  Ech muzyka, muzyka, muzyka..
Moje miasteczko nie śpi i nie spi wspaniała młodzież wraz ze swymi opiekunami-
pasjonatami.Niedawno pisałam o pieknym koncercie na zakończenie okresu
kolędowego /60 gitar naraz!/ - szkoda,że nikt na to nie zwrócił uwagi -
a już przygotowali poetycko-muzyczne Walentynki.
Aula szkoły muzycznej znowu pełniuteńka.
Zamysł przedstawienia był taki,że piosenki i wiersze przedstawiały 4 pory roku
ale i 4 rodzaje miłości. Tą głupią,świeżą wiosenną, gorącą w
lecie,dojrzałą,czasem gorzką - jesienną i tą ciepłą,spokojną, przy której się
grzejemy lub wspominamy.
Wspaniałe głosy,nienaganna dykcja /a to rzadkość teraz/,entuzjazm i autentyczna
radość z tego co robią.No i oprawa muzyczna - zróznicowany zespół - i gitary
elektryczne i flety i akordeon i wspaniałej klasy fortepian i perkusja
prawdziwa.A wiem,że ta młodzież naprawdę nie ma lekko.Nie wszyscy mieszkają w
miasteczku,niektórzy mają sporo do autobusu i potem jeszcze dojechać, a zimy u
nas srogie.
Wzruszyłam się do "spoconych oczu" w czasie wykonywania piosenki-dialogu Edyty
Geppert /rozmowa mamy i córki/ i przy dramatycznym,wspaniałym wykonaniu "Nie
dziwi nic" .Dziewczyna po prostu urosła na scenie!
A teraz grzane winko...
  Problem strasznego mieszczanina
> Na filmach amerykańskich jest inaczej ;-). Zasiedziały sąsiad piecze ciasto,
> niesie do "nowego" w podarunku, wita się, przedstawia, oferuje pomoc... Co kraj
> to obyczaj.
Ponieważ popieramy pana Busha, pijemy cole, zażeramy sie hamburgerami, oglądamy
w kółko amerykanskie filmy, czcimy walentynki, robimy sobie śmichy z 1
listopada, to upieczmy ciasto i odwiedźmy sąsiada i zaoferujmy mu swoją pomoc. Hołk!
  Natkaaaaaaaaa :)
Świetne przedstawienie poetycko-muzyczne z piosenkami Marka Grechuty
W niektórych momentach mąż brał mnie za rękę bo to nasza młodość, oświadczał mi się słowami
[url=http://www.youtube.com/watch?v=rW0TgYZn_tk]będziesz moją panią[/url]

I jak prawdziwie brzmią słowa Mistrza

[url=http://www.youtube.com/watch?v=qHqahNnpz3Y]Dni których nie znamy[/url]

Piękny prezent walentynkowy od mojego ślubnego
  Czy warto walczyć o zajętego?
Jeśli naprawdę dla niego obecny związek nie jest ważny, to może lepiej niech on
zawalczy o Ciebie?

Chcesz się pakować w ślepą uliczkę, jaką jest związek z żonatym? Samotne święta,
Sylwestry, Walentynki, a w dzień Twoich urodzin będzie się urywał przed północą.
No i nie przedstawi Cię znajomym z pracy, a o wyjazdach integracyjnych z
rodzinami nawet nie pomarzysz.

Znam takie historie: przychodzą do mnie na Tarota kobiety związane z żonatymi,
po kilkanaście lat tkwią z sytuacji bez wyjścia, nie mają dzieci, bo "dopiero po
ślubie", a czas leci... Tymczasem pan kochanek robi żonce kolejne dzieci, i
wymyśla kolejne powody, dla których "w tym tygodniu nie złożę pozwu do sądu". No
i te panie budza się z palcem w nocniku po czterdziestce. Młodość minęła, a
małżeństwo ukochanego mężczyzny nie...

Napisałaś, że to niemoralne. Ja nie zamierzam Cię oceniać, sama wiesz najlepiej.
Ale pomyśl o sobie. W co się pakujesz i jakie to może mieć skutki dla Ciebie.
  Rozmowa na walentynki
walentynki przez cały rok
najpiękniej jak Walwntynki trwają cały rok, szujmy się i kochajmy
nie tylko tego jednego dnia. Może on byc symbolem, kiedy wybierzemy
się z kochaną osobą na szczególny koncert do Filharmonii,
przedstawienie do Teatru, czy podarujemy kwiatek, coś słodkiego, czy
na cały wieczór nas samych...kochajmy się, bo to najwazniejsze w
zyciu
  Bóg kocha Ciebie i ja też
Bóg kocha Ciebie i ja też
Obejrzałam właśnie reportaż, w którym przedstawiono taką sytuację: Milka
ogłosiła konkurs na hasło, które miała zamieścić na ich plakacie
walentynkowym. Ludzie mogli zgłaszać swoje propozycje, i głosować. W pewnym
momencie zaczęło wygrywać hasło, które podałam w tytule, zostało ono usunięte,
bo obraża uczucia religijne. Ogólnie wydźwięk reportażu był taki, że mówienie
otwarcie o swoich uczuciach religijnych zaczyna być spychane do podziemia, i
co komu to przeszkadzało. Moim zdaniem umieszczanie w komercyjnej reklamie
takich haseł jest totalną pomyłką a bronienie tego nieporozumieniem. No bo jak
by to wyglądało - na środku plakatu "Bóg kocha Ciebie i ja też" a pod spodem
"a świstak siedzi i zawija je w te sreberka"? Ale może ja się nie znam. Jestem
ciekawa co Wy myślicie.
  Bojkotujmy wyroby Kraft Foods Polska
Bo jak śmierć potężna jest miłość...
Przepraszam, ale nie przedstawiłem tych pięknych, ale usuniętych
przez globokoncern Kraft Foods życzeń.

„Bóg kocha Ciebie dzisiaj i ja też”, „Bo jak śmierć potężna jest
miłość... Kocham Cię. Ja też. I Ja. Ojciec, Syn i Duch Święty”.

„Bóg kocha Ciebie dzisiaj i ja też”

I komu one mogły przeszkadzać?

Teraz niech się udławią tymi Milkami, których nie kupimy!!!

Pozdrawiam

Jerzy Krajewski

Znany producent czekolady z okazji walentynek zorganizował
konkurs „Miłosne graffiti”. Na stronie www.ilovemilka.pl od połowy
stycznia można było wpisywać życzenia walentynkowe. Firma zachęcała
do wysyłania jak najoryginalniejszych i umożliwiła internautom
głosowanie. Nagrodą było umieszczenie 80 najpopularniejszych życzeń
na billboardach, które mają zawisnąć w Warszawie, Wrocławiu,
Gdańsku, Poznaniu, Krakowie, Gdyni, Łodzi i Sopocie.

„Kocham cię Mati z mojej klasy. Justyna”, „Kocham moją Majeczkę –
Twój Łukaszek” – życzenia tego typu długo dominowały w konkursie.
Wśród propozycji pojawiły się też i inne hasła: „Bóg kocha Ciebie
dzisiaj i ja też”, „Bo jak śmierć potężna jest miłość... Kocham Cię.
Ja też. I Ja. Ojciec, Syn i Duch Święty”. Bardzo szybko zaczęły
przewodzić stawce. Oddano na nie po kilka tysięcy głosów. Ale w
czwartek, w ostatnim dniu konkursu, hasła nawiązujące do religii
nagle usunięto.

źródło: www.rp.pl
  Denerwuje mnie zmuszanie mnie...
'Teraz przeczytałam, że w
> Walentynki studenci chcą wystawiać w szkołach podstawowych
przedstawienie o 2
> królewiczach, którzy się kochają. I to w mojej okolicy, więc jest
> prawdopodobieństwo, że moja córka się załapie na nie. Możemy potem
jej
> tłumaczyć, ale...'
Twoja córka nie 'MUSI' na to przedstawienie isc, prawda? Więc w czym
problem? A jesli nawet, to co jes złego w tłumaczeniu, którego
chcesz tak uniknąć?

'Boję się otworzyć lodówkę, bo pewnie tam
> Jacyków siedzi.'
Oj, tutaj Cie rozumiem. Ja się boje lodówke otworzyć, żeby mi jakis
ksiądz nie wyskoczył! Oni są wszędzie! W szkole, na ulicy, kościoły
wszędzie, dzwonami bija po uszach, w TV, tosz będę musiała mojemu
dziecku tłumaczyć. Bo ja tez z tych przekornych, co to nie lubia jak
się im swiatopogląd narzuca.
  Momo i Przyjaciele:-))))))
zwn szuka paszportu;))))))
Czy w państwie Momo i Camel-ki wizy są potrzebne? A waluta, jaka tutaj? Może to
już królestwo Hipolity, i zwn-y powinny kryć się za drzewami? Czwartego i Maaxa
nie widzę, pewnie twarze sadzą wysmarowali, gałęzie do hełmów przytroczyli, i
wśród runa schowani,śledzą dalszy rozwój wypadków. No cóż, wtedy ja, z
narażeniem życia, Paniom życzenia walentynkowe składam w sposób
następujący;)))))))))):

@-`-,-`-
@-`-,-`- @-`-,-`- @-`-,-`-
@-`-,-`- @-`-,-`- @-`-,-`- @-`-,-`- @-`-,-`-
@-`-,-`- @-`-,-`- @-`-,-`- @-`-,-`- @-`-,-`-
@-`-,-`- @-`-,-`- @-`-,-`- @-`-,-`- @-`-,-`-

Momo, Camel-ka, Choch

Objaśnienie: rycina przedstawia nasze kochane panie pod górą walentynkowych
róż;))))))))))))).Przypomina, co prawda, choinkę, ale przecież dobre chęci też
ważne.

zwn zadowolony, że są osoby szczęśliwe na tym świecie
  pomozcie prosze, Assessment center do Pekao?
hej, ja właśnie byłam na ac w banku bph, tez się strasznie bałam ale było
bardzo sympatycznie, dwie osoby prowadzące, jedna się tylko przyglądałam i 8
uczestników assessment center, na początku każdy miał powiedzieć co lubi dla
rozluźnienia atmosfery, potem losowaliśmy zdania -absurdalne i każdy miał 2
minuty aby uargumentować wylosowane zdanie tak aby było to przekonywujące-np.
choinka sztuczna jest lepsza od żywej,walentynki to nieoitrzebne swięto-zdania
generalnie bzdurne, potem mieliśmy zadanie -mieliśmy stworzyć pakiet bankowy do
rachunku ror- na to 35 minut i 5 minut na przedstawienie prowadzącym, sami się
mieliśmy zorganizować i wymyśleć nazwę, akcję promocyjną ,zaproponować
oprocentowanie i ewentualne dodatki jak np. linia debetowa, podsumować co bank
z tego będzie miał( jakie zyski) i co klient z tego będzie miał( jakie zyski),
na koniec było takie krótkie zadanie analityczne dla każdego do zrobienia na
kartce i oddania i trzeba było dopisać jakie są pożądane cechyb dobrego doradcy-
analityka bankowego, było ok, w czerwcu mam rozmowę w sprawie warunków
przyjęcia, powodzenia
  Teodemokracja Kaczyńskich
krakowiaczek7 napisał:

> Każdy nowy obyczaj jest do pewnego stopnia eksperymentem, a narazie oprócz
> swojego oburzenia nie przedstawiłaś żadnych negatywnych stron takiego zjawiska.

"nowy obyczaj" - nowym obyczajem to walentynki czy inne halołyn mozna nazwac, a nie wychhowanie dziecka. negatywne strony "zjawiska" wynikaja z uwarunkowan ewentualnych opiekunow.

tutaj masz linke do liberalnych zalecen szkockich.
rzeczpospolita.pl/dodatki/pierwsza_strona_070220/pierwsza_strona_a_5.html
  Styczniowe Pciechy 2005 cd.
U nas nastrój walentynkowy nie za bardzo, pokłociłam się wczoraj z mężem. Po
pracy musiałam coś załatwić, wróciłam do domu ok 18, a w domu nikogo, ani męża
ani dziecka. Domysliłam się, że są u teściowej, ale gdy ich nie było o 19, to
już na serio zaczęłam martwić, nie wytrzymałam i zadzwoniłam do teściowej,
przed chwilą wyjechali. Nie chodzi mi o to że moja teściowa zawsze ma mnóstwo
do uzgodnienia z moim mężem gdy mnie nie ma w pobliżu, nie chodzi mi o to, że
ja prawie biegiem wróciłam do domu, wstawiłam pranie i już prawie zaczęłam
sprzątać łazienkę, a mój mąż jak tylko mnie nie ma w pobliżu to uważa, że nic
nie trzeba robić, ale chodzi mi o to,że nie zadzwonili. Wszyscy byli bardzo
zdziwieni: o, już wróciłaś? wrrrrr żadnych prezentów wrrrr
A poza tym wszystko ok, ciepło, śniegu już nie ma.
Ostatnio zaczęłam maskotkami Dobrosi robić przedstawienia teatralne, ja się
kładę za tapczan, a maskotki na oparciu coś tam opowiadają. Uśmieję się zawsze
do łez, Dobrosia chwilę siedzi, ogląda przedstawienie, a po chwili się zaczyna:
zabiera mi maskotki, wrzuca za tapczan, albo mi mówi co maskotki mają mówić, i
które mają występować, albo nagle jej łepek pojawia się nad oparciem. Naprawdę
niezły ubaw.
Mimo wszystko, słodkich Walentynek dla wszystkich, cmok. cmok...
  Rozstrzygnięcie konkursu na poezję miłosną
Rozstrzygnięcie konkursu na poezję miłosną
Ale strój pana Przemysław Żychowskiega był chyba nie zbyt odpowiedni jak na
walentynki nazwe to po imieniu ubrał się jak lump.Taki strój odpowiedni był
by na przedstawienie dla dziecie ale nie dla aktora który czyta wiersze
miłosne w walentynki...
Duży
  A ja kocham Niemcy!!!!!!!!!!!
U nas to troche ciezko z Walentynkami, bo mam krociutko przed tym bardzo
waznym dniem... urodziny, wiec wszystko zlewa sie w calosc. W tym roku bylo
super, bo wczoraj w ramach imprezy urodzinowo-walentynkowej poszlismy do
Musical Dome w Kolonii na przedstawienie Jekyll&Hyde. Kolonia to wprawdzie nie
takie wspaniale sceny musicalowe jak np. w Niemczech Hamburg, ale tez niezle.
Super scenografia, mrozace krew w zylach efekty swietlne no i muzyka
przechodzaca ciarkami. No i mezus taki czarujacy, elegancki na wszystko majacy
ochote... (Miriam byla u babci na noc). Oj, takie wypady trzeba robic
naprawde czesciej.

Nena, a gdzie Ty w tym Schwartwaldzie mieszkasz? Ja spedzialm w 1995 swietne
lato w Bühl-Eisental (Ortena kolo Baden-Baden). Markus pisal tam prace
dyplomowa i mieszkalismy u bardzo milej starszej pani, wdowy po dyrektorze
winnicy Eisental. Kazdego wieczora dobiegalo do nas z dolu schodow pytaniew
badenskim "Singsang": "Aaaania, Markuuuus, trinket Sie a Gläsel Wein mit mir?"
Bylo super, duzo slonca, wina no i oswiadczyny w nocy w srodku winnic
("Affentaler"). W tej wsi bralismy tez pozniej slub koscielny, chociaz jestesmy
tylko "porzyjezdni". Znasz to okreslenie "Zugezogene..."

pozdrawiam
  A ja kocham Niemcy!!!!!!!!!!!
miriam21 napisała:

> U nas to troche ciezko z Walentynkami, bo mam krociutko przed tym bardzo
> waznym dniem... urodziny, wiec wszystko zlewa sie w calosc. W tym roku bylo
> super, bo wczoraj w ramach imprezy urodzinowo-walentynkowej poszlismy do
> Musical Dome w Kolonii na przedstawienie Jekyll&Hyde.

I tak spędziłaś super dzień
A ja nie dość że mam mężusia daleko (tylko 1200km ) to jeszcze mama ma 15
lutego urodziny i akuratnie piędziesiąte więc będzie niemała impreza i jest
niemało roboty... Ale za rok sobie to odbije

Pozdrawiam i życze wszystkim miłego dnia (wieczoru i nocy też ;-D)

Mamqa - aktualnie obijająca sie przed kompem
  kto bojkotuje walentynki?
mnie drażni w Walentynkach to, że po pierwsze:
mimo tej tradycji przedwojennej, o której nic nie wiem, to dalej amerykański
wynalazek jak dla mnie

po drugie - wkurza mnie estetyka
róż, plusz i misiaczki sprawiają, że tylko nastolatki wydają mi się grupą docelową

po trzecie - ta bezpłciowość, którą opisała Myelegans - z zakochanych przelewa
się na teściową, dzieciaki w przedszkolu, znajomych w pracy, etc.

no i po czwarte - tak, Dzień Babci, Dziadka, Ojca czy Matki to też komercja ale
na jakąś mikro skalę zupełnie w porównaniu z Walentynkami
z fajnymi zwyczajami, które dla większości Polaków obecne są od dzieciństwa,
typu przedstawienie w przedszkolu, na które specjalnie przyjeżdża z daleka babcia
  ALEJA KASZTANOWA - Mostostal Siedlce
kandydaci
odnosze dziwne wrazenie, ze czesc osob na forum sama chcialaby kandydowac ale
z jakis nieznanych mi powodow zamiast przedstawic swoje kandydatury,
dyskredytuje tych ktorzy sie odwazyli. Bardzo to dziwne i niebezpieczne
zarazem bo w ten sposob kandydatow bedziemy wybierac w walentynki na
korytazu :-(

ps paulina jablonska ma juz moj glos :-)

pps moze jesli ktos nie chce opowiadac o sobie na forum (czemu sie wcale nie
dziwie) to bedzie np w stanie napisac o sobie cos blizej na priva?

ja bym chetnie sie dowiedzial o kwalifikacjach, wyksztalceni itp. osob ktore
by sie zdecydowaly

swann@o2.pl
  ALEJA KASZTANOWA - Mostostal Siedlce
Proszę o pozwolenie na zabranie głosu w celu wyjaśnienia kilku spraw:
1. Pełna dokumentacja budynku została przekazana Wspólnocie.
2. Wspólnota powstaje z chwilą podpisania pierwszego aktu notarialnego.
3. Mostostal Siedlce S.A. nie podpisał jeszcze wszystkich aktów notarialnych
choć bardzo chciał aby wszyscy mieszkańcy mogli uczestniczyć na równych
prawach w zebraniu. ( aktów nie podpisało jeszcze 11 osób - stan na 10.02)
4. Mostostal Siedlce S.A. nie wyodrebnił niesprzedanych miejsc parkingowych i
dalej jest ich włąscicielem bez tytułu prawnego w formie notarialnej.
5. Zamiarem moim było aby wszyscy mieszkańcy podpisali akty notarialne i mogli
w pełni korzystać ze swoich praw.
6. Prawdą jest że posiadamy pozwolenie na użytkowanie udzielone warunkowo -
szczegóły przedstawię na zebraniu.
Do zobaczenia w sobotę. Myślę że jeśli sprawnie przebiegnie nasze zebranie to
będzie jeszcze czas na imprezę walentynkową.
Wybór terminu myślę że nigdy nie byłby dla wszystkich wygodny.
Z poważaniem.
W. Lech
  nie możemy jednak kota - to co dla dwulatka?
Wiesz co,
ja bym Ci poleciła koszatniczkę, popularnie zwaną koszatką.
To są prześmieszne, bardzo towarzyskie stworzonka. JA mówie, ze to skrzyżowanie
szczura z wiewiórka - mają ogonek z kitką na końcu i świetnie skaczą. Jedne z
niewielu gryzoni które nie wydają zapachu zadnego i nie uczulają. Potrzebuja
pietrowej klatki raczej, ale potrafią robić pozniej takie przedstawienia, ze
cała rodzina pada ze smiechu.
Reagują na swoje imię i poznają właściciela. Są mniejsze od szynszyli i można
je ze sobą zabrac na wakacje, albo zostawić komuś znajomemu pod opieką.
Niestety mój Wiórek zmarł w walentynki.... miał 7 lat...
I teraz mój roczny synek pokazuje palcem na klatke i szuka zwierzaczka...
Niedlugo więc bedzie kolejna koszatka.
Aha, koszatki wydają czasem prześmieszne dzwięki, raz na tydzien powiedzmy
urządzają polgodzinny koncert - bylam w szoku gdy po raz pierwszy to
uslyszalam - a moj Damian piszczał z radości - jest to coś w stylu gwizdów
połączonych z ćwierkaniem - niesamowite
Polecam strone:

koszatniczka.lunar.com.pl
Moim zdaniem jednak żółw jest duzo mniej kontaktowy...

pozdrawiam
  POMOCY!zasilki dla samotnych mam a dochod utracony
POMOCY!zasilki dla samotnych mam a dochod utracony
Dzien dobry wszystkim Mamom (obecnym i przyszlym)
Jestem samotna mama, otrzymuje zasilek macierzynski, na podstawie prowadzonej
jednoosobowej dzialalnosci gospodarczej (oczywiscie w chwili obecnej nie
osiagam zadnych dochodow, bo nie pracuje). W polowie maja skonczy mi sie
prawo do zasilku macierzynskiego, wowczas zlikwiduje dzialalnosc (bo nie stac
mnie na placenie 700zł/mc na ZUS)i.. no wlasnie co dalej? Moge albo przejsc
na zasilek dla bezrobotnych, albo na tzw zasilek wychowawczy.Oto moje pytania:
Pyt1. czy najpierw musze byc przez pol roku zarejestrowana jako bezrobotna,
aby po utracie prawa do zasilku nabyc prawo do z.wychowawczego? czy tez moge
bezposrednio po macierzynskim przejsc na wychowawczy?
Pyt2. Moj dochod za rok 2002, ktory jest podstawa do przyznania wszelkich
zasiłkow, czyli rodzinnego (43zł), jednorazowej wyplaty za urodzenie dziecka
(500zł), dodatku z tyt. samotnego wychowywania dziecka (170zł), byl wyzszy
niz 504 zł.netto. Czy wobec tego nie przysluguje mi zadna pomoc az do 31
sierpnia 2005, kiedy to zmieni sie kryterium dochodowe przyznawania
powyzszych zasiłkow i pod uwage bedzie brany dochod za rok 2004 (w moim
przypadku byl on znikomy, jako ze od sierpnia 2004 przebywalam na zwolnieniu
lekarskim)?
Pyt.3 Jesli moj dochod traktuje sie jako utracony tzn. ze to jest tak, jak
gdyby go w ogole nie bylo i wobec tego nie jestem tratkowana jako osoba,
ktora przekroczyla magiczne kryterium dochodowe na poziomie 504 zł? Moja
obecna sytuacja finansowa jest nieporownywalnie gorsza, niz w roku 2002, wiec
czy nie mozna wziac pod uwage tej roznicy w zarobkach miedzy rokiem 2002 a
2004?
Pyt 4. Czy w czasie pobierania zasilku macierzynskiego (a potem wychowawczego)
moge jednoczesnie dostawac dodatek rodzinny (owe 43zł)i dodatek z tytulu
samotnego wychowywania dziecka (170zł), czy tez bede musiala wybrac jedno z
dwojga? a moze w ogole nie przysluguja mi zadne dodatki w czasie trwania
urlopu macierzynskiego/ a potem wychowawczego?
Pyt 5. Skladajac wniosek o zasilki/dodatki w Opiece Spolecznej, musze
przedstawic zaswiadczenie o zarobkach w 2002r z US, kopie aktu urodzenia
dziecka, ksero dowodu osobistego, zaswiadczenie o pobranym zasilku
macierzynskim oraz skladkach zusowskich, ktore oplacalam przez 3 lata trwania
dzialalnosci gospodarczej i co jeszcze? jakie inne dokumenty?
Pyt 6. Jakie jeszcze prawa przysluguja samotnym, niepracujacym obecnie mamom
(choc majacym w ogole 5 letni staz pracy), ktore nie otrzymuja nawet
alimentow?
Bede wdzieczna za wszelkie odpowiedzi i rady. Czekam na Wasze listy oraz na
swego Synka, ktory juz od 4 dni spoznia sie z przyjsciem na swiat (moze czeka
na Walentynki)
Gosia.
  Interpretacja piosenki
Interpretacja piosenki
Mam zadanie walentynkowe. Muszę przedstawić piosenkę Hanny Banaszak 'Miłość Ci
wszystko wybaczy'!Nie bardzo wiem co mam zrobić! Może ktoś ma jakiś pomysł??
Z góry DZIĘKI
  damian aleksander i asia konecka - nieudana randka
jaki jest, taki jest, ale głos ma, to trzeba przyznać, chociaż mnie też mdli na
jego widok, a w przedstawieniu walentynkowym w Romie to mi się nawet podobał-
zepsuł, uważam, występem w idolu swój wizerunek
  A tu larum grają....
Gość portalu: prowokat napisał(a):

> przychodzi pan z jeden i pan drugi i jeśli pan np Giertych coś powie np że
> zaleje nas europejska kultura to się zapytać czy Walentynki Haloween przyszły
> z Paryża czy raczej zza wielkiej wody, a rap czy hip-hop to produkty kultury
> europejskiej????

A Giertych zacznie o aborcji, eutanazji, klonowaniu, Harrym Potterze itd. A ze
manipulowac to on potrafi (pamietam jak w Zetce udowadnial, ze papiez jest
przeciw UE;-)), to jakos tam sie wybroni, a z dyskusji zadnego pozytku i tak
nie bedzie.

> Jeśli się ma argumenty i umie (to jest trudne, tu masz rację
> można mieć rację ale nie umieć jej przedstawić) się wypowiedzieć w
> różnorakiej formie to dadzą sobie radę

Wiesz, na "Kraju" prowadze juz od miesiecy dyskusje z jednym gosciem, klocimy
sie praktycznie o wszystko i prawie nigdy nie konczy sie to roztrzygnieciem, bo
zawsze mozna znalezc jakies nowe argumenty, do czegos sie przyczepic itd. Zatem
nie uwazam, by taka dyskusja cokolwiek ludziom dala - co najwyzej wiekszy bol
glowy.

> co do Kopenhagi
> chodziło mi o obizanie poziomu sukcesu

Jakie obnizanie? Poziom jest taki sam od zakonczenia szczytu i juz sie nie
zmieni.

> > Obaj panowie z wysokiego IQ raczej nie slyna;-).
>
> słyną czy nie słyną ale tak mówią i mówia to publicznie

To niech sobie mowia. Lepper tez rozne rzeczy mowi.

> może chcą mieć namaszczenie na autorytet moralny i jedynie obiektywne żródło
> prawdy :-)

Rownie dobrze mozna do tego dazyc bedac przeciwko UE.

> mogłoby nie pasować, nie przeczę temu, ale jak na razie nie wiem dlaczego
> miałbym się przejmować Malta czy Cyprem, nawet nie wiem jakie tam maja
> bezrobocie, jak przebiegały rozmowy itp itd. Ja widzę to co się dzieje w
> Polsce i dlatego taką teorie ułozyłem.

Teorie uklada sie na podstawie wielu przykladow, bo w pojedynczym przypadku
moze to byc zbieg okolicznosci albo jakis wyjatek od reguly. Rownie dobrze
moglbys mowic, ze polski futbol stoi na wyzszym poziomie niz niemiecki czy
wloski, bo Wisla pokonala Parme i Schalke.
  proszę o kołysaneczki....
Hej, witaj! Z Adasiem na szczęście od czasu pamiętnego zapalenia nerek,
wszystko jest ok. (o! przepraszam raz miał katar:), ale to naprawdę drobiazg).
zmienilismy lekarza, przychodnię i teraz jest juz wszystko dobrze. Swoją drogą
do dziś nie mogę zrozumieć jak lekarz-pediatra (podobno jeden z najlepszych w
mieście), mógł się tak strasznie pomylić??? Przecież to mogło kosztować życie
mojego dziecka... (dla niewtajemniczonych: w październiku mój 3,5 miesięczny
wówczas Adaś gorączkował bez powodu, kilkakrotnie byliśmy u lekarza , który
tylko podawał coraz silniejsze antybiotyki lecząc infekcję górnych dróg
oddechowych. Po kolejnym tygodniu gorączkowania,lekarka znów zmieniła
antybiotyk , czwarty z kolei w ciągu trzech tygodni leczenia. Nie podaliśmy go,
nie zdązyliśmy. Dziecko prawie nieprzytomne, z 40 st. gorączki trafiło do
szpitala na oddział dziecięcy z podejrzeniem silnej infekcji układu moczowego,
zapaleniem miedniczek nerkowych, ropomoczem i białkomoczem. Pani doktor, do
której udał się mąż (ta, która faszerowała dziecko antybiotykami), przeprosiła
go, oddała pieniądze za wizytę domową i stwierdziła :no co, każdy się może
pomylić... Lekarka na oddziale dziecięcym natomiast w momencie przywiezienia
Adasia stwierdziła, że jeszcze kilka godzin i nerki przestałyby pracować.
Dziecko cierpiało strasznie, a PEDIATRA leczyła je na... katar). No ale na
szczęście jest już dobrze. Adaś jeszcze do dziś bierze furagin chroniący go
przed infekcjami, jeszcze musi mieć kontrolne badanie moczu ale mam nadzieję,
że infekcja już nie wróci. Na szczęście badanie cystoskopowe nie wykazało
żadnej wady ukłądu moczowego, co oznacza, że przyczyną zaognienia infekcji
mogły być antybiotyki podawane "na oko" w myśl zasady "co nie zabije to
wzmocni").Teraz już jest super i mam nadzieję że tak zostanie. Adańko rozwija
się rewelacyjnie, ma juz 2 ząbki (śmiesznie to wygląda, bo nie wyrosły mu
jedynki tylko jedynka i dwójka, cieszy się na okrągło, piszczy, skacze, biega w
chodziku po całym domu (wiem, że to niezdrowe, ale chodzik to walentynkowy
prezent i moje dziecko aż piszczy jak go widzi, więc na parę minutek dziennie
go wsadzam), a od wczoraj zaczął powtarzać bebe (tzn. mówi bebe i dalej robi
swoje, cały czas gada do siebie, gada nawet przez sen, uwielbia się przytulać,
całować i ciągnąć za włosy. Jest oczkiem w głowie całej rodziny. Bardzo
chciałabym Wam go przedstawić ale nie potrafię wysyłać zdjęć...Może jednak cos
wymyslę...Pozdrawiam serdecznie. Agnieszka z 9,5 miesięcznym Adasiem.
  jakoś gorzej...
Bellio, klimat za oknem jest taki nostalgiczny, melancholijny... Ale niedługo
święta, sylwester, walentynki ( jak ktoś obchodzi). Wiesz, czasami pewne rzeczy
nie wydają się inne, bardziej przyjazne gdy sami zechcemy ujrzeć je w innym
świetle. Np. możesz zaskoczyć Mężą i po pracy przygotować obiad przy
świecach... Dużo świec, wino, romantyczna (ale nie dołująca!!!!!!!!) muzyka,
może macie jakis swój utwór...? Latem moglibyście taką kolacje zjeść bardzo
późno, a taka opcja byłaby znakomitym relaksem. I to zaskoczenie:) Są też takie
formy spędzania czasu, relaksu emocjonalnego, fizycznego jak pływanie, czytanie
o którym wspomniałaś ( ja kocham czytać!!!!!!!!!!!!!!). Na pewno masz inne
pasje. Z doświadczenia wiem, że nawet jak czasem nie chce się wyjść człowiekowi
z domu, jest apatyczny, to niekiedy dobrze się zmusić i wyjść mimo wszystko. Bo
często potem okazuje się, że był to znakomity pomysł, powiewa świeżością życia,
serce kwitnie od pozytywnych emocji itp.itd.

Ale oczywiście każdy ma swoje zdanie - ja doradzam to co z mojego punktu
widzenia jest znakomitym sposobem na naładowanie akumulatorów. Ja kocham czytać
i biegać. Kiedy jestem zestresowana to ubieram dresy i biegnę. Moim zdaniem
sport oczyszcza z negatywnych emocji, leczy ciało, ale przede wszystkim duszę...

Bellio, jak byłam mała to tata czytał mi bajki. Pamiętam szczególnie jedną,
ponieważ do dziś Tata mi ją wspomina. Kobieta lamentowała, że w piwnicy na
szafie jest młotek i ona się boi, ż ejak kiedyś jakaś z jej córek wejdzie do
piwnicy to on spadnie i wyrządzi jej krzywdę... Tata do tego niekiedy porównuje
moje natręctwa i jest to dla mnie zimny prysznic, który pomaga:) Czasami
własnie nie powiedzenie czegoś wprost przynosi najlepszy efekt, a właśnie takie
metaforyczne przedstawienie sytuacji.

Trzymaj się więc ciepło i głowa do góry:)

Marta
  nie moge sie doczekac TYLKO MNIE KOCHAJ !!!!
Jeden z najprzystojniejszych na pewno. Talentu jeszcze cały czas nie miał gdzie
pokazać, chociaż w przedstawieniu dyplomowym zrobił na mnie duże wrażenie.
Aha, premiera filmu planowana na Walentynki (drugiej części Grocholi też).
  Witam ...
Ja też się przedstawię - Terenia - mama Walentynkowej Dominiki (14.02.07) o
ślicznych piwnych oczach (to po mamie) oraz bardzo podobnej do swojego taty.

Staram się często zaglądać na forum, ale jak na razie byłam mało aktywna.
Obiecuję poprawę
  Ambasada w Kairze
Info dla młodożenców (RP-Egipt)z okazji walentynek
W ambasadzie polskiej ślub mogą wziąć tylko obywatele polscy.
Małżeństwo z obywatelem egipskim, aby było uznane prawnie, musi być zawarte w
Urzędzie Stanu Cywilnego. Świadectwo ślubu religijnego, czy to
chrześcijańskiego czy muzułmańskiego, nie jest dokumentem obowiązującym w
świetle umów dwustronnych między Egiptem i Polską.
Jeśli małżeństwo zawierane jest w Egipcie, obywatel polski musi przedstawić dwa
dokumenty: zaświadczenie z odpowiedniego USC w Polsce potwierdzające zdolność
do wejścia w związek małżeński oraz akt chrztu (lub inny dokument
zaświadczający przynależność religijną). Dokumenty te należy dostarczyć w
wersji polskiej do Ambasady RP w Kairze, gdzie zostaną przetłumaczone na język
arabski. Następnie trzeba je zalegalizować w egipskim Ministerstwie Spraw
Zagranicznych i dopiero wtedy dostarczyć do egipskiego USC, w którym ma być
zawarty ślub.
Ślub zawarty w Egipcie uznawany jest w Polsce, dzięki czemu polski małżonek
pozostaje na mocy umowy dwustronnej pod opieką państwa Polskiego. Aby tak się
stało należy zalegalizować egipski akt ślubu w Ambasadzie RP w Kairze a
następnie przesłać do właściwego USC w Polsce. Wtedy małżeństwo jest oficjalnie
w Polsce zarejestrowane.
Uwaga! Nie każdy Urząd Stanu Cywilnego wydaje akt ślubu w formie uznawanej
przez stronę polską. Aby uniknąć komplikacji najlepiej zawrzeć związek
małżeński w urzędzie przeznaczonym dla obcokrajowców, który znajduje się w
Ministerstwie Sprawiedliwości przy placu Lazoughly w Kairze.
Dzieciom w małżeństwie mieszanym przysługuje zarówno obywatelstwo egipskie jak
i polskie (a wiec również polski paszport). Aby udokumentować to prawnie trzeba
zalegalizować egipski akt urodzenia dziecka, potwierdzić go w Ambasadzie RP a
następnie dostarczyć do odpowiedniego USC w Polsce.
  Kolacja przy świecach - czyja inicjatywa?
czarnobrody napisał:

> Witam.
> Na początek przedstawie sytuacje.
> Facet 23 lata, grudniowy koziorożec
> Kobieta 22 lata, grudniowy strzelec

Jestem przekonana, że to wszystko przez ten Zodiak. Po prostu strzelce nie
pasują do koziorożców. Normalka.

> Jesteśmy razem od 9 miesięcy. Jestem osoba która zawsze organizuje jakies
> kolacje przy świecach (dwa razy, ale jednak coś).

Po prostu wprowadziłes taką tradycję i Twoja Strzelczyni sie przyzwyczaiła
zapewne do tej tradycji. Niestety, po 2 razach, to już tradycja. Nie ma szans,
że laska się zmieni.

Jak sie potykamy w ramach
> "miesięcznej-rocznicy" to wino i kwiaty kupuje zawsze ja.

No po prostu trafiłes na jakąś dziwna laskę, bo jak to tak, żeby kwiatów Ci nie
kupiła?! No to już przesada po prostu :/

Jeszcze nie zdarzyło
> sie zebym dostał jakiś "podarek" albo zeby to ona przyniosła wino. Urodziłem
> sie 21 grudnia i ona od tamtego czasu mówi że kupi mi prezent urodzinowy.
> Dzisiaj miałem imieniny, zresztą ona też. Oczywiście ja kupiłem kwiaty i jakiś
> prezent dla niej, ona ma mi prezent jakiś kupić póżniej.

A może ona nie ma kasy po prostu? Nie pomyślałeś, że ma jakieś inne niż Ty
wydatki? ;]

> Może brzmi to troszke dziwnie, i niektórzy moga sadzić że przesadzam, ale tak
> jest.
> Czy to jest normalne ?
> Grzegorz

Grzegorzu, rzuć tę dziewczyne spod znaku strzelca, bo zły wpływ aury planet i
gwiazd może znacznie pozbawić Cię energii. Wiesz, zawsze w ostateczności możesz
dać jej do przeczytania ten wątek forumowy. Ewentualnie upomnieć się o prezent.
Aha, i juz więcej nic jej nie kupuj, żadnych kwiatów, żadnych świec. Ona na to
nie zasługuje. Dzisiaj sa Walentynki, nie wiem, czy aura sprzyjająca czy też
nie, ale ja bym na Twoim miejscu nie robiła już kolacji przy świecach, ani
żadnych prezentów. Znajdź sobie inną dziewczynę na tę okazję i od razu wybadaj,
czy potrafi ona okazywać wdzięczność... Ech...
  Walentynki w WArszawie gdzie warto pójść?
Walentynki w WArszawie gdzie warto pójść?
Jestem w Warszawie od tygodnia i szukam czegoś niebanalnego... może jakieś
przedstawienie, dobra restauracja? gdzie warto wybrać się w Warszawie, żeby
nie trzeba było brać kredytu na jeden wieczór...? ;) Dzięki za pomoc :)
  CZAS NA MIŁOŚĆ - czyli walentynkowa niedziela
CZAS NA MIŁOŚĆ - czyli walentynkowa niedziela
CZAS NA MIŁOŚĆ, CZYLI WALENTYNKOWA NIEDZIELA ADOPCYJNA
Pokochać zwierzaka można zawsze ale są okazje szczególne takie jak WALENTYNKI.
Wszystkim zainteresowanym adopcją psa lub kota proponujemy w najbliższą
niedzielę 14 lutego 2010r. między godz. 10 a 16 wykorzystanie nas w roli
swatki. Chętnie się z Państwem spotkamy w naszej siedzibie, gdzie przedstawimy
czworonożnych podopiecznych, którzy naszą tymczasową miłość już zdobyli, teraz
czas na trwały i szczęśliwy związek.
Niezależnie od tego czy ma być to kot, kociak, szczeniak, pies dorosły, mały,
duży, spokojny, dynamiczny, rudy czy czarny, postaramy się spełnić Państwa
marzenie i spośród schroniskowych i innych skrzywdzonych przez los zwierząt
wybrać tego jedynego i wymarzonego. Bardzo istotnym jest, by dopasować
charakter zwierzaka i nowego właściciela. Znamy doskonale wszystkich swoich
Podopiecznych - nasi wolontariusze z chęcią pomogą dokonać wyboru, opowiedzą
wszystko co o nich wiedzą, pokażą co potrafią i jak potrafią kochać za dobre
serce, ciepły kąt i pełną miskę. wolontariusze opiekują się psami w potrzebie,
pielęgnują je, kąpią, socjalizują i uczą higieny. Nasze wypielęgnowane pupile
do szczęścia potrzebują już tylko dobrego stałego domu.
- adopcja zwierząt pozostających pod naszą opieką jest bezpłatna
- każde zwierzę, które wydamy do adopcji jest albo już wysterylizowane albo
przysługuje mu bezpłatna sterylizacja w naszej Przychodni
- adopcji towarzyszy bezpłatna wizyta lekarsko-weterynaryjna, podczas której
nowy właściciel może dowiedzieć się wszystkiego o stanie zdrowia wydawanego
przez nas psa i skonsultować z lekarzem dalsze postępowanie w zakresie
żywienia i pielęgnacji
Serdecznie zapraszamy
Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami o/Szczecin
Al. Wojska Polskiego 198A
tel. (91)487-04-37 lub 607-701-117
www.toz.szczecin.pl
e-mail: tozszczecin@op.pl
  50 urodziny lalki Barbie
50 urodziny lalki Barbie

Twórcami lalki Barbie byli Ruth Handler, córka polskich emigrantów i jej mąż
Elliot, którzy pierwszą lalkę Barbie przedstawili 9 marca 1959 r., podczas
Targów Zabawek
w Nowym Jorku.

Dzisiaj ta data symbolizuje początek nowej epoki w świecie zabawek oraz
oddzielny rozdział w historii popkultury.

Krótkie fakty o Barbie

• Naprawdę nazywa się Barbie Millicent Roberts
• Pochodzi z Willows w stanie Wisconsin, gdzie uczęszczała do liceum
• Została zaprojektowana przez Ruth Handler, córkę polskich emigrantów,
współzałożycielkę firmy Mattel, która swój pomysł trójwymiarowej lalki wcieliła
w życie w 1959 roku
• Pojawiła się po raz pierwszy w legendarnym już dziś czarno-białym kostiumie
kąpielowym w paski, z włosami upiętymi w „koński ogon”
• Ma cztery siostry: Skipper (1964), Stacie (1992), Kelly (1995) i Krissy (1995)
• Pierwszym zwierzątkiem Barbie był koń o imieniu Dancer
• Pierwsza lalka Barbie została sprzedana za 3 dolary
• Charakterystycznym kolorem Barbie jest róż – odcień 219 w skali kolorów Pantone®
• Pierwszy chłopak Barbie, Ken, zadebiutował dwa lata po Barbie, w roku 1961
• Ken dostał imię po synu założycieli firmy Mattel, Ruth i Elliota Handlerów
• Ken i Barbie® zerwali ze sobą w Walentynki w roku 2004 po 43-letnim związku
• Najlepiej sprzedającym się modelem Barbie była lalka Totally Hair Barbie
(1992) z włosami sięgającymi jej do kostek
• Barbie ubierało już ponad 70 sławnych projektantów mody
• Barbie próbowała swych sił w ponad 108 różnych profesjach

www.kobieta.pl/styl-zycia/przedmiot-pozadania/zobacz/artykul/50-urodziny-lalki-barbie/
  po spotkaniu w piatek...
Wiem, że ten termin był przedstawiony jako alternatywny, ale to przecież
równocześnie termin walentynkowy... Nie każdemu może odpowiadać z powodów chyba
oczywistych...
  Rokita i Oleksy na walentynkowym koncercie w Kr...
Rokita i Oleksy na walentynkowym koncercie w Kr...
Clou przedstawienia powinno byc zawalenie sie budynku teatru.
Fantazja...?
  Co sadzicie o walentynkach?
hmm... nie żebym była wielką przeciwniczką walentynek, ale... ale jest "ale" :)
po pierwsze- wolałabym, żeby mój mężczyzna bez okazji powiedział mi, że mnie
kocha, podarował jakiegoś kwiatka (niekoniecznie różę) niż zmuszał mnie w
imię "tradycji" (jakiej tradycji??? gdzie tu nasza polska tradycja???) do
maszerowania z czymś czerownym składajacym się bądź to z pluszu bądź to z
plastiku po ulicach i obściskiwania w imię jakiegoś źle pojętego "tak wypada".
jasne- może to i dobra okazja, zeby ludzie mówili sobie, że im zależy, ale...
czy koniecznie musi być do tego okazja?
poza tym myślałam, że żyję w Polsce i w związku z tym chciałabym obchodzić
święta należące do mojego kręgu kulturowego, a nie tradycje zza oceanu. noc
świętojańska coraz mniej obchodzona, a temu już znacznie, znacznie bliżej do
naszej kultury... ale nie pytam, dlaczego, bo dobrze wiem, jaka jest odpowiedź-
na walentynkach po prostu da się zarobić.
tylko, że dlaczego 14 lutego NIGDY nie wychodzę do kawiarni, żeby nie natknać
się na pary cmokające w rytm, płynącego w głośnika hiciora na miarę "my heart
will go on"? normalnie nie zżymam się na zakochanych, tylko dlatego, że jestem
samotna. przeciwnie- uśmiecham się, kiedy widzę, że on ją trzyma za rękę, jej
się tak oczy błyszczą i są takim ślicznym dowodem na to, że druga osoba to
takie szczęście i, że można znaleźć... ale razi mnie wszelka sztuczność, a w
walentynki po prostu czuję, jakby co druga para odstawiała przedstawienie
pt. "kochamy się", bo po prostu nie wypada inaczej. a najgorsze jest to, że od
valentines day po prostu uciec się nie da- ścigają już tydzień wcześniej (tak,
nawet na portalu gazety)
a wzmiankowanego Halloween nie skomentuję, bo... nie ma czego komentować-
przejmujemy na siłę kolejną modę. a ja wolę nasze zaduszki...
a jeszcze w temacie walentynek- musiałam nauczyć się je akceptować, bo nie
wiedzieć kiedy wwyrosły na kolosa. i nic nie poradzę, więc staram się w ten
dzień nie myśleć za dużo o tym wszystkim... i nie patrzeć na billboardy. a to
nie takie łatwe...
  Wtorki - zimowe 2005/2006
14-tego lutego - dzień św. Walentego
Św. Walenty - Chrystusowy męczennik

/.../ Informacje na temat św. Walentego są skromne, niemniej te, które są
dostępne, wskazują, iż był on postacią wielką - cudotwórcą, egzorcystą,
prawdziwym Chrystusowym żołnierzem, zdobywającym dla Zbawiciela dusze; kapłanem-
męczennikiem, który za wiarę oddał swe życie.

Wątpliwe, by któryś z promotorów współczesnych "walentynek" zechciał o tym
pamiętać...

Patron epileptyków, opętanych...

Św. Walenty został wpisany w Martyrologium Rzymskim pod datą 14 lutego dwa
razy: jako kapłan rzymski, ścięty w czasie prześladowań, jakie wybuchły za
panowania cesarza Klaudiusza II Gota ok. roku 269-270, oraz jako biskup Terni
pod Rzymem, który został sprowadzony do Rzymu i tam stracony. Według wszelkiego
prawdopodobieństwa, w tym wypadku chodzi o jedną i tą samą osobę. Od
najdawniejszych czasów ludność chrześcijańska we wszystkich krajach katolickich
z ufnością uciekała się do tego niebieskiego orędownika w przypadkach
epilepsji, chorób nerwowych lub opętań. On sam jako gorliwy kapłan Chrystusowy
wielokrotnie uwalniał opętanych od wpływu demona. Wielokrotnie też Pan Bóg
uzdrawiał przez niego cierpiących na różne choroby.

... i pięknej miłości

Jako się rzekło - św. Walenty to także patron osób zakochanych... Jest to
jednak pewnego rodzaju uogólnienie i zawężenie, bowiem trzeba przypomnieć, że w
1496 r. papież Aleksander VI ogłosił św. Walentego nie tylko patronem pięknej
miłości, ale także małżonków i narzeczonych. Miało to swoje uzasadnienie
przynajmniej w dwóch faktach. Św. Walenty jako biskup wysyłał do swych wiernych
płomienne listy o miłości do Chrystusa, a także udzielał ślubów parom, które
pobierały się potajemnie. Było to w czasach, kiedy cesarz Klaudiusz II Got
zakazał zawierania małżeństw, sądząc że dzięki temu młodzi ludzie chętniej będą
służyć w jego armii.

Męczennik za wiarę

Jeden z opisów podaje, iż podczas prześladowań za cesarza Klaudiusza II, św.
Walenty wraz ze św. Mariuszem i krewnymi udzielał pomocy męczennikom w czasie
ich procesów i egzekucji. Za tę działalność uwięziono go i zakuto w łańcuchy.
Aresztowania dokonał Kalfurniusz, prefekt Rzymu, strażnikiem zaś był Asteriusz,
dowódca jego straży. Walenty jednak głosił Ewangelię swemu strażnikowi i zdołał
go nawrócić, dzięki cudowi, którego Bóg dokonał za jego pośrednictwem:
adoptowana córka Asteriusza odzyskała wzrok.

Strażnik wraz z całą rodziną został ochrzczony. To stało się powodem
zaostrzenia kary dla Walentego, ponieważ nawrócenie Asteriusza rozwścieczyło
cesarza. Klaudiusz nakazał bić Walentego maczugami, a następnie ściąć mu głowę.
Według przekazu umęczeni zostali także Asteriusz i cała jego rodzina. Stało się
to 14 lutego 269 lub 270 roku. Pięknie opisuje to ksiądz Piotr Skarga w swoich
Żywotach Świętych (patrz tekst na s. 34). Choć pewne fakty przedstawione są tam
nieco inaczej, w niczym nie zmienia to jednak istoty przekazu.

Via Flaminia

Niedługo po egzekucji św. Walentego pobożna rzymska matrona Sabinilla poprosiła
o wydanie jego ciała, które następnie pochowała w swej posiadłości przy Via
Flaminia, gdzie w 350 r. papież św. Juliusz I wzniósł bazylikę. W IX wieku
papież św. Paschalis I przeniósł relikwie męczennika do kościoła św. Praksedy.

Ikonografia

Ikonografia najczęściej przedstawia św. Walentego w stroju kapłana lub biskupa,
w momencie jak uzdrawia chłopca z padaczki. Ponadto przedstawiany jest on jako
kapłan trzymający kielich, miecz lub słońce, a także w scenie przywrócenia
wzroku niewidomej dziewczynie.

Bogusław Bajor
  Klan - omówienie najbliższych odcinków
Odcinki 1055, 1056 i 1057
Źródło: www.tvp.pl/prasa/omowienia%20dzienne/

*********

Poniedziałek, 13.02.2006
17:25 KLAN - ODC. 1055

Majka obwinia się, że nie była dobrą siostrą dla Piotrka. Daniel i Monika
starają się ją przekonać, że nie może myśleć o bracie w czasie przeszłym.
Trzeba mieć nadzieję, że Piotrek odzyska przytomność. Podczas wizyty w szpitalu
Daniel wspomina o Piotrku. Ola zaczyna drążyć temat. W końcu Agnieszka decyduje
się powiedzieć jej prawdę o ciężkim stanie Piotrka.

Po weekendzie spędzonym na Sadybie Natalia chce odebrać Wojtka ze szkoły i
wrócić do domu. Niestety, okazuje się, że synek nie był dzisiaj na lekcjach, a
mąż wymienił zamki w drzwiach wejściowych do mieszkania.

Surmaczowa dowiaduje się od męża, że ciąża jej podopiecznej jest zagrożona.
Jacek próbuje jednocześnie pracować i zajmować się dziećmi. Po spóźnionym
powrocie Beaty do domu robi jej awanturę.

*********

Wtorek, 14.02.2006
17:20 KLAN - ODC. 1056

Jacek i Beata po nocnych pertraktacjach w pościeli budzą się w dobrych
humorach. Walentynkowe święto dopełnia ich pogodny nastrój i nawet problemy z
popołudniową opieką do dzieci łatwiej dają się rozwiązać.

Elżbieta spotyka się z matką Kingi, aby porozmawiać o bliźniakach. Kobieta nie
chce słyszeć, aby dzieci zamieszkały z ojcem. Nie zgadza się nawet, by spędziły
z nim kilka dni na Sadybie.

Monika wybiera się na karny egzamin na prawo jazdy. Jest pewna, że to tylko
formalność, skoro tyle lat już jeździła samochodem. Pod jej nieobecność pojawia
się w restauracji Janusz.

Agnieszka w kiepskim humorze wraca do domu. Ciągle myśli o wyrostkach, które
poturbowały Olę. Nie potrafi zająć się innymi tematami do gazety. Tymczasem
naczelna domaga się wyjątkowego tekstu na konkurs.

Miron proponuje Agnieszce weekendowy wyjazd na narty w góry. Dziewczyna
odmawia.

*********

UWAGA!
Nie ma odcinka w środę z powodu transmisji igrzysk olimpijskich.

*********

Czwartek, 16.02.2006
17:20 KLAN - ODC. 1057

Andrzej zastaje rano w redakcji Agnieszkę, która sugeruje, że nie wyszła stąd
od wczoraj. Po ostatnich nieporozumieniach z Mironem nie spieszyło jej się do
domu.

Michał wybiera się na kolejną rozprawę w sprawie opieki nad dziećmi. Ma
nadzieję, że wróci na Sadybę z bliźniakami. Niestety, Kuczyńscy wynajmują
świetnego i drogiego prawnika, który domaga się odroczenia terminu rozprawy ze
względu na stan zdrowia Kingi.

Natalia widziała się z mężem i synkiem. Mąż odgrażał się, że odbierze jej
dziecko.

Bogdan zainteresował się potencjalnym kupcem majątku w Potylicach. Nie ma
wątpliwości, że mężczyzna wiedział od dawna o planach budowy ekspresowej drogi
w okolicach majątku.

Maciek jest w grobowym nastroju. Dowiedział się, że Kamila nie będzie chodziła
już na basen.

Agnieszka wraca do pustego mieszkania. Miron wyjechał sam w góry.

Ewa i sołtys składają wizytę Danielowi. Sołtys rzeczowo przedstawia sytuację i
chce negocjować zwrot nakładów poniesionych na leczenie Ewy.
  A tu larum grają....
kimmjiki napisał:

> No to powiedz, jak sobie wyobrazasz taka dyskusje? Jej namiastki juz
> widzielismy w Sejmie czy u Moniki Olejnik, wiec dosc latwo przewidziec, jak
> by to wygladalo: Lepper krzyczy ze Balcerowicz musi odejsc, Giertych bredzi
> o utracie suwerennosci, Oleksy tlumaczy, konczy sie totalnym chaosem, z
> dyskusji nic nie wynika, a potem obie strony i tak uznaja sie za zwyciezcow.

przychodzi pan z jeden i pan drugi i jeśli pan np Giertych coś powie np że
zaleje nas europejska kultura to się zapytać czy Walentynki Haloween przyszły
z Paryża czy raczej zza wielkiej wody, a rap czy hip-hop to produkty kultury
europejskiej???? Jeśli się ma argumenty i umie (to jest trudne, tu masz rację
można mieć rację ale nie umieć jej przedstawić) się wypowiedzieć w różnorakiej
formie to dadzą sobie radę chociażby Lepper cały czas mówił, że
Balcerowicz....., to powiedzieć mu że w UE nie ma Balcerowicza i nie będzie bo
to to i tamto (no chyba że udowodni ze jednak on w tej UE będzie :) )

co do Kopenhagi
chodziło mi o obizanie poziomu sukcesu
dodtakowy miliard to dodatkowy tylko w kwesti nazewnictwa
dodatkowe dopłaty to dopłaty z budżetu RP

> > > Kto tak mowi?
> >
> > -Sławomir Wiatr
> > -Władysław Serafin
>
> Obaj panowie z wysokiego IQ raczej nie slyna;-).
>

słyną czy nie słyną ale tak mówią i mówia to publicznie

> > Inters jaki b mogli mieć ???? różny np praca w instytucjach UE
>
> I wystarczyloby dla wszystkich? Nie badz smieszny. Zreszta obsada tych
> stanowisk odbywa sie na drodze konkursu, nie TKM, wiec nie wiem, kto mialby
> im te prace zapewnic. No i jakos trudno mi uwierzyc, zeby pensja np.
> Michnika wynosila mniej niz byle urzednika w Brukseli.

może chcą mieć namaszczenie na autorytet moralny i jedynie obiektywne żródło
prawdy :-)

>
> > > A dlaczego w innych krajach kandydackich nic takiego nie ma miejsca?
> >
> > czy ma czy nie ma nie wiem, w zasadzie to mnie nie interesuje
>
> No pewnie, jeszcze by sie okazalo, ze nie pasuje do teorii.
>

mogłoby nie pasować, nie przeczę temu, ale jak na razie nie wiem dlaczego
miałbym się przejmować Malta czy Cyprem, nawet nie wiem jakie tam maja
bezrobocie, jak przebiegały rozmowy itp itd. Ja widzę to co się dzieje w
Polsce i dlatego taką teorie ułozyłem. Fakt jest faktem, ze inwestorzy od paru
lat nie patrzą na nas przychylnym okiem (Toyota, włoska fabryka odzieżowa
przeniosła się z Łodzi na południe włoch <niby drobiazg, a jednak>, Peugeot
czy Citroen, ba nawet Polacy nie inwestują w Polsce np serek Turek kiedyś
kupiłem, a tam stoi napisane wyprodukowane w Czechach, Reserved <przy takim
bezrobociu w Łodzi czy w Białymstoku> woli szyć swoje rzeczy gdzieś koło
Shanghaiu)i nie jesteśmy juz liderem Europpy środkowej, każdy by się
zastanawiał jakie są tego przyczyny, ja też, a skoro zewszą słychać że tamci
lub tamci tyle stracą na UE to sprawa jest jasna.
- rybacy - VAT na paliwo 22% - bo to normy unijne
- likwidacja specjalnych stref ekonomicznych - mozliwe zwolnienia i to duże
- Franz Fischler mówi, że w Polsce jest za dużo cukru i trzeba cukrownie
zamknąć (czemu i dla kogo za dużo tego nie wiem)
- podwyższenie VAT-u np na pogrzeby 22% VAT - obecnie 0% (jak zus to wytrzyma
wypłacająć zasiłki pogrzebowe, tego nie wiem???) na jedzenie w stołówkach
szkolnych i barach mlecznych też 22% - obecnie 0%, na książki i czasopisma
(chyba) 7% -obecnie 0% na artykuły żywnościowe 7% - obecnie 3% na czasopisma
22% obecnie 7% na artykułu medyczne (typu pieluchy, badaże, okulary,
strzykawki itp) 22% obecnie 0% na zabawki i artykuły dziecięce 22% obecnie
(chyba) 7%. I to jest fakt życie zwyczajnie zdrozeje
- konieczność zatrudnienia 18500 urzedników nowych, a co za tym idzie
konieczność wysupłania 18500 pensji (przynajmniej bo jeszcze sekretarki
kierowcy słuzbowi itp) i opłacenia pomiesczeń dla 18500 ludzi. Znów podrozeje
zycie bo podatki pójdą w górę.
- wprowadzenie 20% podatku Belki => zmiejszenie oszczędnośći => zmniejszenie
inwestycji (sam pan były minister przyznał Bruksela kazali)
- konieczność rozbudowywania administracji aby obsłużyc te programy wszytskie
typu unijne, a co za tym idzie kolejne wydatki z budżetu
- wprowadzenie wielu podatków (bo to są standardy europejskie) np VAT na
książki na żywnośc na zabawki (chyba jest jednak te 7%)

> Trudno zaprzeczyc. To zreszta typowa zagrywka unijnych politykow - jak
> reforma niepopularna, to nie ma lepszego kozla ofiarnego niz UE.

a to juz Wasz problem :-)
  Kolejny PrObLeM- Nie chcesz, nie wchodź...
Kolejny PrObLeM- Nie chcesz, nie wchodź...
Pdobono zawsze jest dobrze sie z kimś wygadać albo raczej komuś...
Ja mam taki nietypowy problem... dość hmm dziwny...
Mam 18 lat i cudownego chłopaka z którym jestem już 1,5 roku...
Jestesmy powaznymi ludzmi, którzy widza rzem przyszłośc i ja planuja. Nie
jestesmy nastolatkami którzy bzykaja sie po kątach a potem martwia o ciaże
zadajac głupie pytania na forum... my jeszcze ze soba nie spaliśmy, dopiero
zamierzamy... On ma 20 lat i studiuje kilkadziesiat km ode mnie... Zanim
postanowilismy być razem było dużo problemów...nimili przyjaciele, były
chłopak, który ciagle mnie nekał oraz moja obawa ze nie potrafie nikogo
pokochac i jestem "zimna" (to dlatego ze to ja zawsze zrywałam i ja nudziałam
sie zwiazkiem) Uwazam siebie za odpowiedzialna osobe, która potrafi trafnie
podejmowac decyzje i wie cos niecos o tym swiecie gdyz juz nie jedno w swoim
zyciu przeszłam... Douki mój chłopak ie wyjechał na studia po roku naszego
bycia razem wszystko było znakomite... Spotykalismy sie niemal codziennie,
rozmwialismy, robilismy sobie wycieczki i nie potrzebowalisy jakichkolwiek
przerw gdyz cały czas mielismy sobie cos ciekawego do powoiedzenia. Nie
nudzilismy sie przysobie. Gdy raz wyjechał na tydzien myslałam ze uschne...
on z reszta tez.. dla niego nie wyjade za granice studiować powiewaz wiem ze
ani ja ani on nie moglibyśmy wytrzymac bez siebie i to by strasznie wpłynęło
na nasz zwiazek. i nie chodzi o brak zaufania ale o to ze stalibysmy sie
sobie w gruncie rzeczy obcy.. a ja go strasznie kocham i nie mogłabym sobie
tego wybaczyc, szczegolne ze to on pokazał mi co to znaczy miłośc i jak
bardzo mozna kochac druga osobe..
no i gdy juz wyjechał na studia widujemy sie raz na tydzien albo raz na dwa
tygodnie... Spotkania nie sa długie... Ja mam nauke i on tez...
Problem tkwi w tym ze on bardzo sie zmienił na tych studiach...
nie jest juz takim spokojnym chłopakiem który dba o swoja dziwczyne...
Gdy on ma problemy ja jestem w stanie zrobić dla niego wszystko ale gdy tylko
je rozwiaze to ja schodze na drugi plan.... nie odzywa sie do mnie tak czesto
jak kiedyś... jest bardziej rozrywkowy, bardziej rozluzniony ze tak powiem i
beztroski... Chodzi na imprezy gdzie jest tysiace dziewczyn, gdzie opowiada
mi o nich itp... mnie to bardzo rani bo po pierwsze jestem bardzo zazdrosna a
po drugie ufam mu a nie tym dziewczynom...Próbowałam z nim porozmawiać o tym
ze mnie "zaniedbuje", ze czuje sie jak jakas zalegajaca połówka...
Jednak ja wiem ze on mnie kocha i jestem pewna ze sie nie łudze bo tyle co ja
wiem o nim i tyle co razem przeszlismy...ehhh no po prostu jestem z nim 1,5
roku i to chyba cos znaczy, znam sie na ludziach....
Ostatnio czesciej sie kłócimy... o kompletne bzdury, o jakies zle
wypowiedziane słowo, o sytuacje, o kogos...
nie wiem... chciałabym zeby było tak jak dawniej, zeby od czasu do czasu
przyniół mi kwiatka( nawet z pola), napisał miłego smska albo okazał mi to
jakoś ze mu na mnie zalezy...
naprawde próbowałam z nim o tym rozmwiać... raz powiedziałze mam okres i
teraz wszystko mnie denerwuje i ze sie czepiam...
a drugim razem powiedział ze postara sie ale jakos o tym zapomniał...
Jest mi po prostu przykro, bo cholera piszac to teraz mam łzy w oczkach ze
kiedys było tak fajnie a teraz... ehhh jestem przy nim kiedy on mnie
potrzebuje... miał problemy ze studiami, musiał zaliczyć egzamin i nie
spedzilismy walentynek razem ( co wiedziałam ze tak bedzie) ale nawet sobie
nie oidblismy tego tak jak mi obiecał, nic nie mówiłam, wiedziałam ze musze
być cierpliwa i poczekac i nie moge go w tej trudnej sytuacji dla niego
denerwować.. tak samo jak impreza u moich kolezanek tez mi przed nosem
poleciała... nie mógł ze mna isc a juz nie pamietam kiedy razem gdzis
tanczylismy ... chyba pół roku temu... a tak czekałam na to zeby z nim na nia
isc... nawet sobie bluske i spodnie nowe kupiłam aby mu sie podobac....i
lipa...teraz kiedy on zaliczył własnie ten egzamin.... sam poszedł balowac a
ja siedze jak głupia w domu i rycze... fakt ze mogłby sie wytłumaczyć ze
przeciez teraz razem nie pojdziemy bo jest on daleko ale... no nie wiem...
przykro mi.. jestem chora, nie moge z domu wychodzic... a on na to nic...
jak mam traktować ten zwiazek... nie mowcie ze mam sie z nim rozstac bo i tak
tego nie zrobie... nie wiem jak mam z nim rozmwiać...co powiedziec jak
przedstawić te sytuacje zeby nie wyszło ze jestem jakas okropnie zaborcza???
prosze o pomoc bo moze to ze mna jest cos nie tak...
  ehh Nie chcesz - Nie wchodz...
ehh Nie chcesz - Nie wchodz...
Podobno zawsze jest dobrze sie z kimś wygadać albo raczej komuś...
Ja mam taki nietypowy problem... dość hmm dziwny...
Mam 18 lat i cudownego chłopaka z którym jestem już 1,5 roku...
Jestesmy powaznymi ludzmi, którzy widza rzem przyszłośc i ja planuja. Nie
jestesmy nastolatkami którzy bzykaja sie po kątach a potem martwia o ciaże
zadajac głupie pytania na forum... my jeszcze ze soba nie spaliśmy, dopiero
zamierzamy... On ma 20 lat i studiuje kilkadziesiat km ode mnie... Zanim
postanowilismy być razem było dużo problemów...nimili przyjaciele, były
chłopak, który ciagle mnie nekał oraz moja obawa ze nie potrafie nikogo
pokochac i jestem "zimna" (to dlatego ze to ja zawsze zrywałam i ja nudziałam
sie zwiazkiem) Uwazam siebie za odpowiedzialna osobe, która potrafi trafnie
podejmowac decyzje i wie cos niecos o tym swiecie gdyz juz nie jedno w swoim
zyciu przeszłam... Douki mój chłopak ie wyjechał na studia po roku naszego
bycia razem wszystko było znakomite... Spotykalismy sie niemal codziennie,
rozmwialismy, robilismy sobie wycieczki i nie potrzebowalisy jakichkolwiek
przerw gdyz cały czas mielismy sobie cos ciekawego do powoiedzenia. Nie
nudzilismy sie przysobie. Gdy raz wyjechał na tydzien myslałam ze uschne...
on z reszta tez.. dla niego nie wyjade za granice studiować powiewaz wiem ze
ani ja ani on nie moglibyśmy wytrzymac bez siebie i to by strasznie wpłynęło
na nasz zwiazek. i nie chodzi o brak zaufania ale o to ze stalibysmy sie
sobie w gruncie rzeczy obcy.. a ja go strasznie kocham i nie mogłabym sobie
tego wybaczyc, szczegolne ze to on pokazał mi co to znaczy miłośc i jak
bardzo mozna kochac druga osobe..
no i gdy juz wyjechał na studia widujemy sie raz na tydzien albo raz na dwa
tygodnie... Spotkania nie sa długie... Ja mam nauke i on tez...
Problem tkwi w tym ze on bardzo sie zmienił na tych studiach...
nie jest juz takim spokojnym chłopakiem który dba o swoja dziwczyne...
Gdy on ma problemy ja jestem w stanie zrobić dla niego wszystko ale gdy tylko
je rozwiaze to ja schodze na drugi plan.... nie odzywa sie do mnie tak czesto
jak kiedyś... jest bardziej rozrywkowy, bardziej rozluzniony ze tak powiem i
beztroski... Chodzi na imprezy gdzie jest tysiace dziewczyn, gdzie opowiada
mi o nich itp... mnie to bardzo rani bo po pierwsze jestem bardzo zazdrosna a
po drugie ufam mu a nie tym dziewczynom...Próbowałam z nim porozmawiać o tym
ze mnie "zaniedbuje", ze czuje sie jak jakas zalegajaca połówka...
Jednak ja wiem ze on mnie kocha i jestem pewna ze sie nie łudze bo tyle co ja
wiem o nim i tyle co razem przeszlismy...ehhh no po prostu jestem z nim 1,5
roku i to chyba cos znaczy, znam sie na ludziach....
Ostatnio czesciej sie kłócimy... o kompletne bzdury, o jakies zle
wypowiedziane słowo, o sytuacje, o kogos...
nie wiem... chciałabym zeby było tak jak dawniej, zeby od czasu do czasu
przyniół mi kwiatka( nawet z pola), napisał miłego smska albo okazał mi to
jakoś ze mu na mnie zalezy...
naprawde próbowałam z nim o tym rozmwiać... raz powiedziałze mam okres i
teraz wszystko mnie denerwuje i ze sie czepiam...
a drugim razem powiedział ze postara sie ale jakos o tym zapomniał...
Jest mi po prostu przykro, bo cholera piszac to teraz mam łzy w oczkach ze
kiedys było tak fajnie a teraz... ehhh jestem przy nim kiedy on mnie
potrzebuje... miał problemy ze studiami, musiał zaliczyć egzamin i nie
spedzilismy walentynek razem ( co wiedziałam ze tak bedzie) ale nawet sobie
nie oidblismy tego tak jak mi obiecał, nic nie mówiłam, wiedziałam ze musze
być cierpliwa i poczekac i nie moge go w tej trudnej sytuacji dla niego
denerwować.. tak samo jak impreza u moich kolezanek tez mi przed nosem
poleciała... nie mógł ze mna isc a juz nie pamietam kiedy razem gdzis
tanczylismy ... chyba pół roku temu... a tak czekałam na to zeby z nim na nia
isc... nawet sobie bluske i spodnie nowe kupiłam aby mu sie podobac....i
lipa...teraz kiedy on zaliczył własnie ten egzamin.... sam poszedł balowac a
ja siedze jak głupia w domu i rycze... fakt ze mogłby sie wytłumaczyć ze
przeciez teraz razem nie pojdziemy bo jest on daleko ale... no nie wiem...
przykro mi.. jestem chora, nie moge z domu wychodzic... a on na to nic...
jak mam traktować ten zwiazek... nie mowcie ze mam sie z nim rozstac bo i tak
tego nie zrobie... nie wiem jak mam z nim rozmwiać...co powiedziec jak
przedstawić te sytuacje zeby nie wyszło ze jestem jakas okropnie zaborcza???
prosze o pomoc bo moze to ze mna jest cos nie tak...
  !!! UWAGA ŚLEDZTWO !!!
!!! UWAGA ŚLEDZTWO !!!

Śledzę wymianę myśli kilku osób, ciekaw niezmiernie, co tez z niej wyniknie.
I, jakkolwiek daleki jestem (ba, zazwyczaj dostaje gorączki i wysypki, gdy o
tym słyszę) od teorii spiskowych, zauważyłem dziwną rzecz.

"Misja papieskiej róży", jest - jak dowiadujemy się z forum na plażę - książką
Janusza Sobolewskiego, zamieszkałego - ponoć - w Krakowie. Niejaka Pola (z
tegoż forum) stara się robić wokół tej książki zamieszanie. Pola pochodzi z
Wałbrzycha (adres: wałbrzych.cvx.ppp.tpnet.pl). Krótko po niej pojawia się
Ignatz, który staje w opozycji. Ignatz - przynajmniej na razie - jest
ochodzenia niewiadomego. Zaczyna się ciekawie, nieprawdaż? Jakiś czas później
pojawia się Bests, która, co dziwne, również pochodzi z Wałbrzycha (adres:
wałbrzych.cvx.ppp.tpnet.pl) i równiez wypowiada się o książce dobrze. Ignatz
zaczyna podejrzewać (wcalę mu się nie dziwię), że Pola i Bests to ta sama
osoba.
Tymczasem wątek pojawia się tu, na kobiecie, gdzie Pola okazuje się być
Kosmitką. Zaraz za nią pojawia się Ignatz, który nie kojarzy Kosmitki jako
Poli vel Bests... Czy rzeczywiście?

I tu dochodzimy do rzeczy najdziwniejszej. Na forum książki pojawiają się dwa
nowe wątki. Pierwszy: "Książka na Walentynki" i drugi ">>Maraton<< Piotra
Saługi". Drugi z wątków zakłada niejaka Oburzona pochodząca z... tak? zgadli
Państwo? Z Wałbrzycha (adres: wałbrzych.cvx.ppp.tpnet.pl)! Nie dziwi nas to
już zupełnie. To zapewne Kosmitko-Polo-Bests. Lecz drugi wątek... No cóż, tu
czeka nas niemałe zaskoczenie, albowiem drugi wątek zakłada... Ignatz! Tym
razem jednak jest to Ignatz niezalogowany, więc widzimy adres z którego
pisze: wałbrzych.cvx.ppp.tpnet.pl... Cóż, niepokój mogą budzić dwie rzeczy.
Po pierwsze Ignatz się nie loguje (a to nie w jego stylu), po wtóre: Ignatz
poleca jakąż książkę? "Maraton" Piotra Saługi...

Przedstawię (w sposób oczywiście niewyczerpujący) kilka rozwiązań tej zawiłej
zagadki.
Pierwsze: wszystkie przedstawione fakty nie mają ze sobą powiązania.
Drugie: Pewna osoba z Wałbrzycha chce wypromować pewne książki wykorzystując
do tego celu różne pseudonimy, czyniąc wokól nich szum medialny. Sprzeciwia
się temu dzielny Ignatz, który jednak na sam koniec (czy to aby koniec?) sam
zostaje wykorzystany: jego nick zagrabiony i użyty w niecnym celu.
Trzecie: Jest osoba w Wałbrzychu, która stara się promować pewne książki.
Wykorzystuje różne nicki, by wzbudzić szum wokół promowanych książek. Aby było
ciekawiej, loguje się od czasu do czasu jako Ignatz, NIE ZGADZAJĄC SIĘ z
treścia wypowiedzi przedmówcy, czyniąc przedmiot SPORNYM, a przez to jeszcze
bardziej intrygującym...

Nie będę tu podawał, które rozwiązanie wydaje mi się najwłaściwsze, niech
czytelnik wniosek wyciągnie sam. Zadam tylko pytanie: czy tego typu
manipulacje (o ile oczywiście jest to manipulacja) mieszczą się jeszcze w
granicach zasad forum dyskusyjnego?

pozdrawiam serdecznie
detektyw śledczo-demaskatorsko-narcystyczny
.y.

P.S. Zamieszczę ten list na wszystkich wymienionych forach.
  Pierwsze suchi - jak i ile?
Pierwsze suchi - jak i ile?
Dziewczęta moje drogie, proszę mnie nie wyśmiać za moje pytania naiwne, ale
wybieram się na pierwsze sushi, a zielona jestem jak szczypiorek na wiosnę ;)
Na sushi jakoś nigdy nie byłam, bo mnie zwyczajnie w tym kierunku nie ciągnie,
za to TZ od dłuuuugiego czasu powtarza, że chętnie by się wybrał skosztować
(bo też nie był). No więc w ramach walentynkowego prezentu, co by go nie
uszczęśliwiać kolejnymi skarpetkami ;) chciałam go zabrać aleeee...

No włąśnie. Cała ta oprawa wokół mnie zaczyna przerażać :D Szukałam opinii o
sushi w Krakowie, żeby się za pierwszym razem nie naciąć, i przy okazji
trafiałam na coraz bardziej onieśmielające wzmianki o jakichś ręczniczkach, co
to podobno nietaktem jest ich nie podać na początku (to jakim to nietaktem
będzie, jak nie będę wiedziała do czego ich użyć :D i z braku koncepcji zetrę
nimi stół na ten przykład :D), o jakiejś paście imbirowej do ssania pomiędzy
zagrychami (ke?), o tym że to bardzo nieladnie, jak ryż upada na talerzyk
podczas jedzenia. Hmmm... I po tym wsyzstkim powiem Wam, że najchętniej to bym
wzięła sushi na wynos i zjadła we własnej chałupie, żeby mi nikt na łapy nie
patrzył oceniająco ;) ale to raczej nie przejdzie. A zatem, zgodnie z zasadą
"Jak trwoga, to na lobby, o la boga" walę tu do Was bez żenady z pytaniami:

a) jak zamówić sushi, żeby nie wzbudzić ataku śmiechu u obsługi? Czy te dziwne
nazwy są już zapisane w wersji dla amatorów i wymiawia się je tak jak
napisane? :) A jeśli nie, czy mógłby mi tu ktoś fonetycznie to przedstawić? :)
Jeść będziemy tu (na stronie jest menu naszpikowane tymi dziwnymi wyrazami):
www.edosushi.pl/
bo słyszałam, że to polecane miejsce w Krakowie, a wolę się nie naciąć za
pierwszym razem :) (o ile oczywiscie nie okaże się, że to jakieś oblegane
miejsce sushikultu i że trzeba stoliki zamawiać z miesięcznym wyprzedzeniem, o
co dziś jeszcze dopytam telefonicznie :))

b) ile właściwie się tych kąsków zamawia na osobę? Nie będziemy tam pewno szli
na obiad, ale nie chciałabym też, żeby chłop głodny wypełzł :)
Na stronie wygląda to tak, jakby dwa takie kawalątka wystarczyły, żeby się
najeść, ale wyczytałam, że takie jedno coś to na jeden kęs, więc pewno to znów
magia photoshopa :D
Z drugiej strony w jakimś sushi savoir-vivrze w pigułce (w 3 zdaniach :D)
doczytałam, że jak się kęs w buzi na raz nie mieści, to mam trzymać w łapie, a
nie odkładać na talerzyk. Więc w sumie to nie jestem przekonana jak z
wielkoscią tego czegoś, bo albo ja mam inną definicję kęsa niż reszta
ludzkości, albo wyjątkowo wielką paszczę, ale nie wiem jakiej wielkości taki
coś musiałby być, żeby mi się naraz do ust nie zmieśćił :D (hmm... coś mi się
wydaje, że powinnam popracować nad kulturą spożywnia posiłków :D)
W każdym razie pytanie moje pozostaje: ile zamówić tej surowizny na dwie osoby? ;)

c)jak to jeść do diaska? Bo co są te ręcznikczki nieszczęsne i na jakie
jeszcze pułapki ciekawe się można natknąć?
O choćby - czy idąc muszę na siebie wdziać coś odświętnego? Czy nie każą mi na
przykład butów znienacka ściągnąć? Bo jak tak, to ja muszę wiedzieć wczesniej,
żeby po kościele nie ściągnąć niedzielnych skarpetek, tych bez dziur na dużych
placach... ;)

Będę wdzięczna za wszelkie wskazówki, bo póki co temat nie daje mi spać po
nocach, co widać, bo piszę tu do Was bladym świtem ;)
  Neopoganie przeciw walentynkom
Część Polaków zapewne znów ogarnie szał wręczania sobie kwiatków,
czekoladek, serduszek oraz wysyłania kartek lub SMS-ów z
infantylnymi miłosnymi wierszykami... Nie wszyscy jednak poddają się
zachodniej modzie...

Nazwa święta - walentynki, pochodzi od imienia świętego Walentego,
którego w Kościele katolickim wspomina się 14 lutego. W Polsce jest
on dodatkowo czczony jako patron chorych na padaczkę i podagrę.
Potocznie przyjmuje się, że święty ten słynął też z tego, że
udzielał ślubu zakochanym, ponoć niekoniecznie za zgodą ich
rodziców. Święty Walenty z wykształcenia lekarz, z powołania
duchowny, żył w III wieku w Cesarstwie Rzymskim za panowania
Klaudiusza II Gockiego. Cesarz ów za namową swoich doradców
(twierdzących, iż najlepszymi żołnierzami są legioniści nie mający
rodzin), zabronił młodym mężczyznom wchodzić w związki małżeńskie.

Biskup Walenty błogosławił jednak śluby młodych legionistów, tym
samym łamiąc ów zakaz. Został za to wtrącony do więzienia, gdzie
według legendy zakochał się w niewidomej córce swojego strażnika,
która ponoć pod wpływem tej miłości odzyskała wzrok. Gdy dowiedział
się o tym cesarz, kazał zabić więźnia. Ten w przeddzień egzekucji
wykonanej 14 lutego 269 r. napisał list do swojej ukochanej,
podpisany "Od Twojego Walentego" (więcej o samym świętym w innym
artykule w ramach portalu W24, tutaj).

Jednak pomimo katolickiego patrona, świętu temu próbuje się czasem
nadawać znacznie starszy, szerszy wymiar, np. przez wiązanie go ze
zbieżnym terminowo zwyczajem obecnym jeszcze w czasach Cesarstwa
Rzymskiego, polegającym głownie na poszukiwaniu wybranki serca (np.
przez losowanie jej imienia ze specjalnej urny). Choć jednak
współczesny dzień zakochanych - tzw. walentynek, próbować wywodzić
można nawet z czasów rzymskich, to bynajmniej nie ma on
bezpośredniego związku z jednym, konkretnym świętem starożytnego
Rzymu. Rozumienie wówczas tego święta, to raczej wynik połączenia
takich pojęć jak Kupidyn, Eros, Pan, Juno Februata, Luperkalia itd.
lub też najprędzej kompilacja dwóch niezależnych (od siebie
wymienionych jako ostatnie) świąt (Luperkalia i święto bogini Juny
Februata).

Podobnie zagadnienie to przedstawia The World Book
Encyclopedia: "Dzień Świętego Walentego przypada w święto dwóch
różnych męczenników chrześcijańskich o tym imieniu. Jednakże
zwyczaje związane z tym dniem (...) prawdopodobnie nawiązują do
starożytnego święta rzymskiego zwanego Luperkaliami, obchodzonego 15
lutego. Było to święto ku czci Junony, rzymskiej bogini kobiet i
małżeństwa, jak również Pana, boga przyrody"

Współcześnie walentynkom zarzuca się szczególnie komercyjny
charakter. Sztucznie wykreowaną popularność, w odpowiedzi na
stagnacje handlową między Bożym Narodzeniem a Wielkanocą (wynik
odpowiedzi handlowców amerykańskich na brak jakiejkolwiek okazji
handlowej w tym okresie - stąd Walentynki szczególnie wspierane
przez amerykański przemysł). Do Polski zapożyczone zostały natomiast
z kultury francuskiej i krajów anglosaskich w latach 90. XX wieku i
niemal od samego początku konkurować zaczęło o miano tzw. święta
zakochanych z miejscowym, rodzimym, etnicznym, słowiańskim świętem,
zwanym potocznie Nocą Kupały lub Sobótką (obchodzonym w okresie
przesilenia letniego w nocy z 21 na 22 czerwca, od zarania
poświęconemu urodzajowi, płodności, radości i miłości, a także
ogniowi, wodzie, słońcu i księżycowi).

Zwolennicy rodzimych tradycji oraz oponenci tzw. walentynek zwracają
dodatkowo uwagę na niewłaściwą lokalizację w kalendarzu tego
importowanego "święta miłości". Ustanowione bowiem zostało w środku
jednego z najzimniejszych zimowych miesięcy w roku (w rzeczywistości
raczej mało sprzyjającemu miłości), co dodatkowo uwidaczniać ma
ślepy mechanizm, według którego zwyczaj ten został przeniesiony z
zachodniej kultury masowej. Dla porównania słowiańskie Święto Kresu
(Sobótka, Noc Kupały) z naturalnych względów obchodzone jest na
początku lata - w porze roku pełnej ciepła, życia i płodności, kiedy
to obfitość kwiatów znaleźć można na polach i w lasach, a nie
wyłącznie w miejscowych kwiaciarniach...
d.wiadomosci24.pl/g2/fa/1d/b9/125418_1265626432_239f_p.jpeg
d.wiadomosci24.pl/g2/fa/1d/b9/125418_1265626431_28cb_p.jpeg
 



Przedsiębiorstwo Handlu Zagranicznego Bumar
Przedsiębiorstwo Komunikacji Miejskiej Bytom
Przedsiębiorstwo Porty Lotnicze Warszawa
Przedsiębiorstwo robót ziemni drogowych
Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych Rumia
Przedstawiciel handlowy oferty Kraków
przedszkola Scenariusz Dnia Matki
Przedszkole Nr 134 Warszawa
Prywatne Przedszkola Katowice
przedsiębiorstwa Budowlane Częstochowa
przedsiębiorstwa Budowlane na Podkarpaciu
przedsiębiorstwa Budowlane w Lubawie
Przedsiębiorstwa korzystające z Funduszy
PRZEDSIĘBIORSTWA meblowe w Warszawie
przedsiębiorstwa pożytku publicznego
  • napelnianie balonow helem walbrzych
  • odnowienie baseniku na bulwarach
  • korniki;w;dachu;zdjecia
  • prawo jazdy kat ce
  • top muza klubowa lista
  • galeria zdjec paola rey
  • Westminster Dog Show 2009
  • Rybnik Basen
  • praca w warunkach szczeglnie uciliwych